Klasa pani Czajki (favourite)
2004-09-23 19:54:41"(...) Trzy dni później Olek spacerował pod szkołą, czekając na Kamilę. Kaska, która siedziała tuż pod oknem, spojrzała mimochodem na placyk. Chłopak miał zarzucony niedbale na ramię worek, a ponieważ tego dnia październikowe słonce wyjątkowo dogrzało, więc zrzucił kurtkę, odsłaniając muskularne ramiona. Ujrzawszy go, Kaśka aż jęknęła z zachwytu i na całą klasę wyrwało jej się:
- Ja pierniczę!
- Co takiego? Katarzyna! Coś ty powiedziała? - pani Czajka aż unisła się na krześle i przerwała omawianie losów Zośki i Rudego. A ponieważ użyła pełnej formy imienia, więc klasa poczuła, ze zbliża się wielka burza. Wszyscy uczniowie w całej szkole wiedzieli, ze nauczycielka używa pełnej formy imienia, kiedy ma naprawdę zły humor. A przeważnie dzieje się tak, gdy uczniowie używają slangowych wyrażeń. Panią Czajkę z równowagi wyprowadzało nawet słowo "fajne". Dlatego Kaśki "ja pierniczę" zwiastowało niezłą burzę. Ale nagle zupełnie niespodziewanie odezwał się Maciek:
- Prosze pani. Każdy język ewoluuje. W tym polski. Pierniczyć to czasownik wytrych. Znaczeń ma wiele. Dzięki słowotwórczemu rozebraniu tego czasownika człowiek uczy się gramatyki.
Klasa obserwowała, jak wychowawczyni mieni się na twarzy wszystkimi kolorami tęczy.
- Co masz na myśli? - spytała chłodnym tonem pani Czajka.
- Nic takiego specjalnego poza tym, że pani miała teraz zamiar Kaśkę opierniczyć, czyli skrzyczeć, a tym samym wykazać swoją dezaprobatę. Gdyby była pani jej kolezanką, Kaśka z pewnością kazałaby się pani odpierniczyć, czyli odczepić, uznając, że pani przesadza.
Klasę zatkało. Panią Czajkę również. Z otwartymi ustami patrzyła n swojego najbardziej wyszczekanego ucznia, który jak gdyby nigdy nic ciągnął dalej:
- Ale ponieważ jest pani nauczycielką, więc Kaśka z pewnością chciałaby natychmiast spierniczyć ze szkoły. Gdyby zaś z tego powodu wstawiłaby jej pani złą ocenę, wówczas Kaśka starałaby się podpierniczyć, ewentualnie zapierniczyć, czyli ukraść, dziennik. ewentualnie ów dziennik gdzieś wypierniczyć, czyli wyrzucić tak, by nikt go nie znalazł. Choć być może wówczas rodzice zlaliby ją, czyli by jej wpierniczyli pasem tam, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę. Wszystkie te czasowniki dzięki przedrostkom zyskują nowe znaczenie - zakończył swój wywód i z wyrazem triumfu w oczach spojrzał na wychowawczynię. Pani Czajka milczała przez chwilę, a potem odezwała się, powoli cedząc słowa:
- Aby to - mówiąc twoim językiem - pierniczenie trzy po trzy miało sens, proszę, byście oboje - zarówno ty, Macieju, jak i ty, Katarzyno - na jutro kazda z wymienionych tu form słowa "pierniczyć" odmienili przez osoby i wszelkie możliwe czasy. Podając oczywiście znaczenie każdej z form. Myślę, ze ta praca sprawi wam obojgu trochę radości.
(...) A Aleks szturchnąwszy Maćka w ramię, szepnął:
- Piernik!
I popłakał się. Ze śmiechu oczywiście.
(...) Maciek też zamilkł. Ale z innego powodu - jeden rzut oka na sytuację pozwoliłby nawet obcemu zorientować się, że chłopcy się znają, bo Olek spojrzawszy na Maćka, odezwał się:
- Ja pierniczę! Co za spotkanie!
- Nie mogłeś urzyć innych słów? - spytał Maciek i podał mu rękę, ale ten nie orientując się w sytuacji, spytał:
- No co ty? Popierniczyło cię?
(...) Pani Czajka właśnie spierniczyła mu popołudnie. A mógł odbyć całkiem fajne spotkanie z dawno nie widzianym kumplem.
- Ech... - westchnął. - Spotkamy się kiedy indziej. Kamila ci wszytsko wytłumaczy - powiedział i ruszył w strtonę domu. Z daleka przez ramię tylko rzucił: - Małgosia! Zadzwonię do ciebie wieczorem! - a pod nosem mruknął do siebie: - Jak uporam się z tymi pierniczonymi koniugacjami!
Miał szczęście, że powiedział to tak cicho, bo od dobrej minuty tuż za nim szła pani Czajka..."