Co sądzicie o tym opowiadaniu. Lubię sobie...
N
Nostalginess1.7k pkt
659 wyświetleń
czasami popisać. Tydzień po obronie dyplomu magistra miałam zamiar pojechać do rodzinnego miasteczka Puszczowa. Przedział w pociągu zarezerwowałam na poniedziałek, na 4:56. Żeby się nie spóźnić na dworcu PKP pojawiłam się jakieś dwadzieścia minut wcześniej. Byłam oczywiście nie wyspana. Spoglądałam na ludzi, jedni czytali gazetę codzienną, której nagłówek brzmiał „Ceny paliw nagle spadają”, drudzy drzemali, a jeszcze inni rozmawiali o rzeczach ważnych i mniej ważnych. Czekałam na pociąg. Nadjechał, wsiadłam, poszukałam przedziału i zajęłam miejsce obok starszej pani, która opowiadała swojej wnuczce o swej pierwszej miłości. Nagle zadzwoniła mi komórka, odebrałam. Mama pytała kiedy dojadę. Później poszłam do toalety, a gdy wróciłam starsza pani podała mi coś i powiedziała, że wypadło mi z torebki kiedy szukałam komórki.
Było to lusterko, które dostałam od babci na siódme urodziny. Szukałam go wszędzie, w tej torebce też, ale nie było go. Nie możliwe, że teraz w niej się znalazło. Ale cuda tez się zdarzają. Otworzyłam lusterko, myślałam, że śnię. Zobaczyłam w nim roześmianą dziewczynkę, której buzia była wysmarowana czekoladowymi lodami. To byłam ja sprzed siedemnastu lat. Nie wierzyłam w to co widziałam! Moja babcia już nie żyła, ale teraz czułam jej obecność. Cieszyłam się, że wracam do domu. Pomyślałam, że gdzieś w szufladach szaf czy biurek bądź w kieszeniach spodni czeka na mnie więcej skarbów.
Wyjrzałam przez szybę pociągu i ujrzałam znak z napisem Puszczowo, potem zauważyłam mojego zadowolonego tatę. Wysiadłam i ukochał mnie jakby nie widział się ze mną pół życia. Pojechaliśmy do domu. Przygotowano mi przyjęcie powitalne, zaproszona została cała rodzina, gratulowali mi. Byłam już zmęczona, więc poszłam do swojego dawnego pokoju. Na ścianach wisiały zdjęcia z czasów liceum. Dostrzegłam tam moją przyjaciółkę, z która kontakt straciłam zaraz po zdaniu matury. Postanowiłam, że odszukam jej adres. Chciałam poszperać trochę w szufladzie biurka. Otworzyłam je i okazało się, że nie ma tam nic prócz kartki z numerem telefonu i adresem mojej przyjaciółki. Pytałam się mamy czy nie robiła tutaj żadnych porządków. Twierdziła, że nie. Zdziwiłam się. Przydarzyła mi się kolejna dziwna i tajemnicza sytuacja.
Zadzwoniłam więc pod dany numer i usłyszałam głos Ani, mówiła: „wiedziałam, że zadzwonisz”. Chciała się ze mną spotkać. Umówiłyśmy się na 19:00. Miałam jeszcze trochę czasu, więc dalej szukałam skarbów. Zajrzałam do szafy, w której był mój domek dla lalek. Bawiłam się nimi kiedy miałam 5 lat. Nagle usłyszałam jakiś głos. Lalka pytała się mnie z żalem dlaczego ją opuściłam i zamknęłam w szafie na kilkanaście lat. Myślałam sobie, że zwariowałam, że jestem za stara na gadanie z lalką. Mimo to odpowiedziała, że wyrosłam już z tego, że pochłonęły mnie inne zajęcia. Ona powiedziała, że na zabawę nigdy nie jest za późno i, że nie można skończyć z czymś co było kiedyś dla nas bardzo ważne. Koniec tego, chyba oszalałam. Zamknęłam szafę i zauważyłam na podłodze wisiorek w kształcie serduszka. Pewnie wypadł z kieszeni spodni. Dostałam go od swojego pierwszego chłopaka. Otworzyłam go. Były tam dwa małe zdjęcia, moje i jego. Pomyślałam wtedy, że nic nie trwa wiecznie. Może, gdybym nie wyjechała na studia dalej bylibyśmy razem? Ale trzeba przecież liczyć się z tym, że życie składa się z przywitań i pożegnań.
Nagle usłyszałam dzwonek. To pewnie Ania. Bardzo się ucieszyłyśmy na swój widok. Rozmawiałyśmy chyba całą noc. Opowiedziała mi, że jej też przydarzyły się dziwne sytuacje, że dostawała jakieś wskazówki, które wzajemnie nas do siebie zwróciły. Znów odżyła przyjaźń, która była między nami kiedyś. Lusterko, kartka z adresem, domek dla lalek, wisiorek. Nie da się tak po prostu odciąć od przeszłości. Zawsze coś będzie nam przypominało o miłych bądź przykrych wydarzeniach, które kiedyś nam się przytrafiły, o wartościach, którymi się kierowaliśmy, o przemijaniu, tęsknota.
Było to lusterko, które dostałam od babci na siódme urodziny. Szukałam go wszędzie, w tej torebce też, ale nie było go. Nie możliwe, że teraz w niej się znalazło. Ale cuda tez się zdarzają. Otworzyłam lusterko, myślałam, że śnię. Zobaczyłam w nim roześmianą dziewczynkę, której buzia była wysmarowana czekoladowymi lodami. To byłam ja sprzed siedemnastu lat. Nie wierzyłam w to co widziałam! Moja babcia już nie żyła, ale teraz czułam jej obecność. Cieszyłam się, że wracam do domu. Pomyślałam, że gdzieś w szufladach szaf czy biurek bądź w kieszeniach spodni czeka na mnie więcej skarbów.
Wyjrzałam przez szybę pociągu i ujrzałam znak z napisem Puszczowo, potem zauważyłam mojego zadowolonego tatę. Wysiadłam i ukochał mnie jakby nie widział się ze mną pół życia. Pojechaliśmy do domu. Przygotowano mi przyjęcie powitalne, zaproszona została cała rodzina, gratulowali mi. Byłam już zmęczona, więc poszłam do swojego dawnego pokoju. Na ścianach wisiały zdjęcia z czasów liceum. Dostrzegłam tam moją przyjaciółkę, z która kontakt straciłam zaraz po zdaniu matury. Postanowiłam, że odszukam jej adres. Chciałam poszperać trochę w szufladzie biurka. Otworzyłam je i okazało się, że nie ma tam nic prócz kartki z numerem telefonu i adresem mojej przyjaciółki. Pytałam się mamy czy nie robiła tutaj żadnych porządków. Twierdziła, że nie. Zdziwiłam się. Przydarzyła mi się kolejna dziwna i tajemnicza sytuacja.
Zadzwoniłam więc pod dany numer i usłyszałam głos Ani, mówiła: „wiedziałam, że zadzwonisz”. Chciała się ze mną spotkać. Umówiłyśmy się na 19:00. Miałam jeszcze trochę czasu, więc dalej szukałam skarbów. Zajrzałam do szafy, w której był mój domek dla lalek. Bawiłam się nimi kiedy miałam 5 lat. Nagle usłyszałam jakiś głos. Lalka pytała się mnie z żalem dlaczego ją opuściłam i zamknęłam w szafie na kilkanaście lat. Myślałam sobie, że zwariowałam, że jestem za stara na gadanie z lalką. Mimo to odpowiedziała, że wyrosłam już z tego, że pochłonęły mnie inne zajęcia. Ona powiedziała, że na zabawę nigdy nie jest za późno i, że nie można skończyć z czymś co było kiedyś dla nas bardzo ważne. Koniec tego, chyba oszalałam. Zamknęłam szafę i zauważyłam na podłodze wisiorek w kształcie serduszka. Pewnie wypadł z kieszeni spodni. Dostałam go od swojego pierwszego chłopaka. Otworzyłam go. Były tam dwa małe zdjęcia, moje i jego. Pomyślałam wtedy, że nic nie trwa wiecznie. Może, gdybym nie wyjechała na studia dalej bylibyśmy razem? Ale trzeba przecież liczyć się z tym, że życie składa się z przywitań i pożegnań.
Nagle usłyszałam dzwonek. To pewnie Ania. Bardzo się ucieszyłyśmy na swój widok. Rozmawiałyśmy chyba całą noc. Opowiedziała mi, że jej też przydarzyły się dziwne sytuacje, że dostawała jakieś wskazówki, które wzajemnie nas do siebie zwróciły. Znów odżyła przyjaźń, która była między nami kiedyś. Lusterko, kartka z adresem, domek dla lalek, wisiorek. Nie da się tak po prostu odciąć od przeszłości. Zawsze coś będzie nam przypominało o miłych bądź przykrych wydarzeniach, które kiedyś nam się przytrafiły, o wartościach, którymi się kierowaliśmy, o przemijaniu, tęsknota.