Co mam myśleć na temat zachowania byłej...
T
trawiasty1121 pkt
674 wyświetlenia
dziewczyny? ;(
Zerwaliśmy z dziewczyną w zeszłym tygodniu. Nie wiem dlaczego. Pokłóciliśmy się dzień przed zerwaniem o innego chłopaka. Zapewniała mnie, że to tylko znajomy i nic do niego nie czuje. Rano dzwoniła, mówiła, że wszystko się ułoży, że damy rade, że musimy próbować dalej być razem. Było wszystko okej, normalnie zakończyliśmy rozmowę. Później jeszcze chwilę pisaliśmy, kupiła mi prezent na święta. Przestaliśmy pisać bo poszła sprzątać. I tak się nie odzywała aż 6 godzin. Nie chciałem jej przeszkadzać. No i po 6 godzinach zobaczyłem, że jest na FB. Wtedy napisałem czemu się nie odzywa. A ona napisała "bo po co?". Napisała że i tak już nie jesteśmy razem. Bardzo ostro mnie potraktowała, nie wiem czemu. Mówiła że wszystko udawała, że jestem nienormalny i że mam iść się leczyć kiedy powiedziałem, że zawalił mi się świat. Mówiła że to nie koniec świata. Nie pisaliśmy ze sobą kilka dni. Napisała do mnie chyba przedwczoraj. Mówi, że chce zapomnieć, ale się nie da. I mówiła, że stęskniła się za pisaniem ze mną, spotykaniem i przytulaniem, całowaniem, moim zapachem itp. Jak się dowiedziała ze piłem 5 dni z rzędu i się ciąłem to zaraz się o mnie martwiła. Na Asku ktoś zadał jej pytanie czy mnie kocha, a ona odpowiedziała "nie odpowiem na to pytanie". Przedwczoraj wieczorem dzwoniła do mnie. Miała głos jakby płakała. Trząsł się jej i wzdychała. Na początku zaraz jak zadzwoniła to szlochała, ale jak spytałem to mówiła ze się śmiała. A jak pytałem o wzdychanie to powiedziała ze się źle czuje. Potem mi powiedziała ze ma nerwicę. Spytałem od czego, to odpisała ze tak jakoś. Czasami przeczy samej sobie, bo mówi, że chce być sama i nie mieć chłopaka. Ale widzę, że cierpi z tego powodu. Sama do mnie napisała wczoraj i dziś. Wysyłała mi smutne piosenki. Wczoraj mówiła, że przestała pisać z tamtym chłopakiem. Powiedziała mu, że skończyły się tematy. Około 2 tygodnie temu mówiła, że choćby nie wiadomo co się stało, to zawsze będę jej miłością. Teraz mówi, że już nie da się uratować naszego związku. Właśnie z nią pisałem i powiedziałem jej że mimo wszystko ją kocham. I źle mi z tym, że ja ją kocham a ona mnie nie. A ona odpisała "oj przestań już", a za chwilę "jesteśmy znajomymi i jest dobrze". Spytałem czy było źle kiedy byliśmy razem. A ona:
-nie było źle, ale kiedy jesteśmy znajomymi to też jest dobrze.
Ja - nie mogę ogarnąć tego, że dziewczyna, która mnie kocha tak po prostu z godziny na godzinę zerwie bez powodu.
-Masz coś jeszcze do powiedzenia?
-Chcę żebyś mi powiedziała dlaczego
-Nie.
-Dlaczego nie?
-Nie chcę wracać do tego co było.
-Ja nie potrafię być obojętny wobec mojej miłości
-Nie jesteś obojętny, ale będziemy tylko znajomymi.
-Dlaczego chcesz być tylko znajomymi? Dobrze wiesz że łączy nas wiele więcej i tak się nie da.
-Koniec tematu.
Niby cierpi, wierzę w to że mnie kocha, nie można udawać miłości. Tęskni za mną itp. Nie rozumiem dlaczego ona nie tak traktuje. Chciałem się z nią spotkać niedługo a ona powiedziała, że nie jest gotowa się ze mną jeszcze spotkać po tym wszystkim co się ostatnio wydarzyło. Być może ma jakiś problem z sobą i nie chce się przyznać? Ciężko mi z tym wszystkim. Już całkowicie nie wiem co mam myśleć. Miał ktoś z was może podobny problem?