Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Szczegóły znajdziesz w Polityce prywatności

Około 3 miesiące temu zmarła babcia mojego...

narzeczonego. W jego życiu odgrywała bardzo ważna rolę, nawet teraz gdy ma już +20 lat. Nie miał zbyt opiekuńczej matki (ona nadal żyje i chłopak ma z nią normalnie kontakt), ale babcia bardziej się nim zajmowała i dbała o niego. Dlatego on bardzo przeżył jej odejście. Ja mu tłumacze, że miała ona już 80 lat i to jest naturalna kolej rzeczy, że zmarła, że dużo młodsi odchodzą z tego świata, a wszystko inne toczy się tak jak zawsze, normalnym trybem. Jako, że miałam ciężko rok, jestem psychicznie zmęczona obowiązkami. Jak kiedyś, za czasów nastoletnich beztrosko lazilam sobie na imprezy ze znajomymi, tak teraz w ogóle nie chodzę. Jedyne moje imprezy to właśnie z okazji Sylwestra. A więc chciałabym przynajmniej na tego Sylwestra iść się gdzieś zabawić, już nie myślę o klubach, a o domowce u naszych przyjaciół. Potańczyć, popic, no po prostu odprężyć się, zrelaksować w dobrym towarzystwie, ale mój narzeczony mówi, że on jest w żałobie, bo odeszła ważna dla niego osoba, która była dla niego tak ważna jak matka, bo w sumie mu ją zastepowala. On chce zostać w mieszkaniu ze mną i napić się wina. A ja nigdy w życiu tak spokojnie Sylwestra nie spędziłam. Czasami tęskno mi za tym "imprezowym" trybem życia. I teraz nie wiem co mam zrobić. Jak się odszykuje i pójdę na te domowke to narzeczony się obrazi, że on w żałobie, a ja sobie na imprezę wychodzę. Macie jakiejś pomysły co mogę zrobić? Na prawdę chciałabym wyjść z mieszkania w taki wieczór, bo psychika mi wysiadzie od monotonii.

Odpowiedź

ODPOWIEDZI (2)

chwilę temu

xxlauraxx 3 miesiące temu

Nie dziwię się Twojemu narzeczonemu, że nie ma ochoty do zabaw w tak trudnym dla niego okresie. Śmierć bliskich potrafi doprowadzić do wielkiej rozpaczy, a czasem nawet do załamania nerwowego... Nie ma nic gorszego jak uczucie pustki po stracie ukochanej osoby, sama czegoś takiego doświadczyłam. Niektórzy ludzie potrafią od razu to zaakceptować, podnieść się, wrócić do codzienności,nawet niektórzy pójdą na imprezę żeby się odstresować, zapomnieć na chwilę o smutku, ale są też tacy którzy potrzebują troszkę więcej czasu. Muszą oswoić się z myślą straty ukochanej osoby oraz dostać ciepło i wsparcie od najbliższych. Skoro Twój narzeczony stwierdził, że wolałby posiedzieć w mieszkaniu to znaczy, że zalicza się do tej drugiej grupy. Najważniejsze abyś go teraz wspierała w tak trudnym dla niego czasie. Nie możesz mu teraz wiercić dziury w brzuchu o jakimś super sylwestrowym wyjściu, uszanuj to że jest w żałobie i zapewne ostatnią rzeczą której pragnie jest pójście na dziką imprezę sylwestrową skoro nawet wspomniał o tym że woli zostać w domu.... Sama piszesz, że babcia była dla niego jak druga matka, co oznacza że łączyła ich bardzo silna więź. Ja rozumiem, że masz prawo chcieć się zrelaksować po ciężkim roku i wyszaleć w sylwestrową noc ale nie zachowuj się jak egoistka tylko okaż mu troszkę empatii i zrozumienia. Jak się kogoś kocha to można przeżyć raz kiepsko spędzony Sylwester, tym bardziej gdy ukochana osoba cierpi i jest w żałobie. W tym momencie stosowne by było zepchnąć wszystko inne na drugi plan. Będzie jeszcze wiele okazji do wspólnych, fajnych wyjść. Nie możesz zmusic go siłą żeby gdzieś z Tobą poszedł, a tym bardziej wybrać się gdzieś bez niego. No pomyśl jak Ty byś się czuła gdyby sytuacja była odwrotna - umarłaby Ci bliska osoba, męczyłabyś się z tym kilka miesięcy, a Twój narzeczony zostawił by Cię samą w domu w noc sylwestrową i poszedł sobie na imprezę bo "tęskno mu za imprezowym trybem życia";? Troszkę taktu i wyczucia... Może dobrym rozwiązaniem będzie zaproszenie jakiś kilku znajomych do Was na Sylwestra do domu na tą lampkę wina? Albo skoro wolałabyś jednak wyjść to może po prostu wyskoczcie nie na jakąś domówkę, ale właśnie na lampkę wina i jakieś pogaduchy do znajomych lub do jakiejś restauracji gdzie serwują dobre wino na mieście?

Odpowiedz na ten komentarz

frezja22 3 miesiące temu

Już troszkę po fakcie, bo sylwester za nami. Mam nadzieję, że znaleźliście jakiś kompromis. Rozumiem Twojego narzeczonego, skoro jest w żałobie to nie w głowie mu huczne imprezy takie jak sylwester. Obchodzenie sylwestra nie jest obowiązkowe i mnóstwo ludzi tego nie robi, zwłaszcza w takiej sytuacji. Powinnaś uszanować to i raz nie szaleć w sylwestra. Pomyśl co by było gdyby ktoś Tobie bliski zmarł, a Twój narzeczony chciałby iść się bawić z Tobą czy sam, na pewno byłoby Ci bardzo przykro.

Odpowiedz na ten komentarz
Podoba Ci się to pytanie?

Szukasz porady? Napisz!

Nie trzeba się logować!