Mnie najbardziej irytuje wtrącanie się w czyjeś życie i bezustanne komentowanie np. wyglądu (takie typu "Jak wyglądasz, przecież to jest niemodne" albo coś w tym rodzaju), oraz wszelkich podejmowanych decyzji, wyborów, zainteresowań itd. Co to kogo obchodzi tak naprawdę? Każdy ma prawo być kim chce i nikt postronny nie ma prawa tego komentować w taki sposób. Denerwują mnie też osoby, które są przekonane, że posiadły wszelką wiedzę i wymądrzają się na prawo i lewo, w rzeczywistości jednak mówiąc totalne głupoty nie mające nic wspólnego z prawdą. Próby przypodobania się innym na siłę uważam za obrzydliwe, dla mnie są one oznaką słabego charakteru, a słabe jednostki mają w życiu ciężko (podobno, ja nie wiem, bo daleko mi do innych ludzi). To samo z dążeniem do akceptacji za wszelką cenę - po co marnować zdrowie i czas, skoro oni i tak będą nas traktować jak gorszych? Po co się nimi w ogóle przejmować?
Irytuje mnie też wyśmiewanie słabszych, a jeszcze bardziej to, że w takich sytuacjach nagle nie ma nikogo, kto wstawiłby się za tą poszkodowaną osobą. Fałszywość ludzka też zdaje się nie mieć granic - kiedy Ciebie potrzebują, wtedy pełno przyjaciół wokół Ciebie, ale kiedy Ty potrzebujesz, to nagle jesteś zupełnie sam, bo nikt nie ma czasu albo ma ważniejsze sprawy na głowie. Jeszcze wymieniłbym tu ogólną, szeroko pojętą dyskryminację, nie tylko tych, którzy inaczej wyglądają, ale i w każdym innym przypadku.
A i jeszcze może traktowanie osób chorych jak gorsze, w tym również osób chorych psychicznie. To że chorzy, nie oznacza od razu, że będą biegać z nożem po ulicy i zabijać każdego napotkanego przechodnia. Niestety, wiele osób nadal tak myśli. To samo dotyczy kretyńskich stereotypów, jak na przykład blondynka = głupia, fan metalu = brudas albo osoba, która się tnie = emo. Skąd się to ludziom bierze w ogóle?
To dotyczy generalnie nie tylko nastolatków, ale i ludzi ogółem.