Czemu on chce się kontaktować w tajemnicy przed...
R
rozterkoweserce1.4k pkt
569 wyświetleń
naszym kolegą?
Mamy wspólnego kolegę, który nas ze sobą poznał i nawet próbował swatać. Z moim kolegą jesteśmy bardzo blisko, taka nawet przyjaźń, rozmawiamy o wszystkim, o moich facetach, o jego dziewczynach, ale traktujemy się jak rodzina. No a ten chłopak.. znamy się 1,5 tygodnia, od początku wpadliśmy sobie w oko. Dwa pierwsze spotkania troszkę ze mną flirtował. Widzieliśmy się wtedy większą ekipą. Dzisiaj nagle zaprosił mnie do znajomych na fb i napisał do mnie. Chwilę popisaliśmy, ale poprosił mnie, żebym nie mówiła naszemu koledze, że do mnie pisał. Potem napisał jeszcze i chciał do mnie wpaść na kawę, ale nie miałam za bardzo jak go zaprosić. Umówiliśmy się na mieście. Przy naszym koledze był zawsze wygadany, roześmiany, chciał jak najdłużej z nami spędzać czas. A teraz jak się spotkaliśmy, pierwszy raz we dwoje to poszliśmy na taką szybką kawę, on ciągle się niecierpliwił nawet czekając na tą kawę, siedział "jak na kolkach", siedzieliśmy może z pół godzinki i chciał już iść, wsiadł w auto i pojechał. Mówił, że akurat był w mieście to do mnie napisał. Powiedział mi jeszcze, że jakby nasz kolega się pytał mnie to żebym nie mówiła mu, że on mi wysłał zapro do znajomych na fb, tylko najwyżej że ja wysłałam, a on tylko zaakceptował i żebym nie mówiła mu o naszym spotkaniu. Jak pytałam dlaczego to powiedział, że nie chce, żeby myślał, że jedzie do miasta i go ze sobą nie wziął. No bo chwilę potem byłam akurat umówiona z tym naszym kolegą w mieście. Ale moim zdaniem to ściema, bo przecież skąd on mógł wiedzieć, że nasz kolega będzie jechał do miasta. Dopiero ja mu o tym powiedziałam na spotkaniu. Jak wróciłam do domu to jeszcze ten chłopak zadzwonił do mnie, że mijał się autem z naszym kolegą i jeszcze raz prosił, żebym nic mu nie mówiła. O co mu chodzi?
Mamy wspólnego kolegę, który nas ze sobą poznał i nawet próbował swatać. Z moim kolegą jesteśmy bardzo blisko, taka nawet przyjaźń, rozmawiamy o wszystkim, o moich facetach, o jego dziewczynach, ale traktujemy się jak rodzina. No a ten chłopak.. znamy się 1,5 tygodnia, od początku wpadliśmy sobie w oko. Dwa pierwsze spotkania troszkę ze mną flirtował. Widzieliśmy się wtedy większą ekipą. Dzisiaj nagle zaprosił mnie do znajomych na fb i napisał do mnie. Chwilę popisaliśmy, ale poprosił mnie, żebym nie mówiła naszemu koledze, że do mnie pisał. Potem napisał jeszcze i chciał do mnie wpaść na kawę, ale nie miałam za bardzo jak go zaprosić. Umówiliśmy się na mieście. Przy naszym koledze był zawsze wygadany, roześmiany, chciał jak najdłużej z nami spędzać czas. A teraz jak się spotkaliśmy, pierwszy raz we dwoje to poszliśmy na taką szybką kawę, on ciągle się niecierpliwił nawet czekając na tą kawę, siedział "jak na kolkach", siedzieliśmy może z pół godzinki i chciał już iść, wsiadł w auto i pojechał. Mówił, że akurat był w mieście to do mnie napisał. Powiedział mi jeszcze, że jakby nasz kolega się pytał mnie to żebym nie mówiła mu, że on mi wysłał zapro do znajomych na fb, tylko najwyżej że ja wysłałam, a on tylko zaakceptował i żebym nie mówiła mu o naszym spotkaniu. Jak pytałam dlaczego to powiedział, że nie chce, żeby myślał, że jedzie do miasta i go ze sobą nie wziął. No bo chwilę potem byłam akurat umówiona z tym naszym kolegą w mieście. Ale moim zdaniem to ściema, bo przecież skąd on mógł wiedzieć, że nasz kolega będzie jechał do miasta. Dopiero ja mu o tym powiedziałam na spotkaniu. Jak wróciłam do domu to jeszcze ten chłopak zadzwonił do mnie, że mijał się autem z naszym kolegą i jeszcze raz prosił, żebym nic mu nie mówiła. O co mu chodzi?