Zaloguj się✗ Zamknij
Chyba utknęłam we friendzonie... Sprawa...
wygląda tak. Jest pewien chłopak, którego poznałam dzięki naszemu wspólnemu koledze, poznaliśmy się w październiku 2014, w listopadzie już zaczęliśmy ze sobą chodzić, na początku było cudownie, tak jak przeważnie jest. W drugiej połowie stycznia 2015 mieliśmy ferie, w czasie ferii bardziej się do siebie zbliżyliśmy, chyba wiadomo w jakim sensie, nadal było cudownie. Do walentynek 2015 nie przetrwaliśmy, ponieważ on zaczął traktować mnie jak swoją własność, nie mogłam wyjść nigdzie ze swoimi znajomymi, bo on był negatywnie nastawiony do nich i nie ufał mi, o czym powiedział mi wprost. Każdy weekend musiałam z nim spędzać, już nie wspominając o tym, że traktował mnie jak jakąś maszynkę do zaspokajania jego potrzeb, żeby nie było, jak nie miałam ochoty to mu odmawiałam. Nawet moi rodzice (głównie mama, bo tata wszystkiego nie wiedział) doradzali mi, żebym z nim zerwała, bo mnie nie szanuje i ogranicza moją wolność. I zerwałam, dzięki temu czułam się wolniejsza, że nikt mnie nie ogranicza, ale jednak brakowało mi trochę jego bliskości, pomimo tego jaki był. Nasz kontakt się urwał na jakiś czas, wróciliśmy do siebie jakoś tak, że w maju na mojej 18-nastce byliśmy razem, po imprezie zrobił mi awanture, ale mimo to jakoś ze sobą ciągneliśmy (wiadomo było raz gorzej, kłótnie, nie odzywanie się do siebie, a raz dobrze), aż do momentu, gdy ja chciałam z przyjaciółkami wyjechać na mazury w wakacje 2015 na 3 dni, on nie chciał się zgodzić, więc z nim zerwałam i wyjechałam tak jak chciałam. Później jak gdyby nic odezwał się do mnie w listopadzie 2015 z zaproszeniem na swoją 18-nastkę, a wcześniej się śmieliśmyc że jak nie dotrwamy razem do jego 18-nastki to i tak mnie na nią zaprosi, a ja powiedziałam, że pójdę na nią nawet jak będę miała już nowego chłopaka, to przyjdę z nim, ale nie poszłam w ogóle, bo nie chciałam się z nim widzieć, iść na jego 18-nastke jak gdyby nic się nie stało. W styczniu 2016 roku miałam studniówkę, poszłam na nią z kolegą rówieśnikiem ze szkoły. Kilka dni przed studniówką wróciliśmy do siebie i niby mogłabym jeszcze za niego zapłacić i wziąć go na studniówkę, ale tego nie zrobiłam, on nawet tego nie oczekiwał. Tym razem walentynki spędzaliśmy razem, ale do czasu mojej majowej matury zerwaliśmy ze sobą i tak przez całe moje długie wakacje nie miałam z nim realnego kontaktu, tylko na portalach społecznościowych, komentował moje zdjęcia, pisał do mnie, obiecywał że się zmieni, takie słowa to on mi pisał już enty raz, a po tym pierwszym zerwaniu od momentu naszego poznania się usunął mnie ze znajomych na fb, ale po powrocie do siebie dodał i już przy kolejnych rozstaniach nie usuwał. Pod koniec 2016 roku na instagrama dodałam zdjęcie, na którym leżałam na łóżku, na którym mój biust prezentował się jako większy (miałam bluzkę z niedużym dekoltem), on skomentował: "Push up!", ja mu odpisałam, że nie, urosły, a on napisał: "daj sprawdzę", a ja mu odpisałam, że już miał swoją szansę, a nawet nie jedną, a on odpisał, że wcześniej miałam mniejsze cycki. Na początku tego roku się do mnie odezwał i zaprosił mnie na studniówkę, dokładnie 2 tygodnie temu byłam z nim na jego studniówce, dalej się spotykamy, ale na stopie przyjacielskiej. Nie ukrywam, że chciałabym czegoś więcej, bo brakuje mi bycia z nim naprawdę blisko fizycznie. Ale już tyle razy do siebie wracaliśmy, tyle ze sobą przeżyliśmy, że ja pomimo tego, że bardzo chcę byc z nim razem, nie wiem czy jest sens, żeby oszczędzić sobie później cierpienia, z drugiej strony, coś musi być na rzeczy skoro tak nas do siebie ciągnie, a oboje już dawno moglibyśmy być z innymi osobami. Nie wiem co robić, co o tym sądzić? Jak doprowadzić do związku z nowu? Czy jest sens w ogóle? Mamy po 19 lat, w tym roku kończymy 20. Sorry, że się tak rozpisałam, ale chciałam dobrze całą sytuację przedstawić.
NAJLEPSZA ODPOWIEDŹ
xxlauraxx 2017-02-06 00:20:22
Po przeczytaniu Twojego pytania nasuwa mi się tylko jeden, jedyny wniosek. Chłopak Cię w ogóle nie szanuje, traktuje jak zabawkę a ty zamiast dać sobie z nim spokój cały czas myślisz o nim i myślisz jakby tu wykombinować żeby wrócić do niego. Czytając Twoją wypowiedź mam również wrażenie, że ty sama siebie też za bardzo nie szanujesz i dajesz mu sobą manipulować... Ja na Twoim miejscu już dawno bym zakończyła tą znajomość, a dokładniej po pierwszym zerwaniu. Jak mozna być z kims kto traktuje Cię jak sama to określiłaś "maszynkę do zaspokajania potrzeb", robi ciagłe sceny zazdrości, nie pozwala spotykać Ci się ze znajomymi... Dziewczyno, gdzie jest Twoja godność? A Wasza żenująca rozmowa na instagramie (swoją drogą która jest na poziomie gimbazy) jeszcze bardziej odzwierciedla prymitywizm Twojego "wybranka serca" i utrwala mnie jeszcze w przekonaniu jak bardzo oboje jesteście niedojrzali. Zapomniałam jeszcze wspomnieć, że te wieczne "podchody" jakie robicie to błędne koło i kompletna strata czasu. Daj sobie z nim spokój, bo nie warto dla kogoś takiego marnować życie, znajdź sobie hobby, pospotykaj się ze znajomymi a może wkrótce poznasz kogoś świetnego (nie twierdzę, że od razu) i uświadomisz sobie jaka glupia byłaś marnując tyle czasu przy tamtym.
Odpowiedz na ten komentarzODPOWIEDZI (8)
chwilę temu
CodeineLord 2017-02-05 10:37:19
20 lat, a rozkminy takie, że szok. teksty o cyckach na fb to już w ogóle... chcesz z nim być to bądź, nie chcesz to nie bądź. nikt za ciebie nie zdecyduje.
Odpowiedz na ten komentarzgaabryskaaa CodeineLord 2017-02-05 11:04:31
To nie ja zaczęłam pisać o cyckach tylko on. Z jednej strony chcę z nim być, z drugiej nie wiem czy jest sens, bo jeśli znowu zerwiemy i tak w kółku i nigdy nic stałego z tego nie wyniknie, ale też nie mam pewności, że tak by było i tym razem.
A wiek to tylko liczba i o niczym nie świadczy.
ItsMyLife33 2017-02-06 17:09:29
Za duzo sie rozpisalas , ale krotka odpowiedz na to.. "Dwa razy nie wchodzi sie do tej samej rzeki".
"...Nie wiń graczy, obwiniaj grę..." -
gaabryskaaa damiann51 2017-02-05 00:58:09
Wiem, że nie zachowujemy się zbyt dojrzale, a zwłaszcza on, choć z tego co napisałam to wynika, że ja też. Ale pomimo tego wszystkiego coś mnie ciągnie do niego i wewnętrznie nie pozwala mi wejść w związek z kimś innymi, dlatego nie wiem co zrobić z tą znajomością, z jednej strony chcę z nim być, a z drugiej nie wiem czy jest sens, bo jeśli znowu skończy się to zerwaniem.
Odpowiedz na ten komentarzdamiann51 gaabryskaaa 2017-02-05 02:26:18
"a zwłaszcza on" najlepiej zrzucić winę na kogoś. Ciągnie Cię do niego strach przed samotnością, leniwe podejście. Nie chcesz być sama kilka miesięcy, może lat aż znajdzie się ktoś kto Ci w 100% odpowiada, tylko chcesz byle kogo już teraz. A nie chcesz wejść w nowe związki, bo tu wiesz czego się spodziewać, w nowych trzeba się zachowywać inaczej. Albo pasuje Ci życie na jego zasadach(nie licz że się zmieni) albo tymczasowa samotność. A myślenie o nim i motanie się tylko Cie dobija.
Odpowiedz na ten komentarzgaabryskaaa damiann51 2017-02-05 10:14:52
Jakbym napisała tu wszystko o nim, o jego poglądach, postrzeganiu pewnych spraw to kompletnie wyszłoby na to, że to on jest niedojrzały, a nie ja.
Chyba w pewnym stopniu przywiązuję się do ludzi, do tej pory miałam 3 chłopaków, po pierwszym dość szybko mi przeszło, po drugim już nie. Spory czas po zerwaniu siedział mi w głowie, mimo że w zachowaniu był jeszcze gorszy od tego, którego dotyczy pytanie. Zerwaliśmy ze sobą, bo musieliśmy z pewnych względów, ale ja liczyłam na to, że kiedyś do siebie znowu wrócimy. "Czekałam" na niego 2 lata, czekałam dosłownie i w przenośni, bo rozstaliśmy się głównie dlatego, że coś, pewna sytuacja, która miała miejsce sprawiła, że nie mogliśmy się spotykać. Przez te 2 lata miałam "kandydatów" na chłopaków, ale z żadnym nie chciałam być, bo czułam, że z byłym sytuacja jest nie jasna, nie wiedziałam czy gdy to wszystko wróci do normy to do siebie wrócimy czy nie, nie chciałam go w pewnym sensie "zdradzić" czy tym samym pokazać, że mi na nim nie zależy. W końcu koleżanki mi poradziły, że nie mogę tyle czasu żyć przeszłością i czekać na jego powrót, i wtedy poznałam tego, o którym jest główny wątek tutaj. Boję się, że jak z nim zerwe całkowicie kontakt to, że będę tak samo cierpieć i nie wejdę w nowy związek tak jak to było kiedyś. Często na niego narzekam, jego zachowanie, stosunek do mnie, ale chyba jednak to mi bardziej odpowiada niż to, gdy nie mam z nim kontaktu. A przyjaźń z nim bez związku, głębszych relacji, chyba nie bardzo mi służy, bo brakuje mi go w bliższym aspekcie niż tylko spotkania się, pogadania, wyjścia gdzieś razem. Dlatego tak się waham i nie wiem co mam zrobić.
Nie boję się bycia samej, ale boję się, że z żadnym innym już nie będę miała takiej więzi, że w każdym innym będzie mi coś nie pasować, bo nie będzie on kopią jego.
xxlauraxx 2017-02-06 00:20:22
Po przeczytaniu Twojego pytania nasuwa mi się tylko jeden, jedyny wniosek. Chłopak Cię w ogóle nie szanuje, traktuje jak zabawkę a ty zamiast dać sobie z nim spokój cały czas myślisz o nim i myślisz jakby tu wykombinować żeby wrócić do niego. Czytając Twoją wypowiedź mam również wrażenie, że ty sama siebie też za bardzo nie szanujesz i dajesz mu sobą manipulować... Ja na Twoim miejscu już dawno bym zakończyła tą znajomość, a dokładniej po pierwszym zerwaniu. Jak mozna być z kims kto traktuje Cię jak sama to określiłaś "maszynkę do zaspokajania potrzeb", robi ciagłe sceny zazdrości, nie pozwala spotykać Ci się ze znajomymi... Dziewczyno, gdzie jest Twoja godność? A Wasza żenująca rozmowa na instagramie (swoją drogą która jest na poziomie gimbazy) jeszcze bardziej odzwierciedla prymitywizm Twojego "wybranka serca" i utrwala mnie jeszcze w przekonaniu jak bardzo oboje jesteście niedojrzali. Zapomniałam jeszcze wspomnieć, że te wieczne "podchody" jakie robicie to błędne koło i kompletna strata czasu. Daj sobie z nim spokój, bo nie warto dla kogoś takiego marnować życie, znajdź sobie hobby, pospotykaj się ze znajomymi a może wkrótce poznasz kogoś świetnego (nie twierdzę, że od razu) i uświadomisz sobie jaka glupia byłaś marnując tyle czasu przy tamtym.
Odpowiedz na ten komentarz