Moja intymna relacja z przyjaciółką. Wiem... - Uczucia - Przyjaźń - Dojrzewamy.pl - portal młodych kobiet i nastolatków
Darmowe gry przegladarkowe

Moja intymna relacja z przyjaciółką. Wiem...

że jestem w okresie dojrzewania i wszystko teraz może wydawać mi się inne ale postanowiłam podzielić sie z wami tymi przeżyciami. Piszcie co o tym sądzicie i czy znacie podobne relacje/zachowania z doświadczenia bo jestem serio ciekawa gdyż ja sie nie spotkałam.

Mam 16 lat a z moją przyjaciółką przyjaźnię się już 5 lat. Nazwijmy ją (K). Bardzo szybko złapałyśmy dobry kontakt i byłyśmy blisko siebie. Siedząc razem w ławce szkolnej i widując się prawie codziennie, dystans pomiędzy nami nie istniał. Zawsze patrzyłam na inne dziewczyny, które się przyjaźnią, ale nigdy pomiędzy nimi nie widziałam takiej więzi jak u nas. Cały czas dużo się przytulamy, kiedy siedziałyśmy w szkole, przybliżałyśmy krzesła by być jak najbliżej siebie. Piłyśmy z tych samych butelek. Nigdy nie brakowało nam tematów do rozmów, wszędzie chodziłyśmy razem. Z czasem zaczęłyśmy do siebie często przychodzić oraz nocować. Uwielbiamy robić sobie zdjęcia czy trzymać się za ręce. W okresie gimnazjum moja przyjaciółka bywała w związkach. Zdecydowanie mogę uznać że obie jesteśmy hetero, ale coś nas do siebie ciągnie. Na codzień potrafiłyśmy mówić na siebie mąż i żona, a przy tym nie szczędzić sobie szczerych słów kocham cię. Zawsze na powitanie witałyśmy się przytulasem, później buziakiem w polik. W tamtym okresie ktoś nawet z anonima zadał mi pytanie czy jesteśmy lesbijkami. Tak naprawdę nigdy mi to nie przeszkadzało, przy K niczego się nie wstydzę i wiem że moge jej zaufać. Niektóre z tych sytuacji opisałam w czasie przeszłym bo działy się w gimnazjum, a teraz do LO nie chodzę z K. Niektóre rzeczy wyglądają inaczej, ale nasza relacja jest jeszcze głębsza! Staramy spotykać się jak najczęściej choć i tak częściej niż 1 raz na tydzień się nie da. Chodzimy razem na imprezy, spędzamy wspólnie noce, witamy i żegnamy się pocałunkiem w usta. Razem chodzimy do toalety, nawet kiedy jedna sika. Siedząc w domu często się przytulamy lub leżymy na sobie. Od jakiegoś czasu K zdarzy się klepnąć mnie w pupę, przyciągnąć do siebie itp. Te wszystkie sytuacje zrobiły mi trochę mętlik w głowie. Kiedy nie widziałyśmy się przez dłuższy okres, cały czas myślałam o intymnym pocałunku. Nie wiem co mi odwaliło ale nawet spotykając się z nią bałam się zrobić to jako pierwsza (wiem że ona już to robiła z dziewczyną i dla niej jest to dosyć normalna sprawa) Kiedy byłyśmy w wakacje na imprezie pod wpływem % przy grze w butelkę miałyśmy się przelizać. No wtedy to serio byłam podekscytowana bo nie spodziewałam się. Późnij robiłyśmy to jeszcze raz i na szczęście moja chcica się ogarnęła. W tegoroczny sylwester piłyśmy naprawdę niewiele choć K pisała na naszej wspólnej grupie z laskami, która przeliże się z nią o 00:00. Ja szczerze mówiąc liczyłam na to ale na imprezie byłyśmy właściwie trzeźwe i kiedy północ minęła uznałam że to już i tak się nie wydarzy. Wtedy jakoś ok. 2 w nocy gdy inne dziewczyny siedziały w pokoju i patrzyły się w telefony, moja przyjaciółka odwróciła się do mnie i zaczęła mnie namiętnie całować. Po skończeniu popatrzyłyśmy się na siebie, potem na innych i zaczęłyśmy się śmiać bo tak naprawdę nikt tego nie zauważył. Wiem że dla K nic to nie znaczy ale dla mnie również niewiele. Tzn. nie mogłabym być z dziewczyną i poza całowaniem i tymi niewielkimi pieszczotami nic nie chcę. Aczkolwiek trzeba zaznaczyć że jest to ważna osoba dla mnie. Łączy nas praktycznie coś więcej niż przyjaźń i bardzo mi się to podoba, ponieważ my szczerze się kochamy. Przypomniała mi się też sytuacja, gdy stałyśmy na dworze ze znajomymi a K paliła e peta. Ja jadłam w tym momencie wafle i ona nie dała nawet dokończyć mi jeść bo tak bardzo chciała przekazać mi dymek, dotykając moich ust (staliśmy w kółku), co po czasie wydaje mi sie takie słodkie. Teraz mogę napisać wam jeszcze jeśli kogoś to interesuje co wydarzyło się kiedy byłam u niej kilka dni temu. Jak robiłam sobie luźne foty, wtedy ona podeszła do mnie. Ja wystawiłam dla żartu język i totalnie zaskoczyła mnie bo przyłożyła swój do mojego i takie zdjęcie zrobiłam. Leżałyśmy razem na łóżku i kiedy miałam zamiar wstać może troszkę specjalnie przeszłam przez jej brzuch i nogi. Wtedy ona powiedziała że nigdzie nie idę i „podcięła mnie w ten sposób, że ona leżała na plecach a ja na niej. Między moje nogi włożyła swoją i robiła dziwnego rodzaju drgania że aż czułam je w ci*ce. Więc tak wygląda nasza dziwna relacja. Wiem że niczego więcej nie chcę (żeby nikt nie wmawiał mi że jestem homo bo rozmawiałam nawet o tym z K) Obie planujemy wspólnie zamieszkać po maturze. Tym wszystkim chciałam sie z wami podzielić więc jak coś to komentujcie i opisujcie swoje nastoletnie przeżycia i przyjaźnie. Mały update bo pisałam te wywody już jakiś czas temu. Przyjaciółka powiedziała mi ostatnio że w sumie to chciałaby spróbować seksu z dziewczyną bo jest ciekawa i jakby co to teraz ma chłopaka. Ale musze przyznać że ona zawsze lubiła próbować nowych rzeczy.

Odpowiedź

ODPOWIEDZI (1)

chwilę temu

Barilla 3 miesiące temu

Smutne, że nikt Ci nie odpisał :(... może za mocne? ;P Ja miałam trochę podobną sytuację na obozie, ale nie w takim stopniu. Bardzo się polubiłam z koleżanką z pokoju. Podczas gdy wszyscy już spali my na ogół oglądałyśmy serial siedząc na jej łóżku, przytulając się trochę, a potem zasypiając też razem. Ja się tego przestraszyłam, bo zawsze myślałam, że jestem hetero, no a też jestem wierząca więc się też przestraszyłam, bo będąc wierzącym nie można robić takich rzeczy (żeby ktoś się nie doczepił nie mam nic przeciwko osobom innej orientacji - jak ktoś nie jest wierzący to bez sensu mu coś takiego narzucać, najpierw nawracajmy ludzi, a potem pokazujmy te zasady, chociaż ja akurat też nie jestem do końca przekonana do nich, ale ja się tak nie znam). Koleżanka podejrzewała, że może jest bi (dowiedziałam się tego jak każdy przedstawiał swoją orientację, potem się jeszcze dopytywałam). Ale jak się zastanawiałam, czy np. bym chciała z nią uprawiać seks to mnie to odrzuciło i nie chciałabym (a o całowaniu wgl nie pomyślałam chyba). Pomyślałam sobie, że może jestem heteroseksualna, ale biromantyczna. Zastanawiałam się też nad tym, że może po prostu to bardziej takie wmówione przez to, że ciągle wszyscy gadają o tym lgbt, niż wynikające ze mnie. Słyszałam też, że nawet jak ktoś jest hetero, to może się zakochać w osobie tej samej płci i odwrotnie - jak jest homo w osobie różnej płci. ┐( ∵ )┌

Co do Twojej relacji może można by to nazwać "friends with benefits"? Bo jesteście przyjaciółkami + jest między wami kontakt fizyczny, więc by się zgadzało. Z tym, że przyjaźń + kontakt fizyczny, to właśnie definicja udanego związku, więc już nie wiem gdzie ta różnica... Może to, że nieograniczacie siebie w nabywaniu relacji z chłopakami?

Odpowiedz na ten komentarz
Podoba Ci się to pytanie?