Czy praca na umowę zlecenie się opłaca?

Czytałam, że na takiej umowie zleceniobiorca ma bardzo mało praw i zleceniodawca nie musi się stosować do zasad z kodeksu pracy, bo umowa zlecenie to umowa cywilna i np na takiej umowie nie mam prawa do urlopu wypoczynkowego, zwolnienia chorobowego etc. W pracy chodzi o prowadzenie zajęć z języka angielskiego z maluszkami w wieku żłobkowym (od 0,5-3 lat), jedne zajęcia powinny trwać min. 20 minut, max. 45 minut, ale takie małe dzieci wytrzymują 30 minut zajęć i za te 30 min płacą 40 zł (z tego co zrozumiałam to jest kwota netto, chyba że źle zrozumiałam), więc w sumie sporo, nie pamiętam ile miałabym takich zleceń, na pewno nie byłby to cały etat. Wczoraj byłam na zajęciach, które prowadziła kobieta, która miałaby mnie zatrudnić, najpierw prowadziła z przedszkolakami, potem ze żłobkowymi dziećmi, żebym zobaczyła jak to mniej więcej wygląda, ja jakbym podjęła prace to z tymi żłobkowymi dziećmi, bo jest lżej. Akurat w tym żłobku były fajne te panie opiekunki, bo brały udział w zajęciach razem z tymi dziećmi ale podobno też trafiają się takie w innych żłobkach, że myślą że jak przyjeżdża pani od angielskiego to te 30 min to jest czas dla nich na przerwę, kawe, popykanie w telefonie, a jednej lektorce od angielskiego ciężko jest wtedy opanować grupę takich maluszków, więc te panie opiekunki powinny pomagać, ale nie wszystkie się domyślą. Ja się boję, ze właśnie trafie na takie babki i sobie nie poradzę z grupą małych dzieci, z drugiej strony chciałabym spróbować, ale też się boję, że to zbyt duża odpowiedzialność spadnie na mnie, bo jakby nie patrzeć, przygotowanie lekcji dla takich maluchów wymaga poświęcenia, wymyślenia kreatywnych zabaw podczas których będą osłuchiwali się ze słownictwem no i trzeba tak przeprowadzać te zajęcia, żeby te dzieci coś zapamiętali z tego angielskiego, podobno rodzice tych dzieci sami angielskiego nie za bardzo umieją, ale wymagania co do uczącego lektora w żłobku no to mają. Akcent musi mieć odpowiedni (moja korepetytorka od angielskiego powiedziała że akcent mam ładny) itd. Umówiłam się z tą panią że spróbuję przeprowadzić lekcję z dziećmi, to będzie taka pokazowa, nieodpłatna lekcja, bez podpisywania żadnej umowy, dopiero po tej lekcji jak dobrze wypadne w oczach dyrektorki danej placówki (żlobka) to podpiszemy umowę. Póki co ma mi przesłać bardzo mały skrawek materiału, który będzie mi potrzebny do uczenia dzieci, tj. piosenki, rymowanki po angielsku, których się dzieci uczy, oprócz tego muszę znaleźć w internecie od siebie jakieś ze 2-3 piosenki, rymowanki dla dzieci, bo to co mi pani prześle to zrealizowanie tego trwa 20 min,a musi być 30 min. I mam się tego nauczyć do września. Ogólnie jakbym zaczęła z nią współprace to już miałabym praktyki na studiach z głowy, bo chce studiować pedagogikę, specjalizacja: pedagogika wczesnoszkolna i przedszkolna z wczesnym nauczaniem języka angielskiego. Powiedziała, że kilka lat temu już podpisywała jakieś dziewczynie, studentce pedagogiki, że odbyła u niej praktyki a normalnie pracowała. Współpracując z nią miałabym korzyści. Ogólnie to ona szuka pracowników, od 4 lat prowadzi tę firmę ale od roku w niej pracuje, bo pracowników nie ma. To jest firma Musical Babies, działa na całej Polsce, każdy może otworzyć sobie działalność własną w tej firmie, być tak jakby pracodawcą i zatrudniać ludzi, z czego pewnie do pensji pracodawcy wpasa jaki procent za pracownika. Czy to faktycznie jest tak, że praktycznie nie będę miała żadnych praw na takiej umowie? Urlopu w wakacje nie będę mogła wziać? W wakacje mniej, ale jednak jakieś złobki, przedszkola, które w mojej okolicy mają podpisana umowę z Musical Babies są otwarte. Ta kobieta, która miałaby być moją pracodawczynią pytała czy nie myślałam o zaocznych studiach, nie wiem czy chciałaby mi wcisnąc w tygodniu więcej dni pracy czy zleceń na jeden dzień, bo jak będę na dziennych no to wiadomo, że praca nie może koligować z moimi zajęciami na uczelni więc nie będę tak w pełni dyspozycyjna dla niej. Jak ktoś się zna, to niech się wypowie czy to ma sens?

Tematy: firmy
Odpowiedź

ODPOWIEDZI (3)

chwilę temu

ItsMyLife33 2 miesiące temu

Nie chce mi sie tego czytac.
Podsumowuja umowa zlecenie to "smieciowka" tak zwana , wiec sama decyduj.
Moze dadza ci na okres 3 miesiecy , a pozniej normalna umowe na rok jak sie spiszesz.
Nie ma co panikowac.

Odpowiedz na ten komentarz

~Anette 2 miesiące temu

Sama sobie odpowiedziałaś na samym początku, nie wiem, po co te wywody. Zlecenie to umowa cywilnoprawna. I tyle w temacie. Nie wiem, gdzieś ty się chowała, że nie ogarniasz choćby podstawowej różnicy między umową o pracę a zleceniem. Przecież tu ci nikt nie płaci żadnych składek, choćby podstawowych, bo nie musi. I oczywiste, że urlopu nie masz, bo to nie umowa o pracę. Prawo do urlopu nabywasz w każdym miesiącu po rozpoczęciu pracy na cały etat - 1,66 dnia za każdy pełny miesiąc pracy.
Twoja wola, czy chcesz tak pracować i czy ci pasuje, że jedyny zysk dla ciebie to wynagrodzenie + wpis do CV. Nic więcej ci to nie daje, bo studiujesz. Za studentów i uczniów zleceniodawca nie ma obowiązku odprowadzania składek i nie są oni ubezpieczeni z tytułu wykonywania zlecenia. Dlatego studenci to wymarzeni pracownicy do takiej roboty, więc na przejście na zwykłą umowę, szczególnie po tym, jak w październiku zaczniesz studia, to bym nie liczyła. Zleceniodawca musiałby być niezwykle wspaniałomyślny, a skoro ma problem z pracownikami, to nie ma co marzyć. Fakt, że w ogóle chcą zatrudnić osobę bez wykształcenia pedagogicznego, też już daje do myślenia i jeszcze się możesz zdziwić, że nie będą ci płacić w terminie, skoro już tak nisko upadli...

Odpowiedz na ten komentarz

Kate97 ~ 2 miesiące temu

A ja nie wiem po co czytałaś te moje wywody, skoro to taki dla ciebie problem. Nie zmuszałam cię do tego. Nie musisz czytać moich pytań, a potem tryskać jadem. Może popracuj nad sobą, swoją głową jeśli masz kompleksy które próbujesz wyleczyć właśnue przez takie głupie komentarze. Jak zwykle próbujesz grać mądrą i odpowiadać tak na pytania, żeby na nie nie odpowiedzieć a tylko popisać głupoty.
Ja wiem jakim typem umowy jest umowa zlecenie, ale to nie sprawia, że ja wiem czy to się opłaca czy nie, bo jeśli chodzi o wynagrodzenie 40 zł/30 min zajęć to jest spore. Przynajmniej nie 13 zł brutto/1h pracy.
Jeśli jeszcze nigdy nigdzie nie pracowałam to skąd miałam wiedzieć, że są 3 typy umów: umowa o pracę, zlecenie i o dzieło? I czym one się od siebie róznią? Ty tak wszystko wiedziałaś jak miałaś 20 lat? Ja za to zastanawiam się nad twoją normalnością.
Ta kobieta, która miałaby być moją zleceniodawczynią mówiła mi, że odprowadzają podatek itd do ZUSu nawet za studenta tylko po prostu mniejszą stawkę niż za osobę nie uczącą się. Jakbym wybrała opcje z otworzeniem działalności własnej to wtedy jest 50 zł/30 min zajęć, bo nie odprowadzają podatku, składek oni tylko ta ja, więc logiczne jest to, że jak będę zleceniobiorcą to oni będą za mnie odprowadzać podatek itd.
Na umowę o pracę to chyba nigdy w tej firmie nie będę, bo nie mają aż tak dużo pełnych etatów, jest kilka, ale już są zajęte. Jedna z pań pracuję od pon-pt w godz. 9-14 i ma 2500 zl/msc do ręki, więc za 5h pracy 5 dni w tygodniu to jest dużo.
Do tej pracy nie jest potrzebne wykształcenie pedagogiczne. Kobieta, która miałaby mnie zatrudnić studiowała na AWFie, z zawodu jest rehabilitantką, jest tylko po kursie nauczycielskim i pracuje jako lektor, przez zabawę, muzykę,ruch uczy dzieci angielskiego i serio dobrze jej to wychodzi. Kilka lat temu zatrudniła dziewczynę też chyba przed rozpoczęciem jej studiów, dzięki współpracy z tą kobietą, jak zaczęła studia pedagogiczne, a potrzebowała podpis, że odbyła praktyki babka bez problemu jej podpisała, że je odbyła, a normalnie za wynagrodzenie pracowała. To jest kolejny plus współpracy z nią dla mnie. A z wynagordzeniem łaski nie robi, bo przecież za zajęcia żlobki/przedszkola płacą (wydaję mi się) firmie MusicalBabies a oni później płacą lektorowi, który odbywa zajęcia w danej placówce. Kobieta jest super pozytywna, otwarta, miła, więc nie sądzę, żeby coś kręciła. Zresztą, poznałyśmy się dzięki nauczycielce j. angielskiego, która od roku udziela jej korepetycji, a mi od ok. 2 miesięcy. Nawet CV ode mnie nie wymagała.
No i jako przyszła studentka studiów dziennych nie mogę pozwolić sobie na pracę z umową o pracę, tylko właśnie taką na zlecenie.
Poszukują pracowników, zleceniobiorców, bo kwestia też jest taka, że lektor, jego sposób prowadzenia zajęć, akcent ma się spodobać rodzicom (czasem przychodzą z dziećmi na lekcje pokazowe i słuchają), paniom przedszkolanką, opiekunkom w żłobkach, dyrektorce danej placówce. Przecież po tej mojej pokazowej lekcji we wrześniu to dyrektorka danej placówki podejmie decyzje czy mnie chce czy nie, na tej lekcji chyba nie będzie tej pani, z którą miałabym podpisywać umowę, więc to nie jej ja mam podpasować ze swoim sposobem prowadzenia lekcji tylko pracownikom, dyrektorce danego żłobka.

Odpowiedz na ten komentarz
Podoba Ci się to pytanie?

Szukasz porady? Napisz!

Nie trzeba się logować!