Kogo? Oprócz tego, że znajome mi półgłówki lajkują na twarzoksiążce miliony fanpejdży "Dominik - nasz aniołek" i tego typu bzdetów, to nawet nie miałam pojęcia o co chodzi.
Setki dzieciaków ginie, wiele popełnia samobójstwa z przeróżnych powodów, a akurat jego nazwiska użyto żeby zrobić aferę - tyle. Z tego co się orientuję, to sprawa została nagłośniona znaczny czas po jego śmierci.
Cóż można sądzić o śmierci? Nic, bo śmierć to śmierć. Nie jest ani chorobą, ani męczarnią. Można się rozpisywać natomiast na temat tego, co mogło czuć, przeżywać to dziecko. To jednak nie dla mnie.
Jak zapobiec? Kształtować w dzieciach poprawny odruch obronny wobec tak dziecinnych krzywd, jakie mu się wyrządza i przy okazji uczyć odpowiedniego spojrzenia na świat.
Chłopiec był bardzo słaby, wrażliwy - na tyle, że nie wytrzymał presji otoczenia. Większość dzieci ma [zwłaszcza w takim wieku] o sobie zbyt wysokie albo bardzo zaniżone mniemanie. Jak widać niektóre na tyle niskie, że nie potrafią uodpornić się na debilne docinki i typowo-internetowe złośliwości. Etap uczęszczania do gimnazjum nie jest raczej niczym pozytywnym w życiorysie i każdy z pewnością padł ofiarą negatywnych komentarzy czy złośliwości - nie jest to niczym odkrywczym. Co najzabawniejsze, każdy również wie ile ścierwa można znaleźć w internecie - nikogo nie dziwi wszechobecna krytyka, złośliwość czy wręcz nękania, bo "tutaj można wszystko".
Mnie osobiście jednocześnie smucą i bawią takie sytuacje, wiadomości.
Z jednej strony młody chłopak odebrał sobie życie [choć z tego, co widzę sam również częściowo "podstawiał się" świadomie pod krytykę"] i faktycznie, jest to bardzo przygnębiające; z drugiej natomiast wszyscy nagle zaczynają go kochać, wielbić, wrzucać miliony "[*]" czy "RIP" gdzie tylko się da, zakładać wyżej wymienione fanpejdże i cholera wie co jeszcze - to jest niesamowicie żałosne i prawdziwe - człowieka wszyscy lubią, wspierają i mówią o nim dobrze po śmierci.
Świat tak czy siak jest nieczuły. Cały kraj polamentuje i szybko zapomni o "Aniołku Dominiku" - internety również - tylko rodzina zostanie sama w nieszczęściu.
Co jest jeszcze żałośniejsze, nawet po samobójstwie tego dziecka w internecie pojawiają się złośliwości i stwierdzenia, że postąpił słusznie.
Większość chyba jest na etapie rozwojowym pantofelka albo nie mają pojęcia czym jest śmierć.
Nawet najgorszemu wrogowi się śmierci nie życzy.
Być może sprawa została aż tak nagłośniona jako przykład mający poprawić sytuację, jednak nie ma już chyba faktycznej możliwości jakiejkolwiek poprawy.
Ludzie są aktualnie na tak wysokim poziomie, że nawet lekko odstające wargi sromowe w stroju kąpielowym są niesamowicie śmieszne.
Można liczyć tylko i wyłącznie na działanie doboru naturalnego.