Bylam z chlopakiem 6 miesiecy ... dwa miesiace...
D
dzela04134 pkt
812 wyświetleń
temu przesadizałm z alkoholem i z nim zerwałam nie wróciliśmy juz do siebie ..nasza relacja była burzliwa ... mowił ze mnie nie kocha nie chce ale mimo wszystko troszczyl sie o mnie , przychodził spedzał czas , czasmai sie całowaliśmy... lecz mowił ze nic ode mnie nie chce ...opowiadał mi o super dziewczynie z jego szkoły .. sadziałam ze kreca ze soba ...wiec jakos tydzień po moich urodzinach chciałam o nim zapomniec bo naprawde bardzo go kocham i cierpie przez to ze niby jest blisko ale jednak jest daleko ... wiedziałąm ze zabujał sie we mnie taki kolega umowiłam sie z nim by zapomniec o moim byłym... tamten chlopak byl po jakims kursie masazu .. i własnie mialamisc do niego obejrzec jakis film i on mial mi zrobic ten masaż ... niestety nie wyczulam w tym masażu nic podejrzanego... chlopak okazal sie byc bardzo nachalny ... wylam w spudniczce on mi ja próbował sciagnac... wiec dałam mu z liscia i poszłam do domu ...bardzo ząłuje tego wyjscia .... jakos tydzien po tym moj byly przypomniał sobie o moim istnieniu opowiedziałam mu o tamtym jak próbował mi ta spudniczke sciagnac ... od tamtego czasu zaczelismy wychodzic i sadziam ze wrocimy do sb ... moj byly jest strasznie zazdrosny wiec dałam mu hasło do fb .. i on tam przeczytał jak kolezance pisałam o tym ze ide z tamtym na masaz na pocieszenie i ze sie niby strasznie z tego ciesze ....on sie wkurzył zablokowął mnie na fb zaczol mnie wyzwyac od najgorszych .. mowic ze go zdradzilam a on byl wierny ... a tak naprawde nie jestesmy dwa miesiace , wicaz go kocham i iwem ze szukanie pocieszenia bylo debilne ale juz nie wiedziałam co ze soba zrobić .. on krecił z tamta laska chwalił mi sie ... zadzwonilam do niego wczoraj zeby mu to wszystko wyjasnic bo naprawde bardzo mi na nim zalezy i nie sadziałm ze on by jeszcze cos chciał ... on mi zrboił wykład ze go zdradradziałm ..ze on mi mowił o tamtej dziewczynie tylko po to zebym była zazdrosna, ze dawał mi szanse ...tylko jego dawanie szansy wygladało tak ze bylo dobrze dobrze lecz najmniejsza blachostka wywoływala wojne.. potrafil byc na mnie wkurzony bo przysiniło mu sie ze zrobiłam cos zlego... Wiem ze kiedys bardzo mu na mnie zalezało .. terazm mnie nienawidzi ... obiektywnie na to patrzac jak to wyglada? czy ta znajomosc jest toksyczna? czo on ma prawo wyzywać mnie teraz? czy naprawde postapiłam nie fair? naprawde nie potrafie o nim zapomniec .. jest moim pierwszym i liczyłam ze ostatnim .. dodam ze jest osoba dosc zaborcza zawsze stawia na swoim kiedys czesto wychodiząłm ze znajomymi jakies imprezy czy pisanie z chlopakkami... on zabronił mi wychodizc na imprezy spotykac sie z jak to on okreslił dziecinnymi znajomymi .. czały czas wypomina mi ze jestem dziecinna ... niemogłam jechać na wakacje czy chodzic na harcerstwo lecz byłam gotowa to wszystko poswiecic dla niego .. lecz z jego strony wygladalo to tak ze wychodizl w piatek na impreze wracał o 5 nad ranem i wsobote przewaznie jakas osiemnastka a ja miałam siedzieć w tedy w domu ... Co sadzicie o tej całej sytyłacji ? pogubiłam sie i potrzebuje opini kogoś zboku ;c prosze o pomoc