Cześć i czołem. *.* Mam problem z moją...
O
Olalala1747 pkt
768 wyświetleń
klasą.
Po raz kolejny proszę was o radę. Więc tak. Jestem w klasie ponad gimnazjalnej... Jest to niestety klasa zawodowa w dodatku zawód sprzedawca. Długa historia jeśli wywodzić się dlaczego... No ale skoro już do niej trafiłam to do sedna. Moja klasa liczy ok 30 osób w tym same dziewczyny. Każda z osobna nie wydaje się najgorsza, ale kiedy siedzimy tak liczną grupą w czasie lekcji mam ochotę spakować się i po prostu wyjść. Coraz częściej zastanawiam się czy nie przenieść się po ukończeniu pierwszego roku do klasy technikum.
Dużo osób twierdzi, że mam dokończyć to co zaczęłam, bo to nigdzie mi nie zginie. Jednak nie daję rady... Ostatnio o mało co nie doszło do rękoczynu. Nigdy nie zirytowano mnie do stopnia, w którym chciałam użyć siły będąc świadomą, że to i tak niczemu nie przysłuży. Ja rozumiem, że do zawodówki idą osoby, którym się nie chce, które mają wszystko w głębokim poszanowaniu... Oczywiście są wyjątki, nie żebym chciała kogokolwiek obrażać... Jednak gdzie tu jest szacunek wobec innych?! Uchodzę za kujona, dlaczego? Bo bez nauki mam 3,4 i 5. Owszem wpadają złe oceny, trzeba przyznać, orłem ze wszystkiego być nie można... Ale nie o to tu chodzi. Dziewczyny po prostu mnie dobijają. Boję się, że nie wytrzymam pewnego dnia, a nie uśmiecha mi się mieć problemy przez kogoś takiego. Niestety nie należę do ludzi, którzy potrafią wziąć głęboki oddech i przemilczeć sprawę... Gdyby tak było w zasadzie nie byłoby pytania.
Przenieślibyście się na moim miejscu?
Po raz kolejny proszę was o radę. Więc tak. Jestem w klasie ponad gimnazjalnej... Jest to niestety klasa zawodowa w dodatku zawód sprzedawca. Długa historia jeśli wywodzić się dlaczego... No ale skoro już do niej trafiłam to do sedna. Moja klasa liczy ok 30 osób w tym same dziewczyny. Każda z osobna nie wydaje się najgorsza, ale kiedy siedzimy tak liczną grupą w czasie lekcji mam ochotę spakować się i po prostu wyjść. Coraz częściej zastanawiam się czy nie przenieść się po ukończeniu pierwszego roku do klasy technikum.
Dużo osób twierdzi, że mam dokończyć to co zaczęłam, bo to nigdzie mi nie zginie. Jednak nie daję rady... Ostatnio o mało co nie doszło do rękoczynu. Nigdy nie zirytowano mnie do stopnia, w którym chciałam użyć siły będąc świadomą, że to i tak niczemu nie przysłuży. Ja rozumiem, że do zawodówki idą osoby, którym się nie chce, które mają wszystko w głębokim poszanowaniu... Oczywiście są wyjątki, nie żebym chciała kogokolwiek obrażać... Jednak gdzie tu jest szacunek wobec innych?! Uchodzę za kujona, dlaczego? Bo bez nauki mam 3,4 i 5. Owszem wpadają złe oceny, trzeba przyznać, orłem ze wszystkiego być nie można... Ale nie o to tu chodzi. Dziewczyny po prostu mnie dobijają. Boję się, że nie wytrzymam pewnego dnia, a nie uśmiecha mi się mieć problemy przez kogoś takiego. Niestety nie należę do ludzi, którzy potrafią wziąć głęboki oddech i przemilczeć sprawę... Gdyby tak było w zasadzie nie byłoby pytania.
Przenieślibyście się na moim miejscu?