Co o tym uważacie?! czy ksiądz jest .. normalny?
S
shit876 pkt
90 wyświetleń
Była religia i zdawałam Chwała Ojcu po łacinie już chyba z 10 próba i zaś doczepił się JEDNEJ LITERY. no to byłam trochę wkurzona ale jakoś ścierpiałam no i później zdawaliśmy 10 przykazań pod krzyżem pod tablicą powiedziałam wszystko dobrze i takim poirytowanym głosem spytałam sie " DOBRZE?" tak wiesz... irytujący. a on zaczął po mnie wrzeszczeć, że to nie dla niego zdaje tylko dla Boga, że jak on by był Bogiem to by już dawno zrobił żeby mnie już na świecie nie było, że by mi odebrał wszystko, że w 14 szkołach uczył i nigdy mu sie to jeszcze nie zdarzyło, żeby ktoś tak powiedział ( DOBRZE-.-) że jestem naćpana, że po lekcji mam czekać na niego i dzwoni do taty, że niby rodzice wielce pobożni chodzą każdą niedzielą do kościoła a tu takie coś... że we mnie szatan wstąpił.
No i po lekcji na niego czekam... jesteśmy sami na świetlicy on mi mówi czemu tak powiedziałam a ja że "wymcknęło mi się" a on że jak teraz na mnie patrzy to czuje obrzydzenie i, że jaką karę mam sobie dać a ja nie wiem a on to co mam zrobić żeby w jego oczach odbudować swój autorytet a ja " że mogę zrobić dodatkową pracę.." on "nie" a ja" że przeproszę" no i go przeprosiłam i on "co jeszcze?" a ja " naucze sie czegoś..?" a on"nie" i ja "nie wiem" a on" no to masz czas do piątku na przemyślenie tego w piątek do mnie przyjdź".
no i co mam mu w piątek powiedzieć? przeprosiłam?przeprosiłam. czego on jeszcze chce?! i powiedziałam mamie a ona, że nie wie co mam jeszcze zrobić i nie wie co mam mu powiedzieć a babcia mi powiedziała, żebym do proboszcza zaszła to wyjaśnić bo ksiądz nie powinien mi mówić że nie chce mnie na świecie.
POWIEDZIAŁAM TYLKO TROCHĘ Z IRONIĄ SŁOWO "DOBRZE?" by spytać się czy zdałam te przykazania-.- i co mam mu powiedzieć w piątek?co o tym sądzicie?
No i po lekcji na niego czekam... jesteśmy sami na świetlicy on mi mówi czemu tak powiedziałam a ja że "wymcknęło mi się" a on że jak teraz na mnie patrzy to czuje obrzydzenie i, że jaką karę mam sobie dać a ja nie wiem a on to co mam zrobić żeby w jego oczach odbudować swój autorytet a ja " że mogę zrobić dodatkową pracę.." on "nie" a ja" że przeproszę" no i go przeprosiłam i on "co jeszcze?" a ja " naucze sie czegoś..?" a on"nie" i ja "nie wiem" a on" no to masz czas do piątku na przemyślenie tego w piątek do mnie przyjdź".
no i co mam mu w piątek powiedzieć? przeprosiłam?przeprosiłam. czego on jeszcze chce?! i powiedziałam mamie a ona, że nie wie co mam jeszcze zrobić i nie wie co mam mu powiedzieć a babcia mi powiedziała, żebym do proboszcza zaszła to wyjaśnić bo ksiądz nie powinien mi mówić że nie chce mnie na świecie.
POWIEDZIAŁAM TYLKO TROCHĘ Z IRONIĄ SŁOWO "DOBRZE?" by spytać się czy zdałam te przykazania-.- i co mam mu powiedzieć w piątek?co o tym sądzicie?