Co ja mam robić.. w moim poprzednim pytaniu...
D
douce710 pkt
853 wyświetlenia
pisałam o moim chłopaku i moich " obawach " i strachu przed tym że mnie zostawi.
Niestety, ale tak też się stało.. powiedział że nie czuje tego co kiedyś, że jest inaczej.. ciągle powtarzał żebym nie płakała, że zależy mu na mnie, że jestem dla niego najważniejsza ale po prostu nie chce mnie dalej ranić.. przypomnę że byliśmy razem dwa lata ;( nie jest chlopakiem ktory poleci do innej lub ma jakąś na boku, jestem o tym przekonana w 100% bo go znam.. jednak żal mi tego czasu który razem spędziliśmy, nie spałam całą noc, bez przerwy płakałam i w sumie nadal płaczę.. na myśl o tym że go nie ma robi mi sie niedobrze, ciągle zastanawiam się czym sobie zasłużyłam na to i dlaczego spotkało mnie coś tak strasznego. nie wyobrażam sobie związku z innym chłopakiem. to nie jest tak że to normalne i że zawsze tak jest, właśnie nie. mam obrzydzenie do każdego chłopaka, jestem zakochana i nie zmienię tego. jest w ogóle szansa że on wróci? cały czas pisze, mówi że mogę mu o wszystkim powiedzieć, że jest przyjacielem dla mnie, ale co z tego wyniknie nie wiem. Mam nadzieję że wróci, że przemysli to, że stęskni się i zrozumie że naprawdę źle postapił. Może zniechęciłam go tym, że w miarę często mówiłam mu że jest na mnie obojętny, zarzucałam mu coś bez przerwy niby bez powodu.. on uważa że nie ma tu niczyjej winy ale ja wiem że to ja wszystko zepsułam.. co mam robić, przecież ja już nie daje rady ;( ..
Niestety, ale tak też się stało.. powiedział że nie czuje tego co kiedyś, że jest inaczej.. ciągle powtarzał żebym nie płakała, że zależy mu na mnie, że jestem dla niego najważniejsza ale po prostu nie chce mnie dalej ranić.. przypomnę że byliśmy razem dwa lata ;( nie jest chlopakiem ktory poleci do innej lub ma jakąś na boku, jestem o tym przekonana w 100% bo go znam.. jednak żal mi tego czasu który razem spędziliśmy, nie spałam całą noc, bez przerwy płakałam i w sumie nadal płaczę.. na myśl o tym że go nie ma robi mi sie niedobrze, ciągle zastanawiam się czym sobie zasłużyłam na to i dlaczego spotkało mnie coś tak strasznego. nie wyobrażam sobie związku z innym chłopakiem. to nie jest tak że to normalne i że zawsze tak jest, właśnie nie. mam obrzydzenie do każdego chłopaka, jestem zakochana i nie zmienię tego. jest w ogóle szansa że on wróci? cały czas pisze, mówi że mogę mu o wszystkim powiedzieć, że jest przyjacielem dla mnie, ale co z tego wyniknie nie wiem. Mam nadzieję że wróci, że przemysli to, że stęskni się i zrozumie że naprawdę źle postapił. Może zniechęciłam go tym, że w miarę często mówiłam mu że jest na mnie obojętny, zarzucałam mu coś bez przerwy niby bez powodu.. on uważa że nie ma tu niczyjej winy ale ja wiem że to ja wszystko zepsułam.. co mam robić, przecież ja już nie daje rady ;( ..