Hej, jestem z dziewczyną już 1,5 roku. Zawsze...

mielismy zatargi.. zrywalismy ze sobą wracaliśmy do siebie. Generalnie zaczeło się od tego że pierwszy raz ja z nia zerwałem ponieważ mnie na maksa zdenerwowała... Wróciliśmy do siebie na następny dzień po przeproszeniu jej i krótkiej rozmowie o tym że bardzo ją kocham i poprostu się na nią zdenerwowałem bo nic nie działało. Wszystko układało się fajnie dopóki miałem jechać na narty... ona też miała jechać ze mną byliśmy wkońcu ze sobą dosyć długo. Ja znałem jej rodziców ona moich i tak dalej. Jakoś miesiąc przed wyjazdem jej "BFF" poznała jakiś chłopaków w sąsiednim mieście. Zaczeły razem tam jeździć a ona poświęcała mi mniej czasu. No ale okej, byłem lekko zazdrosny ale nic jej nie mówiłem wszystko było w porządku. Po jakimś czasie zauważyłem że stała sie dla mnie lekko oziębła ale bez przeasdy, oraz zaczeła mnie zlewać i wolała jeździć tam niż do mnie. Okej za jeden dzień miałem wyjazd. Spotkalismy się u mnie zacząłem coś podejrzewać i pytać się o co chodzi i dlaczego taka jest. Pytała o co mi chodzi, i mówiła że mnie kocha oraz żebym nie był o nią zazdrosny bo to tylko jej przyjaciele i nawet jej sie nie podobają. Zarzekała się że bardzo mnie kocha i żebym sie nie przejmował. Okej, w dniu wyjazdu usuneła wszystkie konwersacje na facebooku ze mną pousuwała pseudonimy oraz mnie zablokowała. Po chiwli namysłu napisałem do jej "BFF" o co chodzi. Jej "BFF" odpisała mi że ona mnie już nie kocha i jest z jednym z tych gości do których jeździła. Załamałem się, byłem w totalnej rozsypce bo już dosyć długo bylismy razem a ja sam bardzo ją kochałem... Po wielu przelanych łzami godzinach oraz rozmowach z przyjaciółmi oraz rodzinom zrobiłem to co kazała mi zrobić moja mama, mianowicie miałem ją olać i cieszyć się naszym wyjazdem aby wzbudzić w niej zazdrość. Na następny dzień mimo że w złym stanie psychicznym czułem się już lepiej. Po kilku dniach do mnie napisała, pisałem razem z nią lecz trzymałem ją na dystans. Na nastepny dzień zaczeła mnie przepraszać i mówić że to był błąd i tak dalej że ona mnie przeprasza nie chciała tego robić była głupia i bardzo mnie kocha. Wybaczyłem jej i wszystko przez kilka miesięcy było znowu na swoim miejscu. Po kilku miesiącach będąc u ojca zalogowałem się na jej messenger i zacząłem czytac wiadomości. Okazało się że znowu zaczeła filtrować z tym chłopakiem, nic jej nie mówiłem ani do niej nie pisałem, z samego rana jak wstałem o godzinie 8 mimo że bardzo zmęczony poszedłem do jej domu. Otworzyła mi i poszliśmy razem do pokoju. Wszystko było w porzadku, zachowywała się jakby nigdy nic się nie stało. Dałem jej buzi powiedziałem że ją kocham i wybuchłem. Zacząłem się pytac co to ma być dlaczego tak robi. Ona się rozpłakała zaczeła mówić że nie chciała że sama nie wie co sie z nią dzieje że mnie kocha i żebym z nią zerwał bo zbyt mnie kocha żeby mnie cały czas ranić. Udawałem zimnego bez uczuć i ją dobijałem mówiąc co zrobiła i że ją kochałem, nastepnie udawałem że wychodze. Ona zaczeła tak ryczeć że nigdy nie widziałem czegoś bardziej smutnego. Wróciłem do niej do pokoju i po rozmowie wybaczyłem jej mimo że sam nie wiem co do niej czułem. Wszystko było okej lecz po kilku miesiącach zaczeliśmy się strasznie kłócić. Rozmawialiśmy ze sobą godzine i strasznie płakała gdy mówiłem jej że chce spróbować szczęścia z inna bo być może poprostu nie jesteśmy dla siebie. Jak powiedziałem tak zrobiłem i pojechałem do pewnej dziewczyny, po kilku dniach zauroczyła mnie w sobie lecz nie chciałem z nią być. Postanowiłem że jednak kocham swoją dziewczyne i wole być z nią... Wrócilismy do siebie po kilku dniach i wszystko było ok. Mijało sporo czasu, a my nadal bylismy ze sobą razem. Dopóki ona nie zaczeła jeździć ze swoimi koleżankami do mojego kolegi miasto obok. Wszystko było okej bo wkońcu to mój przyjaciel i wiem że nic nie zrobi. Lecz po kilkunastu dniach zaczeła sie ta sama śpiewka co kiedyś, zlewanie, brak czasu dla mnie itp. BTW jej koleżanki będąc tam cały czas się z tym przyjacielem całowały oraz z jego kolegą a ona na to patrzyła. Brakowało mi jej i czułem się samotny. Korzystając z okazji pocałowałem swoją koleżanke. Ukrywałem to przed nią lecz gdy wkońcu się spotkalismy byłem dla niej bardzo miły i kochany bo wiedziałem co zrobiłem wiedziałem jak bardzo mi na niej zależy i jak bardzo ją kocham. Rozmawialismy godzinami i powiedziała mi że coś musi mi powiedzieć. Ja zapytałem miłym głosem co chce mi przekazać. Ona powiedziała że zauroczyła się w koledze mojego przyjaciela.... lecz to był błąd i bardzo mnie kocha a do niczego nie doszło... Okej wybaczyłem jej to bez murgnięcia okiem wiedząc co sam zrobiłem. Niestety prawda wyszła na jaw po kilku dniach. Ona zerwała ze mną i nie chciała mnie znać. Próbowałem do niej wrócić, błagałem ją bo bardzo ją kochałem i wiedziałem że był to błąd. Ona mówiła że już nie wie czy coś do mnie czuje... I że narazie nie chce mieć chłopaka bo co chiwle ma jakieś problemy przez to. Po kilku dniach wrócilismy do siebie mimo że było bardzo trudno i myślałem że to koniec. Dowiedziałem się że gdy nie byliśmy razem przez ten czas ona pocalowała się z kolegą mojego przyjaciela w którym wczesniej sie zauroczyła. Dobra przepuściłem to między palcami.... Bylismy dalej razem. Znowu wszystko się układało do momentu w którym ja wybuchłem bez potrzeby ponieważ ona nie odpowiadała mi cały dzień na messengerze i nie dawała oznak życia. Wieczorem zadzwoniła a ja zacząłem się do niej sapać i zerwała bo nie wie czy coś jescze do mnie czuje i ją zdjenerwowałem. Ok, wróciliśmy do siebie znowu za kilka dni.
Teraz sytuacja wygląda następująco, ja pojechałem sobie do swoich koleżanek o które ona była mega zazdrosna i kazała mi z nimi nie utrzymywać kontaktu i do nich nie jeździć mimo że to są dla mnie tylko koleżanki z którymi nie widziałem się poprostu troche czasu i chciałem się z nimi spotkać. Ona płakała o to żebym tam nie jechał. Zrobilismy sobie przerwe żeby się uspokoiła lecz jak wróciłem odrazu usuneliśmy tą przerwe bo nam siebie brakowało. Ona zaczeła wczesniej zadawac sie z patologią, palić oraz podpijać piwo. Znowu zaczeła mnie zlewać jak do siebie wrócilismy i mówić że robi to samo co ja ( że niby ją zlewam bo wolałem raz jechac do kolezanek niz z nia spedzic czas ) Przyszedłem do tych ludzi z którymi ona siedziała oraz do niej i przyniosłem jej lizaka bo bardzo lubi i chciałem z nią posiedzieć bo znowu nie miala dla mnie czasu... Ona kazała mi iśc gdzie inzdiej i wgl mnie spławiała ale później gdy poszedlem ja odprowadzic do domu bylo okej i byla normalna kochana i wgl. Teraz ostatnio chcialem sie z nia spotkac i tak.... Z czwartku na piatek mielismy wyjsc nie poszla ze mna tylko do nich, z piatku na sobote mailem do niej przyjsc i mielismy spedzic razem czas... przyszedlem a ona do mnie po co przychodzisz jak za godzien wychodze i poszla na lody z kolezankami... mega mnie to zabolalo bo czuje się samotny poniewaz mnie zlewa i nie chce sie ze mna spotykac. W sobote w nocy przeprosiła mnie i powiedziała ze sie zmieni, ze nie wie co sie z nia dzieje i ze bardzo mnie kocha zalezy jej i ze w niedziele ( dzisiaj ) przyjdzie. Dzisiaj o 12 czyli po jej korkach zadzwonilem do niej.. byla znowu oziebla i jakby wkurwiona nie wiem o co... Zapytalem za ile bedzie ona powiedziala ze jak zje obiad. Okej czekalem, w ten czas pojechalem do dziadkow na obiad oraz przewiezc sie motorem. Wysallem jej zdjecie a ona ze jest pod moim domem ale wraca do domu bo mnie nie ma bo jestem na jakims głupim motorze. Podjechalem w 30 sekund pod dom i zobaczyłem ze nie ma jej w okolicy wiec pomsyallem ze siedzi w domu i robi mnie ze mnie idiote. Pojechalem pod jej dom a tu na balkonie u jej kolezanki siedzi razem z innymi ( odemnie do jej domu jest +- 15 min drogi marszem ). zapytalem czemu mnie oszukuje i czemu ze mna nie jest teraz skoro sie umuwilismy a ona ze to nie tak ze nie rzoumeim i wgl... Wyszla przed klatke i powiedziala mi ze nie chce ze mna spedzac czasu i ze nie wie czy cos do mnie czuje i ze moze przyjdzie o 19 pogadac do mnie, a jak nie to pogadamy w poniedzialek. Nie zerwała. Mój przyjaciel do ktorego kiedys jezdzila wyslal mi ssa z rozmowy jej kolezanki i jego. jej kolezannka pisala do niego ze chciala sie w nim sobote przelizac a on nie chcial i dlaczego. On napiaslem ze ja jestem i nie bedzie tak robic. no i to tyle. Sorry za ortografie i składnie zdania ale musiałbym to pisać chyba ze dwie godziny gdybym na to bardziej zwracał uwage. Dodam że jej ojciec miał problemu alkoholowe i robił zament w domu ( bił, wyzywał itp ). I uprawialismy seks niejednokrotnie jezeli to moze pomoc. Pytanie co się jej dzieje i co jej dolega ? Bardzo ją kocham i mi na niej zależy.

Odpowiedź

ODPOWIEDZI (2)

chwilę temu

gmich2 4 dni temu

0

Oboje niestety nie jesteście jakoś za bardzo odpowiedzialni, oboje twierdzicie,że kochacie a robicie sobie takie numery. Jeżeli Twoja wypowiedz jest szczera to Twoje zachowanie z jednej strony jest "trochę" usprawiedliwione,bo jakoś trudno zaufać osobie tak niestabilnej w uczuciach jak twoja dziewczyna. Z drugiej jednak takie szukanie czegoś, szpiegowanie, czytanie wiadomości nie do Ciebie skierowanych jest nie fer. Patrząc na to jedna tak z boku i sprawiedliwie to najlepiej ten związek zakończyć i zostać kumplami. Jeżeli Wasze osobowości są takie a nie inne to tak będzie wyglądać całe Wasze życie. Będziecie się kochać, nienawidzić, przebaczać sobie, wracać i odchodzić. Czy takie życie Ci odpowiada? A ,nie daj boże ,wpleć w to dzieci, które będą patrzeć jak rodzice na przemian się kłócą i kochają. Myślę , ze taki związek nie ma szansy na normalne , spokojne życie , które chyba każdy chce mieć. Pozdrawiam i życzę wytrwałości w swoim postanowieniu.

Odpowiedz na ten komentarz

~Anette 5 dni temu

0

Wystarczyło pisać to w Wordzie, który sam ci podkreśli błędy i nie potrzeba na to dwóch godzin....

Oboje macie swoje za uszami, ty równie chamsko się zachowujesz, co ona - grzebiesz jej w prywatnych wiadomościach, wkurzasz się, naskakujesz na nią, oszukujesz, a potem zdziwienie, że flirtuje sobie z kimś innym, skoro tak jest traktowana. Co nie zmienia faktu, że sama swoje tez odwala, kombinując na prawo i lewo, nie potrafiąc zdecydować, czego chce i używając płaczu jako szantażu, żebyś został. To jest wyuczony, specjalnie stosowany numer przez takie typy w takich sytuacjach.
Oboje jesteście siebie warci - żadne nie chce być w związku, tylko sobie urządza zawody "które bardziej dopiecze drugiemu".
To jest tak infantylne, że aż przykre... Jak dzieci w przedszkolu - zabiorę jej/jemu zabawkę i pójdę się bawić z innym dzieckiem, to jej/jemu zrobię tym na złość.
Ani tobie ani jej nie zależy na tej relacji. A ty do tego siebie wybielasz, bezczelnie twierdząc, że jest inaczej, ale jakoś walenie tekstem, że chcesz sobie spróbować z inną, to już jest dla ciebie ok. A jej grzebiesz w wiadomościach i pretensje, że coś na boku kombinuje. Co za hipokryta z ciebie. Ona przynajmniej nie mówi ci wprost: "ej, wiesz, ja sobie pójdę do tego kolegi, bo może z tobą to wcale nie chcę być".
Przestańcie się bawić w związek. Zostańcie sobie kolegami od seksu co najwyżej, bo nazywanie takiej szopki związkiem to obraza dla odpowiedzialnych ludzi, którzy naprawdę chcą stworzyć bliższą relację z drugą osobą i się deklarują, że tak jest. Wy to sobie "jesteście razem" zdaje się tylko pod publiczkę - pod wspólnych znajomych albo rodziców. A tak naprawdę w tyłku siebie macie - zero szacunku jedno do drugiego, tylko przewalanie argumentami, co które dziś bardziej zawali. Przykre.

Odpowiedz na ten komentarz
6 punktów ekstra dla autora najlepszej odpowiedzi
Podoba Ci się to pytanie?

Szukasz porady? Napisz!

Nie trzeba się logować!