Co myślicie o moim opowiadaniu?
L
Linea26 pkt
771 wyświetleń
Słyszałam stukanie metalu o metal. Nie… Proszę nie… W celi rozległo się szczęknięcie zamka. To znowu się stanie. Za co?! Ja nic złego nie zrobiłam... Dźwięk skrzypienia zawiasów, ciężkie kroki, tak jak zawsze. I jak zawsze wiedziałam jak to będzie boleć. Odruchowo przesunęłam się bliżej zimnej ściany, przy której siedziałam. Chowałam głowę między kolanami, jakby mając nadzieję, że mnie nie zauważy. Jednak to tylko złudne wrażenie. Oni zawsze mnie znajdowali.
-Wstawaj. Mason! Dzisiaj twój szczęśliwy dzień! W końcu twoje cierpienie się skończy. A szkoda, tak przyjemnie się ciebie chłostało. A wielki to był zaszczyt! Emily Mason, potężna, przyszła królowa Saltus, czyli naszego pięknego państwa.- Uśmiechną się szeroko. Próbował mnie podpuścić, żebym rzuciła się na niego. Chciał stworzyć powód by znów mi to zrobić. Jakby nie starczyły mu ostatnie 2 miesiące. Mimo wszystko tkwiłam w tej samej pozycji.
-Wstawaj natychmiast! Nie mam zamiaru się z tobą teraz pieścić. Musimy załatwić pewną formalność, nim zawiśniesz na stryczku. Jakaż to będzie przyjemność samemu zawiązać ci sznurek na szyi! Może nawet dzięki tobie dostanę awans.- Złapał mnie za ramię i mocno zacisną palce. Miałam wrażenie, że łamią mi się kości. Podniósł mnie z ziemi i pchną przed siebie. Chciałam napluć na niego, jednak to i tak by mi to nic nie dało. Uderzyłby mnie tylko w twarz.
Wyprowadził mnie z ciemnej celi do trochę jaśniejszego pomieszczenia. Wyglądało podobnie do jaskini, tyle, że bez stalagmitów, stalaktytów, stalagnatów i małego źródełka. Osobiście wolałam nazywać to katakumbami. Było tam równie przyjemnie jak tu. Mężczyzna szturchną mnie w ramię, żebym szła dalej. Powoli ruszyłam, jednak czułam na plecach świeże rany po ostatnie chłoście. Miałam wrażenie, że ledwie zrośnięta skóra rozrywa się, krew powoli się z niej sączy. Takiego bólu nie odczuwałam nigdy w życiu. Przez chwilę śmierć wydała mi się kuszącym wyjściem.
Powoli przechodziłam przez kolejne korytarze i groty więzienia. Mijałam cele z więźniami. Niektórzy na mój widok zamierali, ze zdziwienia. Wiedzieli, kim jestem, jednak chyba nie zdawali sobie sprawy z tego jak źle mogę wyglądać. Pewnie myśleli, że jako księżniczka będę mieszkać w komnatach i ubierać się w kosztowne stroje mimo tego, że pojmano mnie, jako przestępcę. Zauważyłam, że patrzą na mnie tylko ci, których nie widziałam, kiedy pierwszy raz tędy przechodziłam. Pewnie zobaczyli mój portret w gazecie. Jedyny aktualny, podany do wiadomości publicznej rysunek.
Zawsze dbałam o to by nikt nie wiedział jak wyglądam o ile nie przyjrzał mi się podczas występów publicznych. Miałam w tym swój interes, teraz to wszystko mogę wyrzucić na śmietnik. Tak samo jak mogę pozbyć się wspomnień o rodzinie. Pierwszy i ostatni raz zobaczę ich ze sznurem zawiązanym na szyi.
Rozglądałam się po twarzach więźniów w poszukiwaniu znajomych twarzy. Ojca, matki czy brata jak również i przyjaciół. Moją rodzinę pojmano wraz ze mną, jednak przyjaciół nie. O ile nikt nie odkrył moich powiązań z osobami spoza rodzin królewskich i z nimi zaprzyjaźnionych, są bezpieczni. Proszę, niech będą bezpieczni. Niech, chociaż oni ocaleją. Dla mnie i dla mojej rodziny nie było już szansy. To, że staniemy przed sądem, razem czy oddzielnie, nie miało znaczenia.
Cała ta farsa była tylko i wyłącznie po to by nowi władcy pokazali ludziom, że z nimi nie ma żartów. Nawet potężna rodzina królewska, rządząca krajem od wieków nie może się równać z ich potęgą. Jednak od kilku tygodni nurtowało mnie pewne pytanie. Kto teraz zasiadł na tronie Saltus? Rodziny szlacheckie, które z chęcią wygryzłyby nas z interesu, za bardzo się bały. Wiedziały, jaki jest mój ojciec i jaką ma władzę. Jakiś urzędnik, który swoimi kontaktami i charyzmą dostał się na szczyt? Również nie, szlachta nie pozwoliłaby na to by ktoś niższy od nich stanem został królem. Jednak najbardziej prawdopodobne było to, że to rodzina mojej matki, czyli jej młodsza siostra z mężem i synami, objęła władzę. Jednak na samą myśl o tym przechodziły mi ciarki po plecach. Z zamyślenia wyrwał mnie głos strażnika.
-Wstawaj. Mason! Dzisiaj twój szczęśliwy dzień! W końcu twoje cierpienie się skończy. A szkoda, tak przyjemnie się ciebie chłostało. A wielki to był zaszczyt! Emily Mason, potężna, przyszła królowa Saltus, czyli naszego pięknego państwa.- Uśmiechną się szeroko. Próbował mnie podpuścić, żebym rzuciła się na niego. Chciał stworzyć powód by znów mi to zrobić. Jakby nie starczyły mu ostatnie 2 miesiące. Mimo wszystko tkwiłam w tej samej pozycji.
-Wstawaj natychmiast! Nie mam zamiaru się z tobą teraz pieścić. Musimy załatwić pewną formalność, nim zawiśniesz na stryczku. Jakaż to będzie przyjemność samemu zawiązać ci sznurek na szyi! Może nawet dzięki tobie dostanę awans.- Złapał mnie za ramię i mocno zacisną palce. Miałam wrażenie, że łamią mi się kości. Podniósł mnie z ziemi i pchną przed siebie. Chciałam napluć na niego, jednak to i tak by mi to nic nie dało. Uderzyłby mnie tylko w twarz.
Wyprowadził mnie z ciemnej celi do trochę jaśniejszego pomieszczenia. Wyglądało podobnie do jaskini, tyle, że bez stalagmitów, stalaktytów, stalagnatów i małego źródełka. Osobiście wolałam nazywać to katakumbami. Było tam równie przyjemnie jak tu. Mężczyzna szturchną mnie w ramię, żebym szła dalej. Powoli ruszyłam, jednak czułam na plecach świeże rany po ostatnie chłoście. Miałam wrażenie, że ledwie zrośnięta skóra rozrywa się, krew powoli się z niej sączy. Takiego bólu nie odczuwałam nigdy w życiu. Przez chwilę śmierć wydała mi się kuszącym wyjściem.
Powoli przechodziłam przez kolejne korytarze i groty więzienia. Mijałam cele z więźniami. Niektórzy na mój widok zamierali, ze zdziwienia. Wiedzieli, kim jestem, jednak chyba nie zdawali sobie sprawy z tego jak źle mogę wyglądać. Pewnie myśleli, że jako księżniczka będę mieszkać w komnatach i ubierać się w kosztowne stroje mimo tego, że pojmano mnie, jako przestępcę. Zauważyłam, że patrzą na mnie tylko ci, których nie widziałam, kiedy pierwszy raz tędy przechodziłam. Pewnie zobaczyli mój portret w gazecie. Jedyny aktualny, podany do wiadomości publicznej rysunek.
Zawsze dbałam o to by nikt nie wiedział jak wyglądam o ile nie przyjrzał mi się podczas występów publicznych. Miałam w tym swój interes, teraz to wszystko mogę wyrzucić na śmietnik. Tak samo jak mogę pozbyć się wspomnień o rodzinie. Pierwszy i ostatni raz zobaczę ich ze sznurem zawiązanym na szyi.
Rozglądałam się po twarzach więźniów w poszukiwaniu znajomych twarzy. Ojca, matki czy brata jak również i przyjaciół. Moją rodzinę pojmano wraz ze mną, jednak przyjaciół nie. O ile nikt nie odkrył moich powiązań z osobami spoza rodzin królewskich i z nimi zaprzyjaźnionych, są bezpieczni. Proszę, niech będą bezpieczni. Niech, chociaż oni ocaleją. Dla mnie i dla mojej rodziny nie było już szansy. To, że staniemy przed sądem, razem czy oddzielnie, nie miało znaczenia.
Cała ta farsa była tylko i wyłącznie po to by nowi władcy pokazali ludziom, że z nimi nie ma żartów. Nawet potężna rodzina królewska, rządząca krajem od wieków nie może się równać z ich potęgą. Jednak od kilku tygodni nurtowało mnie pewne pytanie. Kto teraz zasiadł na tronie Saltus? Rodziny szlacheckie, które z chęcią wygryzłyby nas z interesu, za bardzo się bały. Wiedziały, jaki jest mój ojciec i jaką ma władzę. Jakiś urzędnik, który swoimi kontaktami i charyzmą dostał się na szczyt? Również nie, szlachta nie pozwoliłaby na to by ktoś niższy od nich stanem został królem. Jednak najbardziej prawdopodobne było to, że to rodzina mojej matki, czyli jej młodsza siostra z mężem i synami, objęła władzę. Jednak na samą myśl o tym przechodziły mi ciarki po plecach. Z zamyślenia wyrwał mnie głos strażnika.