A więc mam 15 lat... Miałam przyjaciela...
R
Rozaa21 pkt
555 wyświetleń
Michała (16 lat), pisałam z nim, rozmawiałam, wygłupiałam i opowiadałam o wszystki (również o tym co mi sie podoba w chłopakach :c). Pewnego dnia prosto w oczy powiedział mi że się we mnie zakochał i chce ze mną chodzić, odmówiłam mu... Powiedziałam że zniszczył naszą przyjaźń. Po paru dniach milczenia napisał do mnie że coś mu się palnęło (jak można palnąć że się kogoś kocha -,-) i przeprasza za to oraz czy moglibyśmy zacząć od nowa. Zgodziłam się bo naprawdę mi na nim zależy. Pisałam w tym samym czasie z moim innym kolegą (na nim też mi mega zależy) Mike'em (17 lat, jest Anglikiem). Wręcz uwielbiałam z nim pisać, oczywiście po angielsku. Gadałam z nim na skypie chociaż raz na 2 dni, mówił mi że jak będzie pełnoletni to do mnie przyjedzie. :D Z nim przytrafiło się to samo :c tylko że on nie ustępuje, pisze raz na jakiś czas, ale wtedy to już piszemy cały dzień i noc. Pisze że np. kocha mnie z dnia na dzień coraz bardziej itp. Zależy mi na nich, byli to jedyni przyjaciele którym bezgranicznie ufałam... (wiem dziwne nie wyżalam się żadnej koleżance czy coś, ale one zaraz by komuś to wygadały i by mnie wyśmiały). Jestem załamana i cały czas jestem przez to smutna (ciągnie się to już z 3 tygodnie...) Co mam zrobić aby nie przejmować się tym co oni czują? I jak poprawić sobie humor?