Co sądzicie o tym wierszu ?
S
szakalaka1.3k pkt
1.1k wyświetlenia
Najpiękniejsze cztery miesiące mego życia,
Wreszcie wyszłam ze swojego nędznego ukrycia.
Krótko czy długo ? Nie wiem, nieistotne.
Uczucia jednak są powrotne.
Dążymy do czegoś, co musi Nam być dane.
Jeśli nie - na twarz upadnę.
Jesteś sensem mojego istnienia,
Z Tobą te chwile cudownego zapomnienia.
Razem możemy zdziałać bardzo wiele,
Jeszcze raz te słowa tu Ci powielę.
Szkoda, że nie można tego uczcić inaczej,
Przyglądnęłabym się Tobie nieco uważniej.
Pocałowałabym, przytuliła i nie oddała.
To miłość - jej cześć i chwała.
Rymuję trochę bez taktu,
Ale potrzebuję wszelakiego kontaktu.
Rozmowy to coś, co Nas do siebie zbliża,
A miłość to coś, co to wszystko przybliża.
- Kocham Cię, wiesz ?
- Tak, Ty serce moje weź.
Bierz i nie puszczaj, proszę Cię o to,
Traktuj te słowa niczym przysięgę złotą.
Kto raz coś przyobiecuje, wywiązać się musi,
Nie będzie wtedy przy Tobie mamusi...
Decydujesz o swym życiu samodzielnie,
Pokochać mnie - to bardzo dzielne.
Dzień, gdy Cię poznałam najlepszym był.
Później czekałam, byś po nocach mi się śnił.
I tak, jesteśmy ze sobą już trochę,
Nie zostawiaj mnie nigdy, tak bardzo proszę.
Zazdrość moją uznaj za wyraz miłości,
Ona nieustannie w mym sercu gości.
Zależy mi na Tobie aż za bardzo,
Inni moimi myślami gardzą.
Nie obchodzi mnie to, liczysz się Ty,
Nie uronię już żadnej, niepotrzebnej łzy.
Wspierać Cię będę w życia trudzie,
Aż uśmiechnie ono swą buzię.
Rozprawiać tu mogę bez końca,
Bo nie mogę bez mojego słońca...
Poskładam jeszcze wersów Ci kilka,
Być mógł przyjemność poczuć - to chwilka.
List, który dostałam był przepiękny,
Nie był taki obojętny.
Zawierał swoją głębię, czy jakoś tak.
Czy chcę więcej ? Oczywiście, że tak.
Co jeszcze, jesteś moim ideałem,
Zachwycam się Twoim ciałem.
Umysł masz niczym świeży powiew,
Jesteś mądry, każdy to powie.
Misio bez koszulki ? No cóż,
Moja fantazja, o której cicho już.
Chciałbyś mnie kusić, droczyć się,
Okej, tą myślą zadowalam się.
Twoje spojrzenie by wystarczyło, uwierz.
Później jestem Twoja, więc bierz.
Jesteś tym jedynym, pamiętaj,
Wielkiego show mi tutaj nie rozpętaj.
To fakt oczywisty,
Jak woda czysty.
Podpisać z Tobą wyrok śmierci,
Proszę bardzo, to jak posiadanie dzieci.
Trudne, lecz fascynujące,
Szerokie pojęcia obejmujące.
Jesteś megaprzystojniakiem, to wiesz,
Oczy moje zatapiają się w potoku łez,
Gdy widzę kogoś tak pięknego,
Z myślą, że należę tylko do Niego.
Cudowne uczucie,
Serca mego poczucie.
Na tym skończę swój marny poemat,
Bo żadne słowa nie powiedzą nic na ten temat.
Zbyt piękne by opisać,
Zbyt poważne, by się rozpisać.
Sądzę, że to Ci na razie wystarczy,
Każdy na to źle popatrzy.
Kocham Cię i zawsze będę kochała,
Me serce ogromną miłością do Ciebie pała.
Dążenie do doskonałości,
Do Naszej bezgranicznej miłości.
Taka opisu mała namiastka,
Lepsze to, niż długa powiastka.
A może jeszcze chwila, by do setki dojść,
Chcę, by miłości stała się zadość.
Napiszę tu o spełnieniu marzenia,
O miłości bez końca patrzenia.
Staroświeckie ? Być może.
Jednak takie przekonanie tu nic nie pomoże.
Stereotypy mnie nieco nudzą,
Myśli moje szpetnie tylko brudzą.
Przysięga ma jest wielka,
I sięga najwyższego wieka.
Rocznica czteromiesięcznej miłości...
No cóż, można skakać z radości.
Cieszyć się trzeba i weselić,
By ciemność nocy troszkę wybielić.
By było tak i za dwa lata,
A nawet do końca świata.
Wersów sto,
By upamiętnić teraz to.
Wreszcie wyszłam ze swojego nędznego ukrycia.
Krótko czy długo ? Nie wiem, nieistotne.
Uczucia jednak są powrotne.
Dążymy do czegoś, co musi Nam być dane.
Jeśli nie - na twarz upadnę.
Jesteś sensem mojego istnienia,
Z Tobą te chwile cudownego zapomnienia.
Razem możemy zdziałać bardzo wiele,
Jeszcze raz te słowa tu Ci powielę.
Szkoda, że nie można tego uczcić inaczej,
Przyglądnęłabym się Tobie nieco uważniej.
Pocałowałabym, przytuliła i nie oddała.
To miłość - jej cześć i chwała.
Rymuję trochę bez taktu,
Ale potrzebuję wszelakiego kontaktu.
Rozmowy to coś, co Nas do siebie zbliża,
A miłość to coś, co to wszystko przybliża.
- Kocham Cię, wiesz ?
- Tak, Ty serce moje weź.
Bierz i nie puszczaj, proszę Cię o to,
Traktuj te słowa niczym przysięgę złotą.
Kto raz coś przyobiecuje, wywiązać się musi,
Nie będzie wtedy przy Tobie mamusi...
Decydujesz o swym życiu samodzielnie,
Pokochać mnie - to bardzo dzielne.
Dzień, gdy Cię poznałam najlepszym był.
Później czekałam, byś po nocach mi się śnił.
I tak, jesteśmy ze sobą już trochę,
Nie zostawiaj mnie nigdy, tak bardzo proszę.
Zazdrość moją uznaj za wyraz miłości,
Ona nieustannie w mym sercu gości.
Zależy mi na Tobie aż za bardzo,
Inni moimi myślami gardzą.
Nie obchodzi mnie to, liczysz się Ty,
Nie uronię już żadnej, niepotrzebnej łzy.
Wspierać Cię będę w życia trudzie,
Aż uśmiechnie ono swą buzię.
Rozprawiać tu mogę bez końca,
Bo nie mogę bez mojego słońca...
Poskładam jeszcze wersów Ci kilka,
Być mógł przyjemność poczuć - to chwilka.
List, który dostałam był przepiękny,
Nie był taki obojętny.
Zawierał swoją głębię, czy jakoś tak.
Czy chcę więcej ? Oczywiście, że tak.
Co jeszcze, jesteś moim ideałem,
Zachwycam się Twoim ciałem.
Umysł masz niczym świeży powiew,
Jesteś mądry, każdy to powie.
Misio bez koszulki ? No cóż,
Moja fantazja, o której cicho już.
Chciałbyś mnie kusić, droczyć się,
Okej, tą myślą zadowalam się.
Twoje spojrzenie by wystarczyło, uwierz.
Później jestem Twoja, więc bierz.
Jesteś tym jedynym, pamiętaj,
Wielkiego show mi tutaj nie rozpętaj.
To fakt oczywisty,
Jak woda czysty.
Podpisać z Tobą wyrok śmierci,
Proszę bardzo, to jak posiadanie dzieci.
Trudne, lecz fascynujące,
Szerokie pojęcia obejmujące.
Jesteś megaprzystojniakiem, to wiesz,
Oczy moje zatapiają się w potoku łez,
Gdy widzę kogoś tak pięknego,
Z myślą, że należę tylko do Niego.
Cudowne uczucie,
Serca mego poczucie.
Na tym skończę swój marny poemat,
Bo żadne słowa nie powiedzą nic na ten temat.
Zbyt piękne by opisać,
Zbyt poważne, by się rozpisać.
Sądzę, że to Ci na razie wystarczy,
Każdy na to źle popatrzy.
Kocham Cię i zawsze będę kochała,
Me serce ogromną miłością do Ciebie pała.
Dążenie do doskonałości,
Do Naszej bezgranicznej miłości.
Taka opisu mała namiastka,
Lepsze to, niż długa powiastka.
A może jeszcze chwila, by do setki dojść,
Chcę, by miłości stała się zadość.
Napiszę tu o spełnieniu marzenia,
O miłości bez końca patrzenia.
Staroświeckie ? Być może.
Jednak takie przekonanie tu nic nie pomoże.
Stereotypy mnie nieco nudzą,
Myśli moje szpetnie tylko brudzą.
Przysięga ma jest wielka,
I sięga najwyższego wieka.
Rocznica czteromiesięcznej miłości...
No cóż, można skakać z radości.
Cieszyć się trzeba i weselić,
By ciemność nocy troszkę wybielić.
By było tak i za dwa lata,
A nawet do końca świata.
Wersów sto,
By upamiętnić teraz to.