Będzie coś z tego czy to jakiś kolejny...
L
Lula270 pkt
919 wyświetleń
kit.
Jestem uważaną za zwykłą nastolatkę, sama w to do niedawna wierzyłam. Jednak okazało się że jestem wyjątkowa.
Ale zacznę od początku. Nazywam się Asia River, mam piętnaście lat. W tym roku idę do liceum, znaczy się po wakacjach. Nie macie pojęcia jak ten czas szybko zleciał. Co no cóż jestem wysoką brunetką z nietypowymi oczami mianowicie są brązowe, ale za razem wpadają w czerwień. Każdy mi mówi że moje oczy są niesamowite.
Pewnie chcecie wiedzieć czemu jestem niezwykła, najlepiej będzie jak zacznę od początku.
Pod koniec wakacji udałam się na rodzinny wyjazd. Jechałam ja, kuzynka oraz rodzice. Mieliśmy zamieszkać w luksusowym pensjonacie, ale na miejscu okazało się że jest stary zamek w opłakanym staniem, wszędzie było czuć wilgoć i pleśń. Próbowałam namówić rodziców żeby pozwolili mi i Ani ( kuzynce) zamieszkać w hotelu nieopodal, Ci jednak z braku zaufania do mnie nie zgodzili się. Wybuchła kłótnia, każdy sobie wyrzucał jaki to jest zły i nie dobry. Ojciec wrzeszczał na mnie że jestem nie odpowiedzialną małolatą, że nie ufa mi z matką bo zachowuje się jak rozpieszczone dziecko, co jest jednym wielkim kłamstwem. Nigdy nie radziłam sobie z negatywnymi emocjami, i w tym przypadku nie było wyjątku.
Wkurzona i za razem z druzgotana pobiegłam do pobliskiego zagajnika. Usiadłam na jednym z wielkich kamieni, z bezsilności i wściekłości po policzkach spłynęły mi łzy. Nagle zaczęły piec, szczypać mnie oczy. W szklanej butelce zauważyłam że moje oczy przybrały krwisto czerwony odcień. Nie zwróciłam na to większej uwagi, myślałam że to winna tutejszego powietrza. Moja furia wzrosła, winną obarczyłam rodziców. Nim zdałam sobie sprawę co dzieje się z moim ciałem wokół mnie wybuch pożar. Byłam przerażona, znajdowałam się w centrum pożaru, można by było rzec że ogień utworzył wokół mnie okrąg, płonie powoli zbliżały się ku mnie, w ataku paniki nie wiele myśląc rzuciłam się w stronę pobliskiej rzeki. Każdy normalny człowiek zaczął by się palić.
Ku mojemu zdziwieniu gdy tylko wykonałam dwa pierwsze kroki ogień się rozstąpi zaczął robić mi przejście. Wiem to dziwnie brzmi, jakbym oszalała, ale to prawda. Zastanawiałam co się dzieje. Stawiałam kolejne kroki a okrąg się zniekształcał robiąc mi przejście.
Z oddali usłyszałam nawoływania ludzi.
- Tu jestem – krzyknęłam.
- Nie bój się, już po Ciebie idziemy. Wszystko w porządku? – powiedziała moja mama Amelia River.
- Tak, nic mi nie jest.
Chciałam jeszcze powiedzieć że do nich idę że ogień nie wyrządza mi krzywdy. W tedy usłyszałam czyjś głos. Ktoś siedział na jednej z gałęzi. Jednak postać była zniekształcona, nie mogłam rozpoznać kto to.
- Nie rób głupstw! Zostań tu gdzie jesteś i się uspokój.
- Ale mi nic nie jest, ja nad tym panuje.
- Wydaje ci się, zaraz stracisz kontrole nad tym co się dzieje.
- Kolejna osoba mi nie ufa ani nie wierzy – wydarłam się.
W tym momencie stało się coś dziwnego moja skóra przybrała kolor oczu, czułam taki lekki nie przyjemny ból, a ogień się wzniecił. Z gorąca upadłam na ziemie.
- Mówiłem że stracisz panowanie? - nie byłam wstanie nic powiedzieć, nerwowo mrugałam oczami – w porządku? - wcześniej wściekły na mnie chłopak, zmienił się w zatroskanego i czułego.
- Chyba tak – powiedziałam leniwie – właściwie co się dzieje?
- Możesz usiąść? - kiwnęłam głową – tylko spokojnie i powoli – wykonałam polecenia tajemniczej postaci.
- Co się dzieje? - ponowiłam pytanie.
- To nie pora na wyjaśnienia, musisz to opanować, zgaś ten ogień.
- Co ty wygadujesz? Jak mam to niby zrobić?
- No nie wiem, to ty to zrobiłaś, więc powinnaś wiedzieć jak to uspokoić.
- Chyba sobie żartujesz. Siedziałam sobie spokojnie i nagle zaczęło się palić. Nie mam pojęcia jak to zgasić!
- Zamknij oczy, uspokój się. Weź kilka głębokich wdechów. Wiem że dasz sobie radę, zdolna jesteś, tylko jeszcze o tym nie wiesz. Wycisz negatywne emocje, pomyśl o czymś przyjemnym.
To co mówił do mnie tajemniczy mężczyzna wydawało mi się absurdalne, ale wykonałam jego polecenia.
Zamknęłam oczy i zaczęłam głęboko oddychać, myślałam o wyjeździe z przyjaciółką nad morze, o tym jak tam było pięknie, jak się świetnie bawiłyśmy. Czułam że powoli się uspokajam. Moja skóra robiła się chłodniejsza.
- Aniu kochanie tutaj jesteś. Wszystko w porządku, dasz radę wstać? - mama ściskała mnie z całych sił.
Rozejrzałam się dookoła. Pożar był słabszy.
- Chodź uciekamy z stąd.
Jestem uważaną za zwykłą nastolatkę, sama w to do niedawna wierzyłam. Jednak okazało się że jestem wyjątkowa.
Ale zacznę od początku. Nazywam się Asia River, mam piętnaście lat. W tym roku idę do liceum, znaczy się po wakacjach. Nie macie pojęcia jak ten czas szybko zleciał. Co no cóż jestem wysoką brunetką z nietypowymi oczami mianowicie są brązowe, ale za razem wpadają w czerwień. Każdy mi mówi że moje oczy są niesamowite.
Pewnie chcecie wiedzieć czemu jestem niezwykła, najlepiej będzie jak zacznę od początku.
Pod koniec wakacji udałam się na rodzinny wyjazd. Jechałam ja, kuzynka oraz rodzice. Mieliśmy zamieszkać w luksusowym pensjonacie, ale na miejscu okazało się że jest stary zamek w opłakanym staniem, wszędzie było czuć wilgoć i pleśń. Próbowałam namówić rodziców żeby pozwolili mi i Ani ( kuzynce) zamieszkać w hotelu nieopodal, Ci jednak z braku zaufania do mnie nie zgodzili się. Wybuchła kłótnia, każdy sobie wyrzucał jaki to jest zły i nie dobry. Ojciec wrzeszczał na mnie że jestem nie odpowiedzialną małolatą, że nie ufa mi z matką bo zachowuje się jak rozpieszczone dziecko, co jest jednym wielkim kłamstwem. Nigdy nie radziłam sobie z negatywnymi emocjami, i w tym przypadku nie było wyjątku.
Wkurzona i za razem z druzgotana pobiegłam do pobliskiego zagajnika. Usiadłam na jednym z wielkich kamieni, z bezsilności i wściekłości po policzkach spłynęły mi łzy. Nagle zaczęły piec, szczypać mnie oczy. W szklanej butelce zauważyłam że moje oczy przybrały krwisto czerwony odcień. Nie zwróciłam na to większej uwagi, myślałam że to winna tutejszego powietrza. Moja furia wzrosła, winną obarczyłam rodziców. Nim zdałam sobie sprawę co dzieje się z moim ciałem wokół mnie wybuch pożar. Byłam przerażona, znajdowałam się w centrum pożaru, można by było rzec że ogień utworzył wokół mnie okrąg, płonie powoli zbliżały się ku mnie, w ataku paniki nie wiele myśląc rzuciłam się w stronę pobliskiej rzeki. Każdy normalny człowiek zaczął by się palić.
Ku mojemu zdziwieniu gdy tylko wykonałam dwa pierwsze kroki ogień się rozstąpi zaczął robić mi przejście. Wiem to dziwnie brzmi, jakbym oszalała, ale to prawda. Zastanawiałam co się dzieje. Stawiałam kolejne kroki a okrąg się zniekształcał robiąc mi przejście.
Z oddali usłyszałam nawoływania ludzi.
- Tu jestem – krzyknęłam.
- Nie bój się, już po Ciebie idziemy. Wszystko w porządku? – powiedziała moja mama Amelia River.
- Tak, nic mi nie jest.
Chciałam jeszcze powiedzieć że do nich idę że ogień nie wyrządza mi krzywdy. W tedy usłyszałam czyjś głos. Ktoś siedział na jednej z gałęzi. Jednak postać była zniekształcona, nie mogłam rozpoznać kto to.
- Nie rób głupstw! Zostań tu gdzie jesteś i się uspokój.
- Ale mi nic nie jest, ja nad tym panuje.
- Wydaje ci się, zaraz stracisz kontrole nad tym co się dzieje.
- Kolejna osoba mi nie ufa ani nie wierzy – wydarłam się.
W tym momencie stało się coś dziwnego moja skóra przybrała kolor oczu, czułam taki lekki nie przyjemny ból, a ogień się wzniecił. Z gorąca upadłam na ziemie.
- Mówiłem że stracisz panowanie? - nie byłam wstanie nic powiedzieć, nerwowo mrugałam oczami – w porządku? - wcześniej wściekły na mnie chłopak, zmienił się w zatroskanego i czułego.
- Chyba tak – powiedziałam leniwie – właściwie co się dzieje?
- Możesz usiąść? - kiwnęłam głową – tylko spokojnie i powoli – wykonałam polecenia tajemniczej postaci.
- Co się dzieje? - ponowiłam pytanie.
- To nie pora na wyjaśnienia, musisz to opanować, zgaś ten ogień.
- Co ty wygadujesz? Jak mam to niby zrobić?
- No nie wiem, to ty to zrobiłaś, więc powinnaś wiedzieć jak to uspokoić.
- Chyba sobie żartujesz. Siedziałam sobie spokojnie i nagle zaczęło się palić. Nie mam pojęcia jak to zgasić!
- Zamknij oczy, uspokój się. Weź kilka głębokich wdechów. Wiem że dasz sobie radę, zdolna jesteś, tylko jeszcze o tym nie wiesz. Wycisz negatywne emocje, pomyśl o czymś przyjemnym.
To co mówił do mnie tajemniczy mężczyzna wydawało mi się absurdalne, ale wykonałam jego polecenia.
Zamknęłam oczy i zaczęłam głęboko oddychać, myślałam o wyjeździe z przyjaciółką nad morze, o tym jak tam było pięknie, jak się świetnie bawiłyśmy. Czułam że powoli się uspokajam. Moja skóra robiła się chłodniejsza.
- Aniu kochanie tutaj jesteś. Wszystko w porządku, dasz radę wstać? - mama ściskała mnie z całych sił.
Rozejrzałam się dookoła. Pożar był słabszy.
- Chodź uciekamy z stąd.