Cześć. Liczę na Waszą pomoc. Nie wiem co mam...
A
aniol12330 pkt
568 wyświetleń
robić, co mam myśleć. W lipcu na imprezie poznałam chłopaka. Inteligentnego i przystojnego. Dałam mu swój numer telefonu i zaczęliśmy pisać gdzieś tak co drugi dzień. Spędzaliśmy razem kilka imprez pod rząd. Nawet dwa razy specjalnie przyjechał po mnie, gdy nie miałam jak dojechać. Był miły. Mówił, że jestem śliczna, mądra i inna niż wszystkie dziewczyny, które zna, bo nie pije ani nie pale. Powtarzał, że tak ślicznie pachnę. Nie był też nachalny, nie próbował mnie perfidnie obejmować ani całować na pierwszej imprezie. Oczywiście często siedzieliśmy przytuleni, a gdy staliśmy obejmował mnie, chodziliśmy za rękę... Świetnie nam się razem tańczyło i gadało. I pisało. Flirt jak nic. Spędziłam z nim na prawdę miłe imprezy. Nigdy mnie nie pocałował, oczywiście nie licząc buziaczków, chociaż miał ku temu wiele okazji. Zaimponował mi tym, wydawał się być porządny. Lecz nagle nie pisał przez tydzień. Ja też nie chciałam pierwsza pisać, bo wiedziałam że to nie wypada. Gdy już napisał, wyjaśnił wszystko, że miał problemy i wgle. Zrozumiałam. Później napisał w kolejną sobotę czy będę na imprezie. Napisał jednak za późno, bo byłam już na innej imprezie i nie mogłam do niego jechać. Napisał, że szkoda, że mnie nie będzie. W nocy, gdy już spałam, napisał, że to była jego najgorsza impreza w życiu, że było nudno. Odpisałam mu dopiero wieczorem, bo nie miałam czasu. Później fajnie nam się pisało. I to było nasze ostatnie pisanie. 3 tygodnie temu. I tu się pojawia problem.Nie mam pojęcia czemu nie pisze. Nie wiem, co zrobiłam źle. Przychodzi mi nawet myśl do głowy, że jak wtedy nie mogłam przyjechać, to pomyślał, ze mi nie zależy albo coś. Nie wiem. A najgorsze jest to, że to skończyło się tak nagle. Jednego dnia fajnie, miło piszemy i nagle straszna cisza. Wolałabym, żeby dał mi odczuć, że zbliża się koniec naszej znajomości, ale on robił odwrotnie. Robił wszystko, żebym pomyślała, że mu na mnie zależy. Jestem pewna, że on już nie napisze, aczkolwiek nadal mam nadzieję i nie potrafię o nim zapomnieć. Brakuje mi go, brakuje mi tego, jak mnie przytulał i obejmował. I doszłam do wniosku, że nie próbował mnie pocałować (oprócz buziaków) dlatego, żebym nie robiła sobie nadziei, bo wiedział, że i tak z tego nic nie będzie. Mam rację ? Nie wiem, co mam robić... Myślę o nim cały czas. Może powinnam napisać niby przypadkiem, że pomyliłam numery ? Nie mam pojęcia jak mam o nim zapomnieć... a tu już 3 tygodnie i nadal myślę o nim cały czas. Błagam, pomóżcie. Czy ja jestem aż tak naiwna?