Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Szczegóły znajdziesz w Polityce prywatności

Przepraszam, że zakładam tutaj taki temat ale...

moja rodzinka jest po prostu chora i patologiczna. Mam już tego wszystkiego dość. Opowiem wszystko od początku. Mój dom jest podzielony na dwie strony. Po pierwszej stronie mieszkam ja z matką i ojcem, a po drugiej mieszka babcia, która płaci wszystkie rachunki, wujek(brat mamy), który został wyrzucony z domu przez żonę(moją ciocię), bo ten ciągle się awanturował z nią i z dziećmi, oraz ciocia(siostra mamy), która wyprowadziła się od męża(mojego wujka), bo ten ją zdradzał. Moi rodzice poznali się jesienią 1998 roku, w maju 1999 matka zaszła w ciążę a w lutym 2000 się urodziłem. W październiku 1999 moi rodzice wzięli ślub - to właśnie do tego momentu mój ojciec szanował moją matkę. Po ślubie ojciec stał się psycholem, egoistą i szowinistyczną świnią, nie pozwalał matce na wiele, trzymał ją krótko, prezenty na rocznice i urodziny były wymuszane przez matkę i kupowane przez ojca z łaską. Nigdy po ślubie nie zabrał jej do kina ani w inne romantyczne miejsce. A mną po narodzinach praktycznie się nie zajmował. No może czasami się ze mną pobawił. Mało tego - po ślubie zaczął się znęcać psychicznie nad moją matką. Upijał się po pracy i dokuczał jej o wszystko, ciągle się jej czepiał, podejrzewał, że zdradza ojca ze swoim szefem w pracy i innymi pracownikami za pieniądze. Każdego kolegę matki uznawał za kochanka, zabraniał jej pracować. Czepiał się jej rodziny. Długo by wymieniać. Przez to dokuczanie i czepialstwo ojca, moi rodzice często się kłócili. Zdarzały się nawet kłótnie w których latały jakieś przedmioty, coś było rozbite, rozwalone i zniszczone. Kilkakrotnie się nie obyło bez odwiedzin policji. Po niektórych kłótniach matka też się upijała z rozpaczy. Rodzice kłócą się bardzo często. Maksymalnie bez kłótni wytrzymali chyba 3 miesiące. Ojciec jak nie czepia się matki, to czepia się mnie. Święta jak zwykle do kitu. Przez mojego ojca matka w 2003 i 2014 roku dwukrotnie spędziła kilka miesięcy w szpitalu z głosami i schizofrenią paranoidalną. Po pobycie w 2003 roku matka wróciła do siebie i dalej pracowała. A ojciec? Dalej po pracy się upijał i znęcał się psychicznie nad matką. Pod koniec 2012 roku, matka zrezygnowała z pracy z powodu nawrotu choroby. Gdy dostała głosów, zgłosiła się do lekarza i przepisano jej tabletki. Niestety nie mogła pracować. Pracował tylko ojciec, który zarabiał marne 1500 zł, często brakowało na kromkę chleba i trzeba było się zapożyczać u bliskich sąsiadów i przyjaciół. Było tak biednie, że w 2013 roku, moja matka w akcie desperacji wielokrotnie dopuściła się zdrady za pieniądze. Choroba mojej matki się nasilała. Latem 2014 roku matka przyznała się ojcu do wielokrotnej zdrady. Od tej pory moi rodzice kłócili się już prawie codziennie, a ojciec również zachorował na schizofrenię i zrezygnował z pracy(utrzymywaliśmy się z opieki społecznej). Przypisano mu leki, ale po kilku dniach je odstawił bo wolał pić alkohol. Zaczął bardziej znęcać się psychicznie nad matką, która była już na skraju wytrzymałości. Po jednej z awantur mój ojciec podciął sobie gardło, przerażony musiałem wzywać pogotowie, na szczęście lekarze szybko mu pomogli. W październiku 2014 matka znowu trafiła do szpitala z głosami i schizofrenią. Wróciła w lutym 2015. Podczas pobytu matki w szpitalu, ja w domu przeżywałem istny koszmar! Ojciec zaczął codziennie robić mi awantury o wszystko. Mało tego, często mnie bił, stosował przemoc, zastraszał mnie, wyzywał mnie od najgorszych itp. Ja bezradny i bezbronny nie wiedziałem co robić, a na policję bałem się zadzwonić. Bałem się, że ojciec zrobi mi krzywdę lub trafię do domu dziecka. Gdy w lutym matka wróciła ze szpitala, to ojciec wrócił do roboty i znalazł lepszą pracę. W 2016 roku matka już miała wrócić do pracy ala nabawiła się kolejnej choroby - zachwiania błędnika(kręciło jej się w głowie, słabo jej było i nie wychodziła z domu). Obecnie pracuje tylko mój ojciec i miesięcznie dostaje 2500 zł, ale często to nie wystarcza. Przez mojego ojca matka jest schorowana, cały czas siedzi w domu, nigdzie nie wychodzi i straciła nadzieję, że kiedykolwiek wróci do zdrowia. Obecnie ojciec się nie zmienił - dalej się upija i dokucza matce. Ja próbuję matkę przekonać, żeby wyrzuciła ojca z domu i znalazła sobie innego, żeby pojechała do szpitala i całkowicie doszedła do siebie. Ona mi mówiła, że raczej nie dojdzie już dojdzie że nie pojedzie do szpitala, bo nie pozwoli by ojciec podniósł na mnie rękę i nie wyrzuci ojca z domu bo w końcu na utrzymuje. I jak żyć w takim domu, w którym rodzice często się kłócą? To jest chore! Dodam także że w rodzinach rodzeństwa moich rodziców też nie jest lepiej. Brat matki został wyrzucony z domu przez żonę(moją ciocię) bo ten ciągle się upijał i awanturował. Siostra matki rozwiodła się z mężem(moim wujkiem) i się wyprowadziła od niego bo ten ją zdradzał. Druga siostra wiedzie szczęśliwe życie, mieszka w Niemczech i ma wszystko gdzieś. Natomiast mój ojciec ma 3 braci, z którymi jest pokłócony o spadek po rodzicach. Jeden żyje samotnie jako złomiarz, drugi znęca się nad żoną i rodziną, a trzeci ma ośmiorga dzieci, też często się kłóci z rodziną. U mnie nic się raczej nie zmieni - schorowana matka nie pracuje, a ojciec po pracy się upija i jej dokucza a rodzice się często kłocą. Przez to wszystko mam doła od pewnego czasu. Nic mnie nie cieszy, a ostatnio zacząłem mieć nawet czarne myśli. Już nie daję rady z tym wszystkim. Nie mam komu o tym powiedzieć. To znaczy mam ale wstydzę się tego i boję się reakcji. Bo to wszystko jest nienormalne. Powiedzcie mi, czy to tylko ja mam taką chorą, powaloną, upośledzoną i beznadziejną rodzinkę? Czy na tym świecie nic już nie może być normalne? Przepraszam, że się tak rozpisałem, ale przy takiej rodzince to nic tylko się załamać. Obecnie się uczę, przede mną jeszcze czwarta klasa technikum we wrześniu. Ale nie mogę się już doczekać wyprowadzenia się z rodzinnego domu i ułożenia sobie życia. Żałuję, że się urodziłem w takiej rodzinie, nic tylko skończyć z sobą i odejść na tamten świat. Powiedzcie mi, co mam zrobić w takiej sytuacji? Co Wy byście zrobili?

Odpowiedź

ODPOWIEDZI (3)

chwilę temu

gmich2 1 miesiąc temu

+3
bea1516
xgimbusek
julas0002
0

Niestety rodziców się nie wybiera , rodziców się ma. Rzeczywiście dobrze napisałeś,że jest to rodzina patologiczna i trudno z nią i w nie żyć. Rodziców już niczego nie nauczysz i nie pogodzisz. Nic dziwnego ,że twoja mama jest osobą schorowaną , mającą problemy psychiczne . Skoda,że nie może pracować zawodowo bo miała by trochę więcej pieniędzy i odskocznie od samotności, kontakt z ludźmi. Myślę,że największym błędem w takich rodzinach jest to ,że kobiety nie potrafią zostawić faceta i odejść . Nie maja wiary,że sobie same poradzą i męczą się całe życie narażając dzieci na takie smutne i ciężkie życie. Ponieważ ty jesteś już osobą pełnoletnią i niedługo kończysz szkołę musisz koniecznie znaleźć prace i się usamodzielnić. Nie żałuj ,że się urodziłeś bo życie jest piękne tylko musisz zacząć kierować je w dobrym kierunku i wykorzystać doświadczenie życiowe aby nie powielać błędów rodziców. Najważniejsze to praca, która pozwoli ci się wyprowadzi z domu i usamodzielnić. Z pewnością początki będą trudne bo wynajem jakiegoś choćby małego mieszkania trochę kosztuje ale jest to do zrobienia. Z biegiem czasu możesz mamę przekonać aby się do ciebie wprowadziła i może ona przy tobie poprawi swój stan psychiczny , podejmie kiedyś pracę. Małymi kroczkami zacznij budować swój świat bez ojca i awantur. Powodzenia.

Odpowiedz na ten komentarz

frezja22 1 miesiąc temu

0

Widzę, że jesteś w bardzo trudnej sytuacji, ale nie jest to sytuacja bez wyjścia. Jesteś już prawie dorosły, możesz zrobić ze swoim życiem co tylko chcesz, możesz wyjść na ludzi, ale możesz też zostać w tym bagnie, w którym teraz tkwisz. Od Ciebie zależy wybór. Na pewno nie będzie Ci lekko, ale ludzie nie z takich problemów wychodzili. Wierzę, że dasz radę. Twoja matka powinna kopnąć ojca w tyłek dawno, dawno temu, ale bała się, że jej się nie uda i sam widzisz jakie są tego konsekwencje. Ty się nie bój, bo gorzej przecież już nie będzie. Jak najszybciej znajdź pracę może w pobliskim mieście i wyprowadź się do jakiegoś pokoiku. Nawet teraz możesz poszukać jakiejś praktyki na wakacje, jakiegoś stażu, ludzie chętnie zatrudniają uczniów, bo mają ulgi podatkowe. Jest teraz bardzo dużo wolnych miejsc pracy, tyle że słabo płatnej, ale od czegoś trzeba zacząć. Będziesz mieć swoje pieniądze i spokój w mieszkaniu. Jak już staniesz stabilnie na nogach to pomyśl o matce, jak jej pomóc. Najlepiej byłoby w końcu wygnać ojca, założyć mu sprawę i niech płaci matce alimenty, a póki nie zapłaci to Ty będziesz mieć pieniądze i pomożesz jej przeżyć. Może należy jej się też jakaś renta?

Odpowiedz na ten komentarz

nionio 1 miesiąc temu

0

Na pocieszenie (marne, ale zawsze) napiszę ci, że wiele polskich rodzin boryka się z identycznymi kłopotami. Jedynym ratunkiem dla ciebie będzie się jak najszybciej wyprowadzić z domu. Musisz stanąć na własnych nogach. Wtedy będziesz mógł pomóc swojej matce. Trwanie przez ciebie w tej patologii niestety zniszczy ci życie.

Odpowiedz na ten komentarz
Podoba Ci się to pytanie?

Szukasz porady? Napisz!

Nie trzeba się logować!