Dorosłość.
Kiedy byliśmy dziećmi…
…świat wydawał się być o wiele prostszy, sympatyczniejszy, bezpieczniejszy. Żyliśmy beztrosko, z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień. Zero przejmowania się tym, co przyniesie nowy dzień, - czy jutro nastanie koniec świata? Rzuci nas chłopak/dziewczyna? Zdam do następnej klasy? Co powiedzą znajomi, jeśli się dowiedzą, że nadal oglądam kreskówki? Biegaliśmy tu i tam, wygłupialiśmy się z przyjaciółmi na podwórku. A dziś? Rano nie chce nam się wstawać, myślimy o tym, kiedy znów będzie wolne – a może jakiś melanż? Wszystko idzie do przodu, wszystko ma swoje granice, poza jednym – ludzką głupotą.
18 lat wybiło.
Są ludzie, którzy z utęsknieniem wyczekują tego dnia, kiedy przekroczą magiczny próg osiemnastu lat – w końcu będzie można legalnie kupić piwo, wódkę czy papierosy. Są jednak też tacy ludzie, którzy już w wieku piętnastu lat wiedzą, że bycie dorosłym nie jest wcale takie wspaniałe jak nam się wydaje. Ciągle nowe obowiązki, coś do załatwienia… A rodzice? Często o naszej dorosłości celowo przypominają sobie tylko wtedy, kiedy trzeba załatwić coś w jakimś urzędzie. A na co dzień? – „przecież nadal jesteś tylko dzieckiem!”. I gdzie tutaj ta sprawiedliwość, o której tak wiele się mówi? Widocznie jest jak yeti – wszyscy o niej słyszeli, ale nikt nie widział.
Umysł i ciało.
Wszystko w nas się rozwija – nie tylko ciało, które z niemowlaka ewoluuje w postawnego mężczyznę czy seksowną kobietkę, ale jest także cos takiego jak mózg. Bycie dorosłym nie zaczyna się wtedy, kiedy skończymy osiemnaście lat. Co z tego, że mamy więcej uprawnień, skoro często psychicznie nadal jesteśmy małymi dziećmi? Każdy z nas rozwija się inaczej – czasem zdarza się tak, że osoba w wieku szesnastu lat ma o wiele więcej do powiedzenia niż osoba w wieku pięćdziesięciu lat. To wszystko świadczy o naszej dojrzałości – zachowanie, sposób mówienia czy traktowania innych. Najwięcej chyba daje nauka na własnych błędach, czyż nie? Ból i cierpienie to skuteczny lek na pozbycie się dziecięcego zachowania i wkroczenie w dorosłość.
Rodzice.
Kiedyś każdy z nas będzie chciał założyć rodzinę (każdy poza tymi, którzy jednak nie, czyli tymi, którzy preferują życie duchowne). Zapominamy jednak o pewnym szczególe – mamy rodziców, którzy tak jak my teraz, kiedyś byli nastolatkami. Popełniali wiele błędów, których zapewne teraz żałują. Chcą nas przed nimi w jakiś sposób uchronić. Przez nasze wyskoki często traktują nas jak nierozgarnięte i rozwydrzone bachory. Ale czy warto? Każdy nas ma jakieś problemy, ale chyba największym jest brak odwagi przyznania się do błędu czy hamowania się z głupimi tekstami i nieodpowiednim zachowaniem. Spokój i równowaga – tego nam często brakuje! A może dzięki nim ta dorosłość, do której nam się nie spieszy albo wręcz przeciwnie – chcemy do niej dotrzeć, stanie się przyjazna i bardziej realna?
Powiązane artykuły
Może cię również zainteresować
Na co zwrócić uwagę przy zakupie łóżka do pokoju dziecka?
Stelaż powinien współpracować z wybranym materacem Stelaż nie jest tylko miejscem, na którym „leży m…
Męska kondycja - przewodnik po suplementacji wspierającej formę
Męska kondycja to znacznie więcej niż wydolność fizyczna. Składają się na nią poziom energii, jakość snu, gospodarka hor…