Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Szczegóły znajdziesz w Polityce prywatności

Jak się wziąć w garść, przestać się nad...

sobą użalać i poprawić w końcu tą nieszczęsną matmę? Na początku kwietnia dowiedziałem się, że pani z matematyki nie pozwoliła mi dalej poprawiać półrocza, mimo że napisałem podanie do dyrektora o przedłużenie czasu na poprawę jedynki na półrocze. W pierwszym półroczu były 2 sprawdziany z matematyki. Udało mi się poprawić tylko jeden. Pani mi powiedziała, że na tym koniec, zostawia mnie na sierpień i że mam się teraz skupić na drugim półroczu(w którym będę miał aż 3 lub 4 sprawdziany do poprawienia), żebym jak najmniej materiału miał na egzaminie poprawkowym. Bardzo mnie zabolała informacja, że będę pisał komisa w sierpniu. Miałem ciekawe plany na wakacje: pójście do pracy, wyjazd za granicę w celach zarobkowych, oglądanie anine, robienie prawa jazdy. Wszystkie moje plany zostały pokrzyżowane przez poprawkę w sierpniu. W ogóle nie będę miał czasu dla siebie. Wakacje popsute, rodzice rozczarowani. A ja? Totalnie załamany, psychika w strżępach, kompletnie zdemotywowany i zniechęcony do nauki, najchętniej bym się upił z rozpaczy. Każda lekcja matematyki to dla mnie wielka katorga. W trzeciej klasie technikum materiał z matematyki przyprawia mnie o ból głowy, w obliczeniach łatwo mi jest się pomylić, a pani z matematyki nie podaruje nawet najmniejszego błędu. Nie mam za bardzo kogo prosić o pomoc, rodzice nic nie ogarniają, z większością dziewczyn z klasy jestem pokłócony, więc wątpię by mi pomogły, a chłopaki sami niewiele ogarniają. I nie wiem czy opłaca się brać korepetycję które kosztują 30 - 50 zł. Może się okazać, że nie dam rady zdać w sierpniu, zostanę w trzeciej klasie i kasa pójdzie w błoto. Czuję, że jestem w beznadziejnej sytuacji. Po prostu nóż w kieszeni mi się otwiera, jak sobie pomyślę, że przez matematykę mogę mieć takie kłopoty. Ja już sobie nie daję z tym wszystkim rady. Jak wziąć się w garść, kiedy jestem tak zdemotywowany i zniechęcony do nauki?

Odpowiedź

ODPOWIEDZI (1)

chwilę temu

julas0002 3 miesiące temu

Ciężko mi cokolwiek doradzić, ale powiem tak: tylko ciężką pracą możesz uratować swoją sytuację, bo myślę że nie wszystko stracone. Mimo wszystko jeśli ci się nie uda poprawić tego wszystkiego, to od nowego roku musisz wszystko pisać na co najmniej 3 żeby spać spokojnie.
Co do stanu psychicznego to waham się co ci doradzić, z jednej strony mógłbyś jednorazowo się rozerwać, ale z drugiej może lepiej żebyś się wyciszył i zapomniał o wszystkim i odpoczął? Nie wiem. Myślę że jesteś na tyle rozsądny żeby sam o tym zdecydować
Powodzenia

Odpowiedz na ten komentarz
Podoba Ci się to pytanie?

Szukasz porady? Napisz!

Nie trzeba się logować!





Twoja przeglądarka
blokuje reklamy


Drogi użytkowniku,
Dziękujemy Ci że nadal nas odwiedzasz. Prosimy, odblokuj wyświetlanie reklam w naszym serwisie. Dzięki odblokowaniu adblocka jesteśmy w stanie nadal funkcjonować i pomagać naszej społeczności.

Dzięki za wsparcie!

To okno zostanie zakmięte za 10 sek