Uważam, że jest świetna. King idealnie wprowadza w klimat, sprawia, że wierzysz w tę historię. Daje bohatera, z którym łatwo się utożsamić i któremu chce się kibicować oraz antagonistę z krwi i kości. Im bardziej poznaje się Anne, tym bardziej przerażająco się robi. W ogóle, dla mnie motyw, w którym jest się zależnym od swojego wroga to jeden z najbardziej mrożących w krew w żyłach motywów :D O ile większość horrorów robi na mnie zwykle bardzo znikome wrażenie, o tyle "Misery" dostarczyła mi cudownie koszmarnych przeżyć. Ale co kto lubi. Tak jak wspomniałam, mnie najbardziej jara sytuacja, w której "ten zły" ma kontrolę nad protagonistą i sytuacja wydaje się praktycznie bez wyjścia :]