Dla mnie dyskusja to rozmowa, może być i wymiana zdań, o poglądach wypracowanych na podstawie jakiejś wiedzy/doświadczenia. Odnoszę wrażenie, że wszystko, co wiesz o seksie innym niż najbardziej podstawowy pochodzi wyłącznie z pornoli lub stereotypów, nie z relacji żywych ludzi, choćby internetowych (relacji, nie ludzi). Bo nikt nie ma chyba wątpliwości, jak bardzo wspomniane filmy różnią się od rzeczywistości. I dlatego tylko nie potrafię określić tego inaczej jak "wciskaniem" - bo są to czyste poglądy, bez wiedzy i sprawdzenia informacji.
Twierdzisz, że jest to traktowanie osoby ukochanej w sposób nieczuły. Jest to ogromny błąd i chyba najbardziej podstawowy w spojrzeniu społeczeństwa, ale nie będę tego tłumaczyć, bo i nie ma po co. Chcę się odnieść do czegoś innego. "Nie widzę żadnego związku, między prawdziwym, ciepłym uczuciem łączącym dwojga ludzi, a zachowaniami nawiązującymi bądź co bądź do gwałtu, przemocy(nawet jak nikomu nie dzieje się krzywda), zniewalania i do słów świadczących o samolubstwie rodem z porno" (już pomijam fakt, że każdy seks jest rodem z pornoli, bo na tym porno polega) - jaki widzisz związek między prawdziwym, ciepłym związkiem a wkładaniem penisa do pochwy? Bo tak w trzech słowach można opisać jakikolwiek seks i wyzbyć go jakiejkolwiek wartości intymnej. Tak samo wszelkie bdsm czy po prostu ostrzejszy seks można nazwać grą między kochankami prowadzącą do lepszego poznania swoich ciał, pełnego zaspokojenia ich potrzeb oraz nieskrępowanego oddania się drugiej stronie i wyzbycia więzów prowadzących związek do rutyny. Wszystko można jakoś nazwać i na tej podstawie twierdzić jak odnosi się do związku. Ale nie o to w tym chodzi. Przede wszystkim, moim zdaniem, nie należy mieszać za bardzo związku i seksu. Bo jak odnosimy się do siebie na co dzień, jak się traktujemy a jak wygląda seks to są dwie zupełnie różne sprawy. I, żeby nie być gołosłowną, nawet najbardziej czuły i ciepły związek może w sypialni okazywać się lodową pustynią pozbawioną w ogóle emocji, ciepła i zaufania, a wrzeszczący na siebie i ciągle wykłócający się partnerzy w trakcie seksu być najbardziej czułymi kochankami na świecie.
A co do offtopu - kiedyś palenie ludzi na stosie czy nabijanie ich na bal w imię Jedynego Boga było pewne moralnie, wręcz pożądane (przez osoby palone, oczywiście również, tylko jeszcze o tym nie wiedziały). Fakt, że moralność się zmienia wraz z poznawaniem ludzkich potrzeb i sposobów funkcjonowania ludzkiego organizmu nie oznacza upadku moralnego, nawet jeśli nie zawsze jest to zgodne z dogmatem. Teraz pytanie stricte poglądowe: czy jeśli ludzie w plemionach afrykańskich czy mongolski będą uprawiali nieskrępowanie seks w miejscu publicznym to dlatego, że są moralnie na dnie, czy dlatego, że nie zostali skrępowani konwenansami?