Chodzę do 1 kl liceum. Ta szkoła jest dobra -...
A
an123456310 pkt
954 wyświetlenia
ma srebrną tarczę i to szkoła sukcesu, 100% zdawalności matury itp. Jestem na biolchemie, poszłam do tej klasy, bo chciałabym zostać lekarzem. Problem w tym, że mam straszne problemy z chemią. Mam z niej średnią 1,50 zatem zdaje sobie sprawę, że jak się nie poprawię to mogę nie zdać. Jeszcze mam wymagającą nauczycielkę, przez którą mam zagrożenie, bo zrobiła niezapowiedzianą kartkówkę ( u mnie w szkole z reguły kartkówki są zawsze zapowiadane ), z której dostałam 1, a z wcześniejszej, zapowiedzianej kartkówki dostałam 2. Nie chcę przepisywać się do innej klasy ani szkoły, nie chcę stracić szansy na bycie kimś. Ale ja chyba będę musiała pogodzić się z tym, że marzenia i plany nie zawsze się spełniają. Na inne przedmioty nie narzekam, np. z angielskiego ( mam rozszerzenie ) jestem najlepsza w klasie, a z biologii mam średnią 5,50. Cała reszta to tak na 4 i 3. Matematyka, fakt, też bez rewelacji, ale jak przysiądę to coś skumam. Fizyka to w ogóle masakra ( nie mam jeszcze ocen ), więc nie robie sobie nadziei na nie wiadomo jakie dobre oceny. No ale chemia... Mam z niej rozszerzenie, więc nie mogę z niej tak po prostu nie zdać. Wiem, że to częściowo przez moje lenistwo, bo nie umiem się zmotywować do nauki. Mam opinię, że jestem mądra i zdolna, ale niestety - musi mi się chcieć. Jak więc już przyzwyczaić się do tego, że w liceum są większe wymagania i uświadomić sobie, że trzeba się starać?