Chodzę do 1 LO i mam mały problem z nauczycielem z PO...
1
18musicable285 pkt
972 wyświetlenia
(przysposobienie obronne). Otóż facet jest z lekka dziwny, bo sprawdzając sprawdziany i kartkówki daje punkt za każde słowo. I dokładnie na sprawdzianie ma być to, co jest w zeszycie - czyli słowo w słowo. I ja nie daję rady nauczyć się słowo w słowo, więc dostaję jedynki od września, bo mam np. 19pkt./120pkt. Chodzi o to, że jak miałam zagrożenie na półrocze, to gość wrzeszczał na mnie, że nie umiem się nauczyć i wyzywał mnie od tumanów itp., ale w końcu dał mi tą 2. I teraz mam to samo. Mam zagrożenie. I wgl ostatnio na lekcji, jak ćwiczyliśmy sztuczne oddychanie, to facet się darł, że ktoś pomylił się w czymś, a kurde przecież my się uczymy.. I się popłakałam, bo nie mogłam wytrzymać. I jak nie przyszłam na konsultacje poprawiać spr., bo nie wiedziałam, że mam być, to znów na mnie wrzeszczał, że mam zacząć się przedmiotem interesować, że mam mu nie pyskować. I potem na biologii się znów popłakałam i wyszłam do łazienki. I stwierdziłam, że chyba się zabije, bo ja już nie mam siły, a jeszcze muszę z nim wytrzymać 2 klasę... Proszę, pomóżcie mi.. Co zrobilibyście na moim miejscu??
PS Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale nie potrafiłam inaczej, zresztą i tak to skróciłam trochę..
PS Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale nie potrafiłam inaczej, zresztą i tak to skróciłam trochę..