@Blackspirit a po co od razu to chamstwo? Równie dobrze można by Ci powiedzieć: najpierw naucz się kultury, a dopiero później wmawiaj ludziom durnoty(dyskutuj).
Myślę, że w tej sprawie, jak i w każdej innej można apelować do moralności, nawet osób niewierzących. Grzech to dość szerokie pojęcie i nie trzeba go rozumieć tylko przez pryzmat religii. Przecież aborcja jest czynem faktycznie moralnie nagannym, już sam argument, że ten płód to jest żyjący człowiek powinien wystarczyć... Każdej żywej istocie, nie tylko człowiekowi, choć jemu zwłaszcza należy się szacunek i poszanowanie dla jego życia, nawet jeśli się jeszcze nie narodził, przecież każdy ma prawo do życia. I nawet jeśli ten człowiek będzie upośledzony, to czy należy go eksterminować? Motyw z "Nowego Wspaniałego Świata" normalnie, dzielenie ludzi na lepszych i gorszych. Dla rodzica dziecko to największy skarb, jest tyle rodzin, w których jest upośledzone dziecko i co? Wcale nie trzeba go zabijać, radzą sobie, nawet jeśli im ciężko, bo to dziecko zasługuje na życie i opiekę. Ja, gdybym był w takiej sytuacji, z pewnością urodziłbym i opiekował się takim dzieckiem. I nie rozumiem, jak można twierdzić, że dziecko upośledzone/będące owocem gwałtu może powodować cierpienie gorsze niż po aborcji. Przecież naprawdę można je oddać, nigdy więcej go na oczy nie ujrzeć, czy te 9 miesięcy ciąży to aż taka straszna cena za urodzenie tego dziecka? Przecież to tylko trochę cierpienia, a decyduje o czyimś być albo nie być. Jakim egoistą trzeba być, żeby się tego dziecka pozbyć? I jaką to robi różnicę, czy aborcję przeprowadzi się w 1 czy 8 miesiącu ciąży? Przecież płód to płód. Czyżby człowiek nabierał człowieczeństwa i prawa do życia dopiero, kiedy wykształci mu się kora mózgowa? A wcześniej co, jest zwykłym zlepkiem komórek, z którymi można zrobić, co się chce? Serduszko u dziecka wyodrębnia się już w 5 tygodniu ciąży!
Dawno temu polubiłem na facebooku stronę "let's find 1,000,000 people against abortion". Prawie codziennie są tam dodawane autentyczne historie kobiet, zwykłych kobiet lubiących tę stronę, które postanowiły opisać swoje życie, pokazać światu, co aborcja robi z ludźmi. Zazwyczaj są to kobiety, które:
1. Zaszły w ciążę w bardzo młodym wieku/zaszły w wyniku gwałtu/okazało się, że miały urodzić dziecko upośledzone - innymi słowy, dziecko było "problemem", nie było oczekiwane, nie takie i nie teraz. I te kobiety, choć o tym myślały, nie przeprowadziły aborcji, urodziły swoje dzieci i po wielu latach cieszą się całym sercem, że nie zrobiły czegoś tak głupiego, bo te dzieci są teraz dla nich najważniejszymi osobami pod słońcem.
2. Miały to niechciane dziecko i przeprowadziły aborcję. I strasznie jest to czytać, ten żal płynący z ich słów, to że zabiły swoje dziecko. Bo aborcja wiązała się dla nich z poważnymi konsekwencjami: wieloletnim cierpieniem psychicznym po stracie dziecka/strachem przed zajściem w następną ciążę/fizyczną niemożliwością do zajścia w ciążę, gdyż aborcja uszkodziła ich układ rozrodczy.
Chyba niewiele jest na świecie kobiet, które byłyby po aborcji i wciąż ją popierały, niektórzy muszą chyba tego doświadczyć, żeby się przekonać, że to tylko bezsensowne cierpienie.