Hej mam pewnien problem z rodzicami, a mnianowicie z pr...

oblemem rodziców czyli ich zamiłowaniem do alkocholu... powiecmy, że to co się dzieje w moim domu to poprostu porażka... rodzice piją bardzo duże dawki alkocholu, ale oni nie widzą w tym żadnego problemu ... piją mniej więcej 1,5 l na dzień i naprawde dziwie sie, że ich zdrowie na to pozwala mają swoje lata oboje w granicach 50... nie mówie, że są starzy oczywiście, ale większość osób w tym wieku dba o swoje zdrowie itd. ja sama mam 15 lat mam rodzeństwo ale oboje są dorośli brat jak miałam 9 lat wyjechał do pracy na 4 lata przyjeżdżał co 2-3 miesiące na tydzień lub dwa i znowu wyjeżdżał potem rok mieszkał z nami ale znalazł dziewczyne zaszła w ciąże i sie ożenił i wyprowadził mamy duży dom 2 piętrowy, ale i tak by tutaj nie mieszkali z wiadomych powodów... mieszka teraz jakieś 50 kilometrów od nas a przyjedzie może raz na miesiąc tylko sprawdzić czy ja wszystkiego przypilnuje i czy zajmuje sie domem ... Moja siostra od 3 roku życia mieszka u babci wraz z moją matką i ojcem chrzestnym w miejscowości obok jakieś 5 km od mojego domu... mieszkała tam ponieważ moi chrzestni nie mieli dzieci a moja siostra uwielbiała u nich być tam z czasem zaprzyjaźniła sie z koleżankami no ale z czasem jej sie tam spodobało na stałe miała jakby dwa domy w końcu jak zaczeły się problemy coraz rzadziej nas odwiedzała aż w końcu wcale ale to już po upływie lat skończyła w tym roku 18 lat i już nie ma problemu tego że w każdej chwili mogą ją zabrać do domu dziecka tak jak ja się boję o to każdego dnia mam nad sobą kuratora bo policja raz mnie już zabrała do babci.. Kocham moich rodziców, ale czasem jak są pijani nie wiedzą co robią krzyczą na mnie nazywają mnie od suk, małotatów mówią, że mnie oddadzą i będą mieli spokój z policją... tata dwa razy chciał mnie uderzyć ale, że był pijany to poprostu prawie sie przewrócił i musiałam go łapać. Mame jak byłam młodsza bił legularnie ale byłam za mała żeby coś zrobić najwyraźniej w świecie zawsze mame (oczywiście była pijana) zaprowadziłam do pustego pokoju i ją zamykałam żeby była bezpieczna ja sama starałam sie uspokoić tate on mnie nigdy nie uderzył jak byłam młodsza więc sie go nie bałam. No, ale mama i tak wiele razy miała siniaki i zakrwawiona była wiele razy jeszcze jak był brat to jakoś dawaliśmy oboje rade , ale teraz jestem sama i mam ich dość i wybucham na nich i poprostu ich przeklinam ale potem tego ogromnie żałuje... teraz chociaż tata przestał bić tak mocno mame jak to robił kiedyś... teraz jest dużo lepiej niż było pomijając że tata kradnie moje pieniądze na alkohol i jest teraz bardziej agresywny na mnie a mama teraz też lecz i tak daje sobie z tym rade chodze na zakupy kupuje im jedzenie i sobie też bo gdybym nie chodziła to by nic w lodówce nie było najbliższy sklep 5 km wiec jakieś 40 min w jedną strone no nie jest łatwo ja pale w piecu by ciepła woda była dbam o to by dom jakoś wyglądał... i naprawde nie chce nikomu robić problemów i kogoś smucić dla tego mówie wszystkim że jest w porządku choć nie jest... daje rade jedynym osobom którym ufam to moje przyjaciółki które wiedzą o wszystkim i nie wytykają mnie palcami od dzieci alkocholików... tylko mówią że niby jestem dzielna radząc sobie z takimi problemami ale ja wiem ile nocy przepłakałam wiem ile to wszystko mnie kosztuje, ale kocham je i naprawde moge im zaufać moje rodzeństwo jest naprawde super uwielbiam ich i też dużo razy nie mówie im jak jest w domu staram sie ich poprostu nie martwić mój brat też dużo w tym domu przeszedł i nie chce go martwić bo on też ma już swoją rodzine a siostre również uwielbiam i mam z nią świetne kontakty ale ona jest delikatną osobą i też nie chce jej martwić... sama staram się to jakoś ogarniać a też troche ich rozumiem że nic z tym nie robią bo nie chcą bym znalazła sie w domu dziecka pragne kogoś kto by mi z tym pomógł nie mam chłopaka ale często o nim marze, ale chyba wyłącznie dla tego, żeby mi pomógł... nie wiem czy chce tego bo bym chciała kogoś kochać... i tu sie martwie czym może to kiedyś skutkować... narazie o tym nie myśle... A jeśli chodzi o rodziców to... kocham ich mocno boje sie o ich zdtowie i naprawde nie wiem jak im pomóc... Oni nie są tacy jak są trzeźwi... wtedy to oni są wspaniali... i czasem myśle, że los musiał mi dać to utrudnienie ponieważ gdyby go niebyło to miała bym się poprostu za dobrze i nie wiem czy była bym teraz taka jaka jestem... tylko zostaje mi pytanie jak im pomóc?... (z góry przepraszam za wszystkie błędy nie jestem dobra z ortografii...)

Odpowiedź

ODPOWIEDZI (2)

chwilę temu

pati17053 2017-08-28 22:57:48

kochana powiedz swojemu rodzenstwo bedzie ci lzej . to duzo pomoze. wiem ze nie chcesz ich martwicc, ale wsparcie jest ci bardzo potrzebne.sprobujcie razem z rodzenstwem pojsc z rodzicami na odwyk

Odpowiedz na ten komentarz

xxlauraxx 2017-08-29 21:48:48

To jest bardzo trudna i bolesna sytuacja. Musisz zrozumieć jedno: ty nie jesteś niczemu winna i nie ma żadnego usprawiedliwienia na zachowanie Twoich rodziców. To Ty w tej sytuacji jesteś prawdziwą ofiarą i to Tobie trzeba pomóc.Masz dopiero 15 lat, a mierzysz się z takimi problemami które nie jednemu dorosłemu się nie śniły. Powinnaś powiedzieć rodzeństwu prawdę, to oni są dorośli i to oni powinni pomóc zarówno Tobie jak i rodzicom. W głowie mi się nie mieści, że jesteś z tym wszystkim sama tym bardziej, że oni przeżywali takie samo piekło więc na pewno zdają sobie sprawę jak jest Ci ciężko.

Odpowiedz na ten komentarz
Zaloguj się by móc dodać komentarz.