Zaloguj się✗ Zamknij
Nigdzie nie moge sie sama z domu ruszyc. Mam 2...
dzieci. Julia - 3 lata i Kacper - 10 miesiecy. Julia wszedzie ze mna. Kacper jest maly wiec nie zawsze jest pogoda aby go wziac ze soba. A Julia to wszedzie ze mna, nawet jak ide do sklepu osiedlowego to ona ze mna. A jak chce gdzies wyjsc sama i mama sie zgodzi zajac ich dwojka to Julie i tak musze wziac ze soba, bo nawet jak jej powiem stanowczo, ze nigdzie ze mna nie idzie to zaczyna wyc i wtedy mama mowi, zebym ja wziela ze soba, bo po co ma jej ryczec. W domu jakos potrafi zajac sie soba, bawiac sie czy tezbogladajac bajki, ale jak uslyszy, ze ja gdzies wychodze czy tez zobaczy, ze sie gdzies szykuje to zaraz ona tez chce isc. Dlatego prawie nigdzie nie wychodze. Tylko codziennie do sklepu na takie zwykle zakupy, ale tez z nia. Czasami umowie sie z kolezanka na rowery to tez nie moge sama, w przyczepce rowerowej musze ja wziac. Do kolezanek tez jakos nie wychodze, jedynie to one przyjezdzaja do mnie. Mam 19 lat a musze siedziecie w domu :/ Bo jak juz mam wyjsc z Julka albo jeszcze lepiej z ich dwojka to juz mi sie odechciewa wszystkiego. Nie chce mi sie wszedzie ich tachac, bo musze ich pilnowac, patrzec czy nic zadnemu sie nie stalo wiec to zaden odpoczynek dla mnie. Moja kolezanka ma 5-letniego syna to jakos sam zasypia, zajmuje soba, gdyby nie to, ze jej chlopak na wciaz jest w pracy, a mieszkaja razem to pewnie moglaby mu zostawic dziecko i wyjsc do kolezanki sama. A u mnie Julia sama nie zasnie. Najpierw jedno musze uspac w swoim lozeczku, a pozniej drugie. Martwie sie, ze jezeli ona ma 3 lata i wszedzie ze mna, sama nie potrafi zasnac to , ze sobie nie poradzi w zyciu. Wiem, ze ma dopiero 3 lata, ale no mimo wszystko, nie wiem czy to normalne. Nie wiem co mam zrobic. Rozmowa to chyba niewiele pomoze u takiego dziecka. Poza tym nie przetlumacze jej do glowy, ze ma zostac bo ja chce wyjsc. Nie wiem, moze to wina tego ze jak byla mniejsza to na zbyt duzo miala pozwalane. Co mam zrobic? To meczace, ze nawet na kilka godzin nie moge wyjsc sama do kolezanki.
ODPOWIEDZI (16)
chwilę temu
PiĘkNaMaDzIa 2014-08-16 22:32:12
Dzieci nie utrzymują kontaktu ze swoimi ojcami. I jeżeli Julia nie chcę zostawać z moją mamą to tym bardziej nie zostałaby z obcym dla siebie człowiekiem. Więc to tak nie do końca proste;) Proste, ale chyba tylko w gadce.
Odpowiedz na ten komentarzkarenina111 2014-08-17 00:07:14
Szkoda Ci jej i Twojej mamie i dlatego ona was po kątach rozstawia. Jak się przeboleje tych kilka wymuszonych płaczów rozkapryszonego dziecka, to dzieciak zobaczy, ze krzyki na Was nie działają i przestanie płakać, tylko zacznie się słuchać. Ale skoro wolisz być na każde skinięcie palcem swojego dziecka, to ja się już nie udzielam...
Odpowiedz na ten komentarzMotorola 2014-08-16 20:58:02
Jeśli córka się tak zachowuje, to znaczy, że boi się Twojej nieobecności. Gdy była niemowlakiem, siedziałaś przy niej nieustannie albo zostawiałaś na dłuższy czas? To może być z tym związane. Trzeba ją przyzwyczaić do tego, że czasami gdzieś wychodzisz, bo na pewno będą takie sytuacje, że nie będziesz mogła wziąć ze sobą dzieci, choćbyś nawet chciała (praca, szkoła). Najpierw porozmawiaj o tym z mamą, myślę, że przyzna Ci rację, poproś ją o współpracę. Wytłumacz Julii, dlaczego gdzieś idziesz, powiedz, że zostanie z babcią i bratem i zapewnij o tym, że wrócisz. Najpierw zostawiaj ją samą na niedługie okresy, a potem stopniowo zwiększaj czas rozłąki. Gdy Julia zobaczy, że radzi sobie nawet, gdy nie ma Cię w pobliżu i że zawsze wracasz, powinna się uspokoić.
Odpowiedz na ten komentarzPiĘkNaMaDzIa 2014-08-17 12:19:19
Ale teraz może być trudno z oduczeniem jej. To mój błąd, bo ją przyzwyczaiłam do tego, że co chce to ma. Też mnie dziadkowie rozpieścili jak byłam mała, później od rodziców nie chciałam słyszeć żadnej odmowy, a jak chcieli mnie oduczyć tego to też był płacz, ale dla mnie samej było to ciężkie i męczące jak płakałam a rodzice to ignorowali. Wtedy czułam do nich taką "nienawiść", nie chcę żeby to samo było z moimi dziećmi.
Odpowiedz na ten komentarzklariza13 2014-08-16 20:50:23
Nie wiem dlaczego ale te " Madzie " są takie........ a skoro to dziecko jest dla ciebie takim obciążeniem to zapisz je do żłobka / przedszkola. Albo po prostu poproś rodziców żeby się poopiekowali nimi. Albo jakoś oduczyć / wytłumacz / przekupić żeby została sama w domu bo ty musisz,, gdzieś pilnie wyjść i zrobić coś ważnego " i nie możesz jej ze sobą zabrać.
Odpowiedz na ten komentarzPiĘkNaMaDzIa 2014-08-16 18:38:10
"Trzeba bylo" po fakcie to kazdy taki madry jest:)
Odpowiedz na ten komentarzMotorola 2014-08-17 02:01:41
No właśnie, jednak to ciężka sprawa, na samym początku więź emocjonalna dziecka z matką jest niesamowicie silna i trzeba z tym uważać.
Nie, nie napisałam, że masz ją okłamywać, absolutnie! Po prostu przyzwyczajać, do tego, że wychodzisz.
karenina111 ma rację, co do rozpieszczania, tu już zadziała wyuczenie, jeśli mała nauczy się, że, gdy płacze, uzyskuje pożądane skutki, to będzie płakała za każdym razem, gdy będzie czegoś chciała. Więc trzeba jak najszybciej ją tego oduczyć, bo w przyszłości będzie nie do wytrzymania.
Informacja do aniołów czystości i praworządności: Ogar, ludzie, problem autorki jest jasny i normalny, nie pyta też ona o Waszą opinię w kwestii swojego życia seksualnego, więc, jeśli nie macie pojęcia o tym, jak w takiej sytuacji sobie poradzić, to lepiej będzie, jeśli grzecznie zamkniecie usteczka, zamiast się niepotrzebnie produkować, przy okazji obrażając innych swoją ignorancją. Jak dla mnie autorka jest godna szacunku za to, że dzieci urodziła i wzięła za nie odpowiedzialność.
Solange1123 2014-08-18 16:54:53
Znam ten ból, ale jeżeli chodzi o moją siostrę, która nie chce mnie nigdzie puścić. Jednak w sposób spokojny odpowiadam jej, że musi pozostać w domu, ponieważ.... (np. wrócę późno, idę daleko, itp.). Fakt faktem marudzi, że nie chcę jej zabrać, niekiedy trzyma za rękę i nie chce puścić, ale postanawiam jednak na swoim. Jeżeli będziesz ustępowała dziecku, nie nauczy się niczego i będzie błagało o coraz więcej. Wyobraź sobie, że Julia ma 3 lata, myślę, że to, co odczuwasz teraz, to tylko początek. Dziewczyna musi się nauczyć, że Ty masz pewne sprawy, w których ona nie może brać udziału. I dobrym niekiedy nawet jest sposobem, żeby po prostu popłakała, przejdzie jej. Może jest to rozpieszczenie, a może po prostu, jak wcześniej przeczytałam, pewne okoliczności na to wpłynęły :) Możesz ją tego oduczyć, ale wszystko małymi kroczkami, ważne jest to, żeby zrozumiała, że nie zawsze może postawić na swoim.
Odpowiedz na ten komentarzPiĘkNaMaDzIa 2014-08-16 20:21:13
Przestancie wszyscy z tym "trzeba bylo myslec", bo jak to wy byscie wpadly to zupelnie inaczej byscie gadaly, hipokrytki:) Nie cofne tego co sie stalo, trudno.
Mi rodzice nie poswiecali zbyt duzo czasu bo jak ja sie pojawilam to tez byli w nastoletnim wieku, dziadkowi sie mna zajmowali i jakos wyroslam na czlowieka, wiec gdyby czasami Julia zostala pod opieka moich rodzicow to nic by jej sie nie stalo;) A ja przynajmniej bym miala kilka godzin dla siebie. Bo siedzenie z dzieciakami caly czas wcale nie jest takie super:))
A to ze za 10 lat bede mogla wychodzic jest ekstra pocieszeniem. Za 10 lat to bede stara i styrana przez dzieciaki.;)
pikapikachu 2014-08-16 22:23:07
Jak bylas taka naiwna i poszlas z byle kim do łóżka to co sie dziwisz? Jeśli chcesz pilnie wyjść to dzieci zostaw u ich ojca. Proste? Proste.
Odpowiedz na ten komentarzspoxkler 2014-08-19 14:48:26
ciężko będzie na pewno,bo na pewno początkowo będzie ten płacz. Ale niestety trzeba będzie zrobić ten pierwszy zdecydowany krok. Jeśli masz gdzieś wyjść sama,zrób to. Przed wyjściem powiedz jej,że musisz wyjść,za ile mniej więcej/kiedy wrócisz i że musisz iść sama,pocałuj/przytul i wyjdź. Bez dyskutowania (bo ono tylko szkodzi w tym przypadku) wyjdź. Wiem,że pewnie w takim przypadku serce Ci praktycznie pęknie,ale robisz to dla jej (i poniekąd) swojego dobra. Jest opcja,że po Twoim wyjściu Mała popłacze i zajmie się czymś. Potem jak wrócisz poświęć jej chwilę czasu,może wyjdź z nią na trochę. I za jakiś czas powtórka. Powinna się przyzwyczaić. Jeśli nie zaczniesz takiego działania to skończy się albo na chorej sytuacji,albo na psychologu,który nie powie Ci raczej czegoś zupełnie innego niż ja,czy kilka osób wcześniej. A musisz pamiętasz,że im dziecko starsze tym problemów będzie więcej z rozłąką i trudniej będzie ją oduczyć takich zachowań.
W razie pytań,chęci rozmowy zapraszam prv.
PiĘkNaMaDzIa 2014-08-16 21:51:02
klariza13 chciałam ją posłać do przedszkola, ale "przespałam" rekrutację i teraz nie ma miejsc w tym do którego chciałam ją posłać, bo tam pracuje mojej mamy znajomej córka, którą Julia zna i lubi, więc pomyślałam, że jakby była w przedszkolu z kimś kogo zna to łatwiej byłoby jej się oswoić z tamtymi dziećmi. Muszę czekać do przyszłego roku, żeby ją do 4-latek posłać, bo później zerówka, więc chcę żeby jej łatwiej było iść do tej zerówki.
Motorola no jak była mała to jakoś zbytnio nie poświęcałam jej czasu, z różnych powodów. Już bardziej moja mama, więc myślałam, że przyzwyczai się do niej i że później nie będzie problemów z tym, aby z nią zostawała. Tylko, że też nie chcę jej okłamywać, bo wtedy to już na pewno mi nie zaufa. Np. jak chcę iść z koleżanką na rower czy gdziekolwiek to nie chcę jej ściemniać, że mam do załatwienia ważną sprawę i że nie mogę jej wziąć, bo jak się dowie gdzie tak naprawdę byłam to może mi nie zaufać.
karenina111 w poniedziałek miałam do załatwienia kilka spraw, musiałam pojeździć trochę po urzędach i w ogóle. Koleżanka mi zaproponowała, że mnie samochodem powozi, wiedziałam że zajmie mi to cały albo pół dnia, więc moja mama wzięła sobie specjalnie wolny dzień, aby posiedzieć z dzieciakami. Tłumaczyłam Julii, że muszę jechać, pozałatwiać ważne sprawy itp, ale ona chciała jechać i już, więc sobie pomyślałam, że skoro jadę z koleżanką samochodem to najwyżej Julia zostanie z nią w samochodzie, a ja pozałatwiam sprawy, ale nie do każdej instytucji musiała ze mną wyjść. Nie mogę słuchać jak ona płaczę, źle mi jest z tym, że ona przeze mnie musi płakać, dla niej to też jest męczące, więc szkoda mi jej.
karenina111 2014-08-16 21:16:54
Moja siostra miała ten sam problem ze swoim synem. Ona musiała jechać na uczelnię, a on płakał, bo bał się, że mama go zostawia na zawsze. Ona poradziła sobie z tym w ten sposób, że po pierwsze wytłumaczyła mu, że wróci i szczerze zawsze mówiła za ile godzin/ dni, dodawała do tego słowa otuchy i w trakcie nieobecności dzwoniła do niego chociaz raz.
Co do spania, to po prostu powiedziała któregoś razu dość i dzieciak musiał się nauczyć sam zasypiać. Po przeczytaniu bajki, ona sobie szła do innego pokoju.
Rozpieściłaś ją. Robicie obie z matką wszystko to, czego dziecko chce, gdy tylko wpadnie w ryk. A przydałoby się zacząć ignorować płacz i stawiać na swoim, bo rozwydrzone dziecko wyrasta na rozwydrzonego nastolatka, a nastolatek na niewdzięcznego dorosłego i o opiece na starość można zapomnieć.