Zaloguj się✗ Zamknij
Witam Sam nie wierzę że wylądowałem tutaj,...
ale nie mam kogo się poradzić. Z góry bardzo gorąco proszę o poważne odpowiedzi, dziękuję.
Problem pojawił się dość niedawno, dotyczy związku z moją dziewczyną. Może jednak zamiast z góry opisywać sytuację, opiszę nasz związek i nas samych.
Jesteśmy parą szesnastolatków, zaczęliśmy chodzić 8 miesięcy temu. Nigdy nie twierdziłem że to jakaś "jedyna prawdziwa dojrzała miłość na resztę życia", choć przyznaję że bardzo bym chciał aby tak było. 16 lat to taki wiek, kiedy raczej nie ma mowy o dojrzałej miłości, ja zawsze uważałem że dwójka ludzi w tym wieku zaczyna ze sobą chodzić bo łączy ich ogromna sympatia, a z biegiem czasu przeradza się w dojrzałe uczucie, że ludzie chodzą po to aby rozwinąć to uczucie do czegoś niezwykłego - czyli miłości, i właśnie z taką filozofią wypisaną w głowie świetnie przeżyłem ze swoją dziewczyną te 8 miesięcy. Moja dziewczyna jest bardzo empatyczną osobą, niezwykle pomocną, miłą, i pozytywnie nastawioną do życia, niestety nieco pokrzywdzoną przez przeszłość, jej dzieciństwo nie wyglądało idealnie, spędziła je w innym mieście, wraz ze swoimi siostrami znosząc kłótnie rodziców, wszystkie były czasami bite przez ojca, jednak było to już wiele lat temu, teraz można powiedzieć że jest dobrze. Piszę to, bo być może ma to jakiś wpływ na jej uczucia i obawy. Połączyła nas ogromna sympatia, w to nie wątpię. Zaczęło się od niewinnie wspólnie spędzanego czasu, i zanim się obejrzałem już była w moich objęciach. I tak minęły te 8 miesięcy. Jednak jakiś czas temu powiedziała mi że chciałaby ze mną porozmawiać. Powiedziała że zastanawia się czy to ma sens. Chodzi oczywiście o nas. Szanuję jej decyzję, stwierdziłem że jeśli zechce zerwać, to, mimo że będzie to dla mnie trudne, zaakceptuję to. Nie wiedziałem jaki był powód jej wątpliwości. Potem jednak wszystko wróciło do normy, znów razem śmialiśmy się, spędzaliśmy czas itp. Zostałem zapewniony o jej sympatii i o tym że jej niesamowicie na mnie zależy i że jestem ważny. Zapewnia mnie zarówno słowami jak i czynami. Zadbałem o to aby nie miała poczucia winy za swoje decyzje, i zapewniłem też że gdy zerwiemy to nie straci jedynego przyjaciela, za co była bardzo wdzięczna. Ale zrozumiałem że w takim razie gdy zerwiemy to nic się nie zmieni, nic a nic. Nadal będziemy się spotykać, chodzić na spacery, przytulać i całować, tylko już nie jako dziewczyna i chłopak, a jako...przyjaciele. Nie rozumiałem tylko po co w takim razie zrywać, skoro jest między nami nie tylko prawdziwa przyjaźń, ale i ta "chemia", jeszcze nie miłość, ale coś o wiele mniej dojrzałego, coś co dojrzałoby po jakimś czasie, gdy my nieco dojrzejemy. Spytałem się jaki jest powód zrywania, że jak ludzie to robią to zwykle mają powód. Odpowiedziała że nie chce mnie skrzywdzić. Wyjaśniła że boi się, że będąc ze mną spotka innego chłopaka i się w nim zakocha, i skaże mnie na cierpienie, powiedziała że właśnie jeśli zerwiemy, to tak będzie lepiej.
Powiedziała, że boi się że mnie zdradzi. Powiedzcie mi, co ja mam myśleć? Nie mówi wszystkiego, czy jest bardzo pogubiona? Jak powinienem z nią porozmawiać? Jednocześnie odczułem ulgę że już wiem o co chodzi i mniej więcej wiem jak z nią porozmawiać, żeby jej uświadomić że da radę, że każdy ma takie wątpliwości, że w takim razie zrywanie nie ma sensu i nadal możemy być szczęśliwi, ale tak naprawdę nie mam pojęcia co myśleć ani co jej powiedzieć...Pomóżcie, zrywanie nie jest tu w takim razie potrzebne, co mam robić?
NAJLEPSZA ODPOWIEDŹ
klaudiashejdy 2017-02-05 20:14:28
No więc tak.. Związek polega na wzajemnym zaufaniu, na szczerości, mówieniu sobie o wszystkim... Nie dość, że wkroczyła dziewczyna z obawami w poważną relację to jeszcze z niedomówieniami. Moim zdaniem jesteś zbyt uległy wobec niej, powinieneś wiedzieć że nie może laska tak po prostu zmieniać decyzji nagle. A i jeszcze jedno nigdy nie zrozumiem tego z przyjaźnią po związku - dla mnie coś takiego nie istnieje. Zwłaszcza jako przyjaciele jest bliskość - buziak w policzek, przytulenie.. Nie ciągnie Ciebie wtedy do niej jeszcze bardziej? Ja na Twoim miejscu wyjaśniłabym jej, że ma jasno postawić sprawę. Pokazała, że nie jest na tyle dojrzała by angażować się w coś więcej... Jak ma się zakochać w kimś innym skoro deklarowała się na wielką miłość do Ciebie? Niemożliwe! Ona Ciebie nie kocha, tylko bawi się Twoją wyrozumiałością.
Powodzenia i postaw na swoim! ;)
ODPOWIEDZI (2)
chwilę temu
damiann51 2017-02-05 02:31:15
Jesteś za miły, przewidywalny, na każde jej zawołanie i nie czuje tego czegoś. Zachowujesz się bardziej jak przyjaciel niż chłopak, więc tak Cie postrzega i nie ma odwagi tego przyznać. Niech widzi, że masz dystans, własne życie, nie będziesz za nią latał kiedy Cie oleje(co jej obiecywałeś) i jeśli poczuje że może Cie stracić sama się postara i zacznie zakochiwać. Albo możesz robić dalej po swojemu i patrzeć jak spotyka się z innymi.
Odpowiedz na ten komentarzklaudiashejdy 2017-02-05 20:14:28
No więc tak.. Związek polega na wzajemnym zaufaniu, na szczerości, mówieniu sobie o wszystkim... Nie dość, że wkroczyła dziewczyna z obawami w poważną relację to jeszcze z niedomówieniami. Moim zdaniem jesteś zbyt uległy wobec niej, powinieneś wiedzieć że nie może laska tak po prostu zmieniać decyzji nagle. A i jeszcze jedno nigdy nie zrozumiem tego z przyjaźnią po związku - dla mnie coś takiego nie istnieje. Zwłaszcza jako przyjaciele jest bliskość - buziak w policzek, przytulenie.. Nie ciągnie Ciebie wtedy do niej jeszcze bardziej? Ja na Twoim miejscu wyjaśniłabym jej, że ma jasno postawić sprawę. Pokazała, że nie jest na tyle dojrzała by angażować się w coś więcej... Jak ma się zakochać w kimś innym skoro deklarowała się na wielką miłość do Ciebie? Niemożliwe! Ona Ciebie nie kocha, tylko bawi się Twoją wyrozumiałością.
Powodzenia i postaw na swoim! ;)