Hejka.
Oj, temat "rzeka". Można gadać i opisywać swój "ideał" godzinami. Niestety na świecie nie ma ideałów, każdy człowiek ma jakieś swoje wady. Choć PODOBNO gdy ktoś jest "po uszy" zakochany, to widzi tylko te dobre cechy (lub może bardziej chce widzieć). Posiadając duszę romantyka pozwolę sobie jednak opisać to co MNIE najbardziej "kręci" w dziewczynach i przyjąć na chwilę, że ideały istnieją. W MOIM przypadku, NA POCZĄTKU znajomości najbardziej liczy się wygląd zewnętrzny. Po prostu podchodząc do panny, która np. samotnie siedzi przy stoliku sącząc drinka, nie widzę od razu jaki ma charakter, co sobą reprezentuje. Jednak mam zasadę, że nigdy nie oceniam ludzi TYLKO po wyglądzie. Stwierdzę nawet, iż przy BLIŻSZYM poznaniu, sprawy wyglądu schodzą u mnie na dalszy plan, a kluczowego znaczenia zaczyna nabierać jej poczucie humoru, sposób bycia. Myślę, że sam wygląd zewnętrzny nie może "kręcić" na dłuższą metę. Wcześniej czy później uroda może się znudzić, a gdy panienka co chwilę mnie POZYTYWNIE zaskakuje, przy której nigdy się nie nudzę, a fajnie spędzamy czas to wtedy jest super uczucie. Z resztą uważam, że kompromis jest gdzieś po środku. Osobiście nie kręciła by mnie ani pusta (ale za to nieziemsko piękna laska), ani odwrotnie - super fajna kobieta lecz brzydka "jak noc listopadowa". Gdy już ją bliżej poznam, bardzo lubię gdy dziewczyna jest skromna, a nawet ODROBINĘ nieśmiała, lecz NIGDY pruderyjna. Bardzo mnie podnieca jak widzę rumieńce na jej twarzy prawiąc jej komplementy. Nie wiem jak to dokładnie opisać chodzi o to by była taka "słodka i niewinna", że "chciałoby się ja schrupać". Chciałbym aby dziewczyna, którą pokocham była także szczera, z OGROMNYM poczuciem humoru i ufała mi bezgranicznie (oczywiście z wzajemnością). Uważam, że trzeba nauczyć się słuchać i rozmawiać z drugą osobą, a nie ma nic gorszego jak związek oparty na obłudzie i kłamstwie. Powinienem być dla niej najważniejszą osobą na świecie. Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem zaborczy, wiadomo że każdy ma kumpli, rodzinę itp., ale powinna się liczyć z moim zdaniem. Jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny to nie mam jakichś "szczególnych wymagań", po prostu naturalna. Na pewno bez krzykliwego makijażu. Jakiś delikatny może być, ewentualnie paznokcie (nie wiem jak to się nazywa - takie wzorki. Tylko proszę się nie śmiać, jestem facetem i na serio nie mam pojęcia jak to się nazywa :DDDD). Jeśli dziewczyna potrafi podkreślić swoje walory, albo umiejętnie zatuszować niedoskonałości swojej urody, to czasem naprawdę wygląda to bardzo fajnie. Preferuję raczej dziewczęta o proporcjonalnych kształtach ciała i ważne żeby jej "styl bycia" pasował do niej. Uwierzcie mi dziewczyny, to naprawdę widać jeśli udajesz kogoś kim nie jesteś w rzeczywistości. No i jeszcze oczywiście inteligencja. Fajnie jak można sensownie pogadać z dziewczyną. Niekoniecznie na tematy typu "kto z kim gdzie po co dlaczego kiedy" Aby nie była zbyt zarozumiała. No nic wróćmy na ziemię (ale się rozmarzyłem). Na mnie najbardziej działają panny, które "mają to coś", jak to niektórzy mówią, gdy "działa chemia". Nie umiem tego inaczej określić. Poza tym zdaję sobie sprawę, iż NIEKTÓRE dziewczyny pomyślą o mnie "męski szowinista", ale takie jest moje zdanie i go nie zmienię. Poza tym to tylko moje zdanie i nie każdy musi się z nim zgadzać.
Pozdro.