Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Szczegóły znajdziesz w Polityce prywatności

Co ze mną nie tak?

Mam 14 lat, za miesiąc skończę 15. Od dłuższego czasu czuję się źle. Czuję się gorsza od innych. Brzydsza, głupsza, bardziej niezdarna. Nic nie sprawia mi radości. Jeszcze kilka miesięcy temu uwielbiałam czytać książki, a teraz nie potrafię się zabrać za żadną, nawet za moją ulubioną. Przedmioty szkolne, które kiedyś nawet lubiłam przestały mnie interesować. Nie mam przyjaciół. Nie potrafię rozmawiać z ludźmi. Kiedyś mi to nie przeszkadzało, ale teraz to się zmieniło. Nie mam żadnej pasji, nie rozwijam się w żaden sposób. Czuję pustkę, czegoś mi brak. Sama nie potrafię stwierdzić czego. Czy chodzi o brak towarzystwa, czy o brak zainteresowań? Rodzice są na mnie źli, że się nie uśmiecham, że cały czas chodzę przygnębiona. Że mam zaniżoną samoocenę. Myślą, że jak powiedzą mi, żebym się nie smuciła i że jestem ładna i mądra, a inni mnie lubią, to wszystko będzie lepiej. Ale tak nie jest. Dziwią się, że pomimo tego, że mam dużo książek itd nadal mi źle. Szczerze, zamiast tego wolałabym mieć coś, co pozwoli zapełnić mi tę pustkę w środku. Moja rodzina momentami jest na mnie wściekła, za to że taka jestem. Brat twierdzi, że zwariowałam od tych książek. Rodzice rok temu zabrali mnie do psychologa (3-4 wizyty) , ale to nic nie dało. Teraz nawet gdyby mi znowu kazali tam iść, nie zgodziałbym się. Znowu by to pewnie nic nie dało. Nie wiem, co mam ze sobą zrobić, nie czuję sensu życia. Czy mógłby ktoś mi coś doradzić?

Odpowiedź

ODPOWIEDZI (3)

chwilę temu

Zusia734 6 miesięcy temu

Myślę, że to depresja. Poczytaj o tym na forach i sprawdź, czy to możliwe. Sama znasz siebie najlepiej, więc moja opinia oparta na paru słowach może być błedna. Lub też nie. Możesz zadzwonić pod telefon zaufania (chyba dla dzieci i młodzeży). Nie pamiętam jego nr, ale w intrnecie bez problemu go znajdziesz. Jest forum o depresji u młodzieży. Nie wiem pod jakim kątem badał Cię psycholog. Jeśli Twój brak chęci do życia go nie przejmuje, to pewnie nie jest dobry w swojej pracy. Wiem, że nie chcesz, ale zmiana na innego może pomóc. Znam osobę która zmieniła psychologa i ten w przeciwieństwie do 1. przyznał jej rację, że ma depresję. Wpisz w internecie ,,test na depresję". Zawiera on pytania i jak na nie odpowiesz dowiesz się, czy prawdopodobnie masz depresję. Jak chcesz wiedzieć nie jesteś sama. U mnie jest tylko trochę inaczej. Musiałam porzucić swoją pasję przez kontuzję, zmarł mi zwierzak, no i zdałam sobie sprawę, że znajomi mają mnie w dupie. Nie chciałam wychodzić z domu. Wpadałam w histerię gdy myślałam o 8 godz. spędzonych z fałszywymi ludźmi. W sumie nadal tak jest. Tylko że aktualnie trwa przerwa świąteczna i nie muszę ruszyć dupy z domu. Chociaż w domu jest darcie ryja o byle gówno. Przez te wszystkie wydarzenia czuję się inaczej. Kiedy wiem, że mam powody do radości, to nie potrafię się z nich cieszyć. Niezły paradoks, co nie? Czuję, że jestem zj*bana. I to się nie zmieni, jeśli nie znajdę właściwej osoby i jej o tym nie powiem. Przepraszam, że zaczęłam pisać o swoim życiu. No ale może dzięki temu zrozumiesz, że nie jesteś w tym sama. Bzdurą jest to, że zwariowałaś od książek. Nikt nie byłby w stanie być przez taki czas smutny, np. przez śmierć ulubionej postaci z książki. Taki smutek znika po max. kilku dniach. Mam wrażenie, że taką pustkę w życiu może zapełnićtylko osoba bądź zwierzę, dla którego jest się ważnym. Ale to tylko moja opinia. Gdybyś poszła do dobrego psychologa i wyszło by, że masz depresję, dostałabyś psychotropy. Dzięki nim dużo osób wyszło z depresji, więc pewnie by Ci pomogły. Jakby co depresja jest objawą innych chorób, np. nerwicy natręctw, ale to już inna sprawa. Warto jest zająć się czymś, dzięki czemu przez chwilę zapomnisz o tym, jak się czujesz. Mi prawie zawsze pomaga jedzenie zupki chińskiej podczas oglądania anime. Wiem, dziwne to. Cała jestem dziwna xd. Nie wiem czy Tobie pozwoli to zająć głowę. Jeśli masz możliwość, możesz podjąć się pracy w wolontariacie. Dowartościujesz się. No bo jakby tu nie patrzeć: ktoś się obija, a ty pomagasz innym. Znaczy to, że jesteś lepszym człowiekiem od niego. Po za tym, ktoś za to będzie Ci wdzięczny. Nawet ja. Wiedz, że za nakarmienie bezdomnego psa czy kota, dziękowałabym Ci na kolanach. Serio. Pamiętaj, że to nie z Tobą jest coś nie tak. Społeczeństwo jest ślepe na innych, zmiata z planszy słabszych. Jeśli Cię to interesuje, za ok. 20 dni skończę 14 lat. Jeśli Ciebie to żenuje to ok, mnie również. Pamiętaj, że nikt nie ma prawa Cię oceniać, bo nie wie jaka jesteś na prawdę. Tylko Ty to wiesz. Trzymaj się.

Odpowiedz na ten komentarz

Zusia734 Zusia734 6 miesięcy temu

Teraz dopiero zauważyłam, że post dodalaś 7 dni temu. Mam nadzieję, że Ci lepiej.

Odpowiedz na ten komentarz

~agnieszka12344 6 miesięcy temu

to mogą być początki depresji i obniżone poczucie własnej wartości. Sama mam niska samoocenę i czuje się niepotrzebna i gorsza od innych

Odpowiedz na ten komentarz
Podoba Ci się to pytanie?

Szukasz porady? Napisz!

Nie trzeba się logować!