2 odpowiedzi
Najlepsza odpowiedź
0
Byłaś i jesteś mojego szczęścia spełnieniem,
byłaś i jesteś mego sensu życia natchnieniem.
Byłaś i jesteś moim skarbem najcenniejszym,
byłaś i jesteś moim marzeniem najpiękniejszym.
I mam nadzieję, że ja choć w połowie
krążę po Twojej, jak Ty po mojej głowie.
Gdy Cię nie widzę, to tęsknię i wzdycham czule
nie mogąc się doczekać, gdy Cię znowu przytulę.
Cieszę się z każdej sekundy spędzonej z Tobą,
każda sekunda bez Ciebie jest ciężką chorobą.
A wszystko to dlatego się tak dzieje,
bo Kocham Cię, Myszko, ogromnie i za Tobą z miłości szaleję.
Tyś iskrą nieskalaną – spojrzałaś na mnie;
głębię żaru wnet odkryłaś – zaiskrzyło.
Twoja obecność to spowodowała;
spontaniczność się rozlała - szybko nas opisała.
Siłą nieodpartą splątujemy serca nasze;
upojone rozkoszą – zastygają w czasie.
Wtedy w nieprzerwanym dotyku spełnienia
- oddechem i radością wołane;
komety lśniące z gwiazd przybywają,
odziane warkoczem – w palecie barw kąpane.
Pora blasku księżyca mija, roztapia się wstęga niewidzialna;
nasze dusze obdarowane promieniem ukojenia -spokojem utuliła.
Opiekuńczy uśmiech o uniesieniach emocji mówił
- iż okryte opieką doznanie;
jedna kometa gwiezdnym pyłem nas zasypała.
Siedziałam smutna, gdy
Podeszłeś do mnie Ty.
Nie pytając co się stało,
Zabrałeś mnie na kakao.
Weszliśmy w wir rozmowy,
Chociaż czasem czas leciał bez mowy.
Gdy naprzykład oglądaliśmy pogodę,
A właściwie jej śnieżną urodę.
Spędziłam potem z Tobą pare dni,
Bardzo wiele cudownych chwil.
Nigdy tego nie będe żałować,
Ale chciałabym moje myśli schować.
Ponieważ stały się naprawde straszne,
I nie które naprawde cudaśne.
Chyba pokochałam Cię,
A znienawidziłam się.
Wiem, że Ty mnie nie kochasz,
I przed uczuciem tym się chowasz.
A ja nadal się z Tobą spotkam,
I czasem by popłakać się wymykam.
Jesteśmy tylko przyjaciółmi,
I tylko tym się uradujmy.
Tak bardzo bym chciała byśmy byli razem,
Bo wielką miłością Cię darze.
I czasem sobie zamarze,
Że naszą miłością się poparze.
Gościsz w moich myślach dniami i nocami,
swe uczucie próbuję wyrazić wierszami.
Wszystko sens straciło, kocham tylko Ciebie,
jak się odwzajemnisz, będzie nam jak w niebie.
Oddam Ci me życie, spełnię Twoje sny,
a dla mnie wystarczy, że wciąż będziesz Ty.
Miłość?
Nie wiedziałam co to jest.
Zazdrość?
Taki chyba zwykły dreszcz.
A namiętność pocałunki
na nic wszystkie te gatunki,
gdy uczucia we mnie nie ma
wtedy trzeba przebudzenia.
By krew w żyłach się wzburzyła
całe ciało wypełniła.
By móc tak gorąco kochać
dostać spazmów nawet szlochać.
By całować się namiętnie,
drżeć z rozkoszy umiejętnie.
By był orgazm bez wytchnienia,
trzeba tylko nam jednego,
prawdziwego PRZEBUDZENIA.
Spójrz, aleje znów zakwitły kasztanami,
Bielą kwiatów rozświetlając jasną zieleń,
Tak jak wtedy, gdy miłością kołysani,
Poczuliśmy, co jest w życiu naszym celem.
Tyle wiosen już minęło od tej chwili,
Tyle majów kasztanami zakwitało,
A nam każdy dzień czułością w duszy kwili,
I miłości naszym sercom wciąż za mało.
Spójrz, już wieczór zmierzchem kładzie się na drzewa,
I księżycem znów zaplątał się w kasztany,
By posłuchać, jak miłością słowik śpiewa,
Jak ja, nadal bez pamięci zakochany.
Kocham się w Tobie wciąż bez nadziei,
Czasem po nocy szlocham.
I chociaż wiem, że to bez sensu
To jednak Cie kocham.
Za co Cię kocham nie wiem
W mym sercu płonie ogień miłości
Nikt prócz Ciebie stłumić go nie może,
Bo kocham bez wzajemności.
Lecz może Ty kiedyś pokochasz szczerze,
A dziewczyna, którą kochasz- miłość Ci odbierze
I poczujesz żal serca spragnionego miłości,
które kocha,
a nie jest kochane
z braku wzajemności
byłaś i jesteś mego sensu życia natchnieniem.
Byłaś i jesteś moim skarbem najcenniejszym,
byłaś i jesteś moim marzeniem najpiękniejszym.
I mam nadzieję, że ja choć w połowie
krążę po Twojej, jak Ty po mojej głowie.
Gdy Cię nie widzę, to tęsknię i wzdycham czule
nie mogąc się doczekać, gdy Cię znowu przytulę.
Cieszę się z każdej sekundy spędzonej z Tobą,
każda sekunda bez Ciebie jest ciężką chorobą.
A wszystko to dlatego się tak dzieje,
bo Kocham Cię, Myszko, ogromnie i za Tobą z miłości szaleję.
Tyś iskrą nieskalaną – spojrzałaś na mnie;
głębię żaru wnet odkryłaś – zaiskrzyło.
Twoja obecność to spowodowała;
spontaniczność się rozlała - szybko nas opisała.
Siłą nieodpartą splątujemy serca nasze;
upojone rozkoszą – zastygają w czasie.
Wtedy w nieprzerwanym dotyku spełnienia
- oddechem i radością wołane;
komety lśniące z gwiazd przybywają,
odziane warkoczem – w palecie barw kąpane.
Pora blasku księżyca mija, roztapia się wstęga niewidzialna;
nasze dusze obdarowane promieniem ukojenia -spokojem utuliła.
Opiekuńczy uśmiech o uniesieniach emocji mówił
- iż okryte opieką doznanie;
jedna kometa gwiezdnym pyłem nas zasypała.
Siedziałam smutna, gdy
Podeszłeś do mnie Ty.
Nie pytając co się stało,
Zabrałeś mnie na kakao.
Weszliśmy w wir rozmowy,
Chociaż czasem czas leciał bez mowy.
Gdy naprzykład oglądaliśmy pogodę,
A właściwie jej śnieżną urodę.
Spędziłam potem z Tobą pare dni,
Bardzo wiele cudownych chwil.
Nigdy tego nie będe żałować,
Ale chciałabym moje myśli schować.
Ponieważ stały się naprawde straszne,
I nie które naprawde cudaśne.
Chyba pokochałam Cię,
A znienawidziłam się.
Wiem, że Ty mnie nie kochasz,
I przed uczuciem tym się chowasz.
A ja nadal się z Tobą spotkam,
I czasem by popłakać się wymykam.
Jesteśmy tylko przyjaciółmi,
I tylko tym się uradujmy.
Tak bardzo bym chciała byśmy byli razem,
Bo wielką miłością Cię darze.
I czasem sobie zamarze,
Że naszą miłością się poparze.
Gościsz w moich myślach dniami i nocami,
swe uczucie próbuję wyrazić wierszami.
Wszystko sens straciło, kocham tylko Ciebie,
jak się odwzajemnisz, będzie nam jak w niebie.
Oddam Ci me życie, spełnię Twoje sny,
a dla mnie wystarczy, że wciąż będziesz Ty.
Miłość?
Nie wiedziałam co to jest.
Zazdrość?
Taki chyba zwykły dreszcz.
A namiętność pocałunki
na nic wszystkie te gatunki,
gdy uczucia we mnie nie ma
wtedy trzeba przebudzenia.
By krew w żyłach się wzburzyła
całe ciało wypełniła.
By móc tak gorąco kochać
dostać spazmów nawet szlochać.
By całować się namiętnie,
drżeć z rozkoszy umiejętnie.
By był orgazm bez wytchnienia,
trzeba tylko nam jednego,
prawdziwego PRZEBUDZENIA.
Spójrz, aleje znów zakwitły kasztanami,
Bielą kwiatów rozświetlając jasną zieleń,
Tak jak wtedy, gdy miłością kołysani,
Poczuliśmy, co jest w życiu naszym celem.
Tyle wiosen już minęło od tej chwili,
Tyle majów kasztanami zakwitało,
A nam każdy dzień czułością w duszy kwili,
I miłości naszym sercom wciąż za mało.
Spójrz, już wieczór zmierzchem kładzie się na drzewa,
I księżycem znów zaplątał się w kasztany,
By posłuchać, jak miłością słowik śpiewa,
Jak ja, nadal bez pamięci zakochany.
Kocham się w Tobie wciąż bez nadziei,
Czasem po nocy szlocham.
I chociaż wiem, że to bez sensu
To jednak Cie kocham.
Za co Cię kocham nie wiem
W mym sercu płonie ogień miłości
Nikt prócz Ciebie stłumić go nie może,
Bo kocham bez wzajemności.
Lecz może Ty kiedyś pokochasz szczerze,
A dziewczyna, którą kochasz- miłość Ci odbierze
I poczujesz żal serca spragnionego miłości,
które kocha,
a nie jest kochane
z braku wzajemności
0