Pomóżcie mi, plis! No więc tak. Mam...

takiego jednego kolegę. I chodzi o to, że się w nim kompletnie zakochałam... wpadłam po uszy.

On mi zawsze mówił cześć, ja na to mu odpowiadałam, czasami gadaliśmy, ale przez jakiś czas (Bóg jeden wie, dlaczego) zdarzało się, że zachowywał się, jakby mnie nie widział. Było tak od kiedy (odpowiadając) uśmiechnęłam się do niego. Wiem, że to dziwne, ale tak jest xD

On chodzi ze mną na zajęcia i jak z nim gadałam kiedyś przed rozpoczęciem, to było OK. Ale następnego dnia się dowiedziałam, że z nim chodzę xD
A to było tak:
Po zajęciach koleżanka do mnie: Ej, to ty z nim chodzisz
Ja na to: Nie
A ona: Ale byś chciała
A ja spiekłam raka i jakoś wykrztusiłam: Wcale nie
I moje koleżanki cały czas o tym mówiły. Do niego to na szczęście nie dotarło xd

No i, wracając do zajęć, oprócz tych w szkole chodzi ze mną na korki.
Kiedyś tam (w zeszłym roku) przyszedł wcześniej, więc pogadaliśmy, a on się potem zaczął wydurniać, więc go nagrałam na komórkę. I on się zorientował...
On do mnie: Ej, ty to nagrywasz?
Ja do niego (chowając telefon): Nie, no coś ty.
I on mi go spróbował wyrwać, ja schowałam go za plecy i on mnie objął (tak przypadkowo), a wtedy weszła nasza nauczycielka, a on od tego czasu jakby w ogóle mnie nie zauważał.

Znam go praktycznie od urodzenia, razem bawiliśmy się w piaskownicy itd...
A wtedy mi serce pękało, jak nic do mnie nie mówi. :((((

Parę dni później (jak ćwiczyłam na w-fie) zostawiłam koleżankom mój telefon.
I one temu chłopakowi wysłały esa: ,,Kocham cię''. Najgorsze jest to, że jakimś cudem wie o tym jego mama (i moja) :(
A on nie odzywał się do mnie od tamtego czasu. Czasami tylko pogadaliśmy na zasadzie:
- Cześć.
- Cześć.
- Co tam?
- Nic ciekawego. A u ciebie?
- Też.
- Aha. To cześć.
- Pa.

I kiedyś jak gadałam z koleżanką i z nim i jego kolegą, to on w pewnym momencie do mnie:
- Jak chcesz, to ja ci mogą coś wsadzić.
Ja się zaśmiałam i powiedziałam:
- Chyba palec do oka.
A on do mnie z poważną miną:
- Zależy,co nazywasz palcem.

Inna sytuacja:
Siedzimy, a moja koleżanka do jego kolegi:
- Wiesz, mógłbyś nabrać trochę mięśni.
A ON (ten mój BigLove) bezczelnie na mnie popatrzył i spytał:
- A chcesz wiedzieć, gdzie ja mam skurcze mięśni?

Nie wiem, co się z nim dzieje, nigdy się tak nie zachowywał.
(Ale może to ten okres dojrzewania...)

A tak w ogóle, to on się na mnie gapi na przerwach i wgl.

A parę miesięcy temu na angliku (na korkach) było tak:
Siedzimy, jest odpytywanka.
Nauczycielka pyta się coś mojej koleżanki (innej, niż powyżej). No i ona odpowiada.
Pyta się jego. Tak samo.
Pyta mnie. Podniosłam nieprzytomny wzrok znad zeszytu (bo właśnie rysowałam) i zapytałam:
- A mogłaby pani powtórzyć?
A moja koleżanka mi się zaczęła przypatrywać i wypaliła:
- Co ty się zakochałaś?
A ja spiekłam raka.
Wszyscy się na mnie gapili, a on tak, jakby WIEDZIAŁ.
I ja wyjąkałam, że nie.
A przez całą lekcję nie mogłam oddychać (bo On siedzi obok).

Innym razem (kilka tygodni później) na korkach (albo raczej nieco przed) robiłam zadania, bo poprzednio mnie nie było. I on wszedł, gały na pół twarzy i powiedział coś takiego:
- Wow. Wreszcie przyszłaś!
I w ogóle przez całą lekcję śmialiśmy się razem, gadaliśmy itp.
Po prostu było lepiej niż zwykle.

Oprócz tego chodzę z taką jedną koleżanką na takie jakby kółko czy coś.
No i chodzi o to, że dzisiaj ona do mnie:
- Ej to ty idziesz do domu czy do babci?
To ja jej na to:
- Nie wiem, chyba do babci.
I on się wtrącił i powiedział:
- Fajnie, to pójdziesz ze mną.
A ja się zrobiłam czerwona i nieświadomie zaczęłam się uśmiechać, więc moja koleżanka musiała odwrócić jego uwagę.

A potem jak wracaliśmy, to on tak sam z siebie zaczął mi się tłumaczyć (tzn. z tego, że się tak dziwnie zachowuje, z jego... hmm... nieco zboczonych tekstów itd.) i doszedł do wniosku, że wiele nas łączy.

Od tamtego czasu parę razy przeszliśmy się po mieście, nad stawem, raz poszliśmy tylko we dwoje ( :) ) na wesołe miasteczko, ale teraz tak jakby nasze kontakty się urwały.

Moja BFF doszła do wniosku, że ja mu się podobam, tylko jest zbyt nieśmiały i dlatego nic nie mówi. I jeszcze, że robi do mnie tzw. maślane oczka, jak nie patrzę.

Oprócz tego (tak, wiem, że piszę to po raz któryśtam z kolei xD ) musimy zaliczać ,,czwartą godzinę w-f'', czyli fakultety. I razem z moją kumpelą zapisałyśmy się na szachy (żadna z nas nie przepada za sportem). Wchodzimy do sali i go zobaczyłam.
Serce mi zaczęło walić i wgl (a przez całe wakacje byłam święcie przekonana, że już mi przeszło)...
Jakąś godzinę później gram, z moją naj w szachy. On usiadł na ławce za mną i oparł się o moje krzesło. I ona w pewnym momencie do niego z tekstem, że ma ze mną zagrać, bo jej się nie chce, a on na to: ,,Dobra''. Tak ją kopnęłam pod stołem, że aż syknęła.
Co miałam zrobić? Byłam skazana na grę z nim, chociaż przez całą grę miałam dość zajmujące zajęcie (gapienie się na blat i powtarzanie w myślach: ,,Tylko na niego nie patrz, tylko na niego nie patrz...''
Jak zajęcia się skończyły, kumpela do mnie wyskoczyła z pretensjami, że ,,cały czas siedziałam jak buc i nawet na niego nie popatrzyłam'', a on był ,,niby'' cały czerwony. Ale ja nie mogę, bo jak widzę te jego oczęta to aż mi nogi miękną...

Tydzień później (na następnych zajęciach) znowu z nim grałam. I to było dziwne. Trzęsły mu się ręce i miał twarz koloru dojrzałego pomidora, a kumpela twierdzi, że wlepiał we mnie wzrok jak w ósmy cud świata. Tym razem się do siebie uśmiechaliśmy i wgl...

I powiedziała mi, że mam przestać się w niego w gapić na przerwach i się ,,głupkowato uśmiechać''. Nie wiedziałam, że w ogóle to robię, ale najwyraźniej to nieświadomy odruch na jego widok.

Ostatnio byłam na fakultetach z w-f (chodzę na szachy, bo nie przepadam za sportami). On też tam był.
Grałam z kilkoma osobami, z którymi kazała mi nauczycielka, ale w pewnym momencie ten chłopak (nazwijmy go X) podszedł do mnie, jak skończyłam partie i powiedział:
- To teraz ja z tobą gram.
Wszystko byłoby super sweet git majonez, ale do akcji wkroczyła wuefistka z tekstem:
- X, idź do Y, a ty zagraj z Z.
I po ptokach. A miałam takie ambitne plany...

Kiedy wracałam z kumpelą, gadałyśmy o całym dniu, a ja (jak zwykle) doszłam do wniosku, że muszę z nim sobie dać spokój.
- Jezu, dziewczyno, czy ty naprawdę jesteś taka głupia? - spytała i załamała ręce. - Podobasz mu się i tłumaczę ci to od roku!
I rzeczywiście od ponad roku mi tak gada, ale ja w to nie wierzę. Jakby tak było, to by chyba coś powiedział, nie?

Czasami po prostu mam tego wszystkiego dosyć, bo za każdym razem, jak ze mną gada i się do mnie uśmiecha, jestem po prostu przeszczęśliwa, ale równocześnie czuję się tak, jakby mi wbijał nóż w serce. A jak tylko gada z jakąś inną dziewczyną i DO NIEJ się szczerzy, mam wrażenie, że ten nóż przekręca.
Znamy się bite 15 lat...

Co mam robić?

Bo odkochanie się nie wchodzi w grę (nic nie działa. jak na wakacjach go nie widywałam przez miesiąc, a byłam w Bułgarii, co drugi chłopak w czymś mi go przypominał) :(

Sorki, że tak chaotycznie, ale trudno to do kupy zebrać xD

Odpowiedź

ODPOWIEDZI (6)

chwilę temu

gosiaczeq 2011-11-16 18:15:02

+9
Liasmah
-4

no przeczytałam wszystko, jestem mistrzynią bo się strasznie rozpisałaś!
Twoja przyjaciółka według mnie ma racje we wszystkim, po pierwsze podobasz mu się , a po drugie jest chyba z leksza nieśmiały, słuchaj na Twoim miejscu zaryzkowałabym i spotkałabym się z nim ale nie tak że po lekcjach on cie odprowadza czy coś , umów się z nim powiedz że koniecznie musisz z nim pogadać i powiedz mu że ci się podoba i spytaj go o jego zdanie na Twój temat, a przyszłościowo możesz się starać o to żebyście byli razem, ale pamiętaj skoro wytrzymałaś rok to wytrzymasz jeszcze trochę, oni potrzebują czasu .powodzenia ; *

ladymisia 2011-12-30 00:01:26

hah też czytałam :D ale ładnie to wszystko opisałaś.. podobasz mu sie na bank.., to pewne.. i nie mów że nie bo kumpela ma rację ^^

Liasmah 2011-11-16 18:26:19

A co, jak powie, że ja mu się nie podobam albo mnie wyśmieje?
Nigdy mu już nie będę mogła spojrzeć w oczy :(

Lilam 2011-11-29 10:24:59

przeczytałam wszytsko <ja kot>:D
Myśle ze mu sie podobasz umów sei z nim i pogadaj powaznie ...to pomaga nie?:D

Klytekk 2011-11-16 18:10:43

woooow ;P
jaka lekturaaa ;D
pogadaj z nim powiedz mu sie ci sie podoba skoro odkochanie nie da rady ;))

klaudia98115 2011-12-29 21:21:50

o jejku mi to by się nie chciało tyle pisać, ale przeczytałam wszystko i jakoś mnie to wciągnęło ;-D

Podoba Ci się to pytanie?

Szukasz porady? Napisz!

Nie trzeba się logować!

Inne pytania z kategorii Pomocy:

Antykoncepcja długoterminowa – komfort i skuteczność

Dotąd pigułki antykoncepcyjne były uważane za najskuteczniejszą oraz najbardziej wygodną formę antykoncepcji. Jej skuteczność była wyższa niż stosowanie mechanicznych środków antykoncepcyjnych, lecz tylko pod warunkiem regularnego przyjmowania. Okazało się ...



  • Czytaj więcej