Chyba dopadł mnie akt desperacji, ale wpisałem...
A
anonim9x23 pkt
851 wyświetleń
w Google "Pocałowałem przyjaciółkę" i pierwsze co znalazłem to Dojrzewamy.pl. Nigdy nie korzystałem z "takich" stron, ale chyba nadszedł ten czas.
Zastanawiam się czy się rozpisywać... Im więcej napisze, tym mniej osób to przeczyta, ale za to dokładniej poznacie mój "problem".
Znam moją obecną przyjaciółkę cztery miesiące (no dobra, krótko, ale musicie mi zaufać, że to przyjaciółka), niestety spędzamy mało czasu ze sobą (dzieli nas sporo kilometrów), ale spotykamy się średnio co 2 tygodnie w weekendy. Chodzi o to, że chyba się zakochałem, ona o tym wie (tak, wie. Nie chodziło mi tu o "domyśla się"), ale utrzymuje ciągle swoje zdanie, że nigdy się nie zakocha, bo dla niej to coś głupiego. Nigdy z nikim nie była, nigdy nie robiła "tych rzeczy". W sumie to nigdy się nawet nie całowała (i to nie dlatego, że ma 12, czy tam ileś lat. Oboje jesteśmy pełnoletni).
Do sedna - najdziwniejsze jest to, że... początkowo tylko spałem z nią w łóżku (nie opłacało mi się jechać tylko na jeden dzień), później była jedna taka noc kiedy się całowaliśmy, pieściliśmy się (ale nie doszło do niczego wielkiego)... Obawiałem się, że to koniec, że następnego dnia stwierdzi, że to był błąd i to koniec z naszą "przyjaźnią", ale zdziwiłem się, bo wcale tak nie było. Oczywiście były gorsze dni, kiedy żegnaliśmy się, bo każdy tym sposobem chciał pomóc drugiej osobie. Ona chciała zakończyć bo wiedziała czego ja chcę i wiedziała, że ona nigdy się ze mną nie zgodzi w tej sprawie, ja chciałem kończyć, bo w sumie wiedziałem to samo. "Chciałem"... W sumie to tak sobie tylko myślałem, bo następnego dnia znowu chciałem się do niej odezwać. Zdarzyły się nam takie dwa rozstania w ciągu tych czterech miesięcy, ale zawsze na drugi dzień, każdy z płaczem pisał, że jednak nie chce tego kończyć. Ona dalej swoje, ja dalej swoje. Dziwne, bo to taki mój żeński klon, tylko w "tej" jednej sprawie się nie zgadzamy :) Może ktoś się już spotkał z takim dziwnym przypadkiem? Mam to tak zostawić i czekać na rozwój wydarzeń? Ona jest aspołeczną, wstydliwą dziewczyną, więc pewnie potrzebuje więcej czasu. Mi się nie śpieszy, jakoś na siłe nic nie chce robić. To co jest między nami teraz też mi wystarcza :)
Heh, dopadł mnie chyba jakiś akt desperacji, że to napisałem, ale cóż, w Internecie jestem "anonimowy" :)
Zastanawiam się czy się rozpisywać... Im więcej napisze, tym mniej osób to przeczyta, ale za to dokładniej poznacie mój "problem".
Znam moją obecną przyjaciółkę cztery miesiące (no dobra, krótko, ale musicie mi zaufać, że to przyjaciółka), niestety spędzamy mało czasu ze sobą (dzieli nas sporo kilometrów), ale spotykamy się średnio co 2 tygodnie w weekendy. Chodzi o to, że chyba się zakochałem, ona o tym wie (tak, wie. Nie chodziło mi tu o "domyśla się"), ale utrzymuje ciągle swoje zdanie, że nigdy się nie zakocha, bo dla niej to coś głupiego. Nigdy z nikim nie była, nigdy nie robiła "tych rzeczy". W sumie to nigdy się nawet nie całowała (i to nie dlatego, że ma 12, czy tam ileś lat. Oboje jesteśmy pełnoletni).
Do sedna - najdziwniejsze jest to, że... początkowo tylko spałem z nią w łóżku (nie opłacało mi się jechać tylko na jeden dzień), później była jedna taka noc kiedy się całowaliśmy, pieściliśmy się (ale nie doszło do niczego wielkiego)... Obawiałem się, że to koniec, że następnego dnia stwierdzi, że to był błąd i to koniec z naszą "przyjaźnią", ale zdziwiłem się, bo wcale tak nie było. Oczywiście były gorsze dni, kiedy żegnaliśmy się, bo każdy tym sposobem chciał pomóc drugiej osobie. Ona chciała zakończyć bo wiedziała czego ja chcę i wiedziała, że ona nigdy się ze mną nie zgodzi w tej sprawie, ja chciałem kończyć, bo w sumie wiedziałem to samo. "Chciałem"... W sumie to tak sobie tylko myślałem, bo następnego dnia znowu chciałem się do niej odezwać. Zdarzyły się nam takie dwa rozstania w ciągu tych czterech miesięcy, ale zawsze na drugi dzień, każdy z płaczem pisał, że jednak nie chce tego kończyć. Ona dalej swoje, ja dalej swoje. Dziwne, bo to taki mój żeński klon, tylko w "tej" jednej sprawie się nie zgadzamy :) Może ktoś się już spotkał z takim dziwnym przypadkiem? Mam to tak zostawić i czekać na rozwój wydarzeń? Ona jest aspołeczną, wstydliwą dziewczyną, więc pewnie potrzebuje więcej czasu. Mi się nie śpieszy, jakoś na siłe nic nie chce robić. To co jest między nami teraz też mi wystarcza :)
Heh, dopadł mnie chyba jakiś akt desperacji, że to napisałem, ale cóż, w Internecie jestem "anonimowy" :)