Co myślisz o moim wierszu?
M
Motorola1.7k pkt
876 wyświetleń
"Trudniejszy sposób tworzenia"
Jest taki spokojny wieczór.
Grafitowe kreski na białym papierze...
Czuję niepokój, tak jakby na przekór.
Rysuję zgasłe oczy, które w nic nie wierzą.
Na półkach poskładane dowody miłości.
Jest taki spokojny wieczór...
Na ścianie wisi zdjęcie z dziecięcej młodości.
Dotyka mnie blask iskrzącego się śniegu.
Słyszę nagły wrzask rodzący się w ciszy.
Kreska przyjęła rytm drgania mej dłoni.
Drzwi się otwarły. Ktoś głośno krzyczy.
Już bardzo realnie, po tej drugiej stronie.
Wzbudzasz we mnie tę mentalną chorobę,
której tak trudno na codzień się wyzbyć.
Chwaląc się mną, jak glinianą ozdobą,
nie masz pojęcia jak bardzo mnie niszczysz.
Kształtujesz słowa, marzenia i myśli.
Chcąc iść gdzie indziej napotykam opór.
Tej nocy niech nic mi się już nie przyśni!
Może wymodlę sobie ten spokój...
Patrzysz, jak moje oczy stają się puste,
czy możesz włożyć w nie już twoje ego.
To tak codzienne, że stało się nudne.
Tak, że przyjmuję, choć nie chcę tego.
Wciąż biernie czekam dnia,
gdy spod mej ręki wstanie nowy świat.
Myliłam się sądząc, że ktoś mi go da.
Więc muszę spróbować wstać jeszcze raz.
Jest taki spokojny wieczór.
Grafitowe kreski na białym papierze...
Czuję niepokój, tak jakby na przekór.
Rysuję zgasłe oczy, które w nic nie wierzą.
Na półkach poskładane dowody miłości.
Jest taki spokojny wieczór...
Na ścianie wisi zdjęcie z dziecięcej młodości.
Dotyka mnie blask iskrzącego się śniegu.
Słyszę nagły wrzask rodzący się w ciszy.
Kreska przyjęła rytm drgania mej dłoni.
Drzwi się otwarły. Ktoś głośno krzyczy.
Już bardzo realnie, po tej drugiej stronie.
Wzbudzasz we mnie tę mentalną chorobę,
której tak trudno na codzień się wyzbyć.
Chwaląc się mną, jak glinianą ozdobą,
nie masz pojęcia jak bardzo mnie niszczysz.
Kształtujesz słowa, marzenia i myśli.
Chcąc iść gdzie indziej napotykam opór.
Tej nocy niech nic mi się już nie przyśni!
Może wymodlę sobie ten spokój...
Patrzysz, jak moje oczy stają się puste,
czy możesz włożyć w nie już twoje ego.
To tak codzienne, że stało się nudne.
Tak, że przyjmuję, choć nie chcę tego.
Wciąż biernie czekam dnia,
gdy spod mej ręki wstanie nowy świat.
Myliłam się sądząc, że ktoś mi go da.
Więc muszę spróbować wstać jeszcze raz.