bardzo ważna sprawa, serdecznie proszę o pomoc...
E
eciepecie9411 pkt
652 wyświetlenia
. od jakiś 2 miesięcy zaczęłam spotykać się z kumplem z klasy. Zaczęło się od wspólnego biegania, ponieważ oboje szukaliśmy osoby, z którą moglibyśmy biegać. Spotykaliśmy się na tym bieganiu raz na tydzień czasami na 2. Zawsze kleiły nam się rozmowy. Ale jednak pisaliśmy do siebie tylko wtedy kiedy mieliśmy iść biegać. Zajmowało nam to bieganie ok. 1 godz. Po jakimś miesiącu , znowu poszliśmy biegać. Jednak na miejscu powiedziałam mu, że dzisiaj nie za bardzo chce mi się biegać i że proponuje spacer. Tak spędziliśmy ze sobą ok.3-4 godz. Na prawdę miło nam się ze sobą rozmawiało. Zaczęliśmy dla siebie gotować i przynosić to do szkoły. ( ja robiłam mu tosty, a on robił mi naleśniki). Zaczęliśmy spotykać się coraz częściej co 4-5 dni. Nasz kontakt był coraz lepszy. Pisaliśmy ze sobą na gadu itd.Dwa tygodnie temu pisaliśmy ze sobą i miałam strasznie zły humor. Zauważył to i powiedział, że może ci go polepszyć, jedno słowo i już jestem u Ciebie. Za 20 minut był już u mnie i poszliśmy na spacer. Jakiś tydzień temu poszliśmy na plażę, ponieważ chciał iść się wykąpać. Leżeliśmy na jednym ręczniku, robił mi masaż pleców, ale do niczego więcej nie doszło. Potem zaproponował, żeby pójść coś zjeść, ale skończyło się na tym, że poszliśmy sobie na kawę. Wtedy powiedział, że mam sobie coś wybrać, bo on dzisiaj stawia. Strasznie się zdziwiłam. Ale jednak w końcu dałam się przekonać i zapłacił za nas. Posiedzieliśmy trochę, pogadaliśmy. Potem poszliśmy się przejść. Zrobiliśmy sobie jakiś 1 godz spacer. Było już po 21 usiedliśmy sobie na ławce przed moim blokiem i nagle stwierdziliśmy, że jesteśmy głodni. Poszliśmy kupić pizze, znowu płacił. Zjedliśmy i zaczęliśmy gadać "o nas". Powiedziałam mu, że jak dla mnie nie istnieje przyjaźń damsko-męska. Wtedy zapytał : w takim razie co my teraz robimy? odpowiedziałam, że nie wiem, że już dawno się pogubiłam w tym. Zapytałam , jak on to widzi : zobaczymy, poczekajmy na rozwój wydarzeń, po co to na razie nazywać". zgodziłam się z nim ponieważ nie ma co robić nic na siłę. Na następny dzień spotkaliśmy się o 17 poszliśmy na spacer, ok 19 przyszliśmy po mojego psa, pospacerowaliśmy z nim i poszliśmy do mnie. Nikogo w domu nie było. Zaczęliśmy rozmawiać. Zrobił mi masaż pleców, potem ja jemu. Było bardzo miło. Potem położyliśmy się na łóżku i gadaliśmy. Przytulaliśmy się, łaskotał mnie , dotykał po plecach i bawił się moimi włosami. Trwało to jakieś 3-4 godziny. Potem musiał już iść. Opisałam całą naszą sytuację, myślicie, że mu na mnie zależy i chciałby czegoś więcej? Proszę serdecznie o opinie i pozdrawiam. : )