Chłopak mnie nie szanuje, a mam mu zrobić loda....
A
annia1993149 pkt
4.7k wyświetleń
Ostatnio na gg napisał mi, żebym się odje**ła. Nazajutrz nawet mnie nie przeprosił, a ja już nie miałam siły, żeby znowu robić awanturę o te przeprosiny i złe traktowanie mnie. Ciągle się kłócimy, bo on chce tylko seksu, a ja chcę seksu i przyjaźni. Nie widzieliśmy się miesiąc, a on wciąż nie ma dla mnie czasu, a podczas stosunków chce, żebym zachowywała się jak panna z pornola, bo go to podnieca. Nie zamierzam z nim zrywać, bo za bardzo mnie pociąga.
Teraz pytanie co mam zrobić z tym lodem. Czy mam mu obciągnąć, czy powiedzieć, że jak się zacznie starać to mu obciągnę? Poza tym ja bardzo bym chciała zrobić mu loda, bo mnie to masakrycznie podnieca. Czy warto znowu się czepiać, wiedząc, że nawet jeśli sie postara to tylko po to, żebym mu zrobiła loda i ta jego zmiana nie będzie permanentna? Może odpuścić i nie pozbawiać nas przyjemności? W końcu i tak moje warunki nie sprawią, że z dnia na dzień będzie dla mnie lepszy, a moga wręcz go odstraszyć. Może lepiej go wykorzystam do spełniania moich żądzy i oleję to, że mnie źle potraktował? Może sam się zacznie starać, jeśli wykażę się w łóżku, a potem dopiero zacznę na niego narzekać i grozić, że odejdę, jeżeli się nie poprawi. Może wtedy jemu zacznie zależeć, bo przeciez daję mu tak wspaniały seks, że zrezygnowanie ze mnie byłoby bolesne dla niego. Jak myślicie?
Teraz pytanie co mam zrobić z tym lodem. Czy mam mu obciągnąć, czy powiedzieć, że jak się zacznie starać to mu obciągnę? Poza tym ja bardzo bym chciała zrobić mu loda, bo mnie to masakrycznie podnieca. Czy warto znowu się czepiać, wiedząc, że nawet jeśli sie postara to tylko po to, żebym mu zrobiła loda i ta jego zmiana nie będzie permanentna? Może odpuścić i nie pozbawiać nas przyjemności? W końcu i tak moje warunki nie sprawią, że z dnia na dzień będzie dla mnie lepszy, a moga wręcz go odstraszyć. Może lepiej go wykorzystam do spełniania moich żądzy i oleję to, że mnie źle potraktował? Może sam się zacznie starać, jeśli wykażę się w łóżku, a potem dopiero zacznę na niego narzekać i grozić, że odejdę, jeżeli się nie poprawi. Może wtedy jemu zacznie zależeć, bo przeciez daję mu tak wspaniały seks, że zrezygnowanie ze mnie byłoby bolesne dla niego. Jak myślicie?