Cześć mam problem ;x dość niecodzienny bo...
A
Ala0017982 pkt
1.1k wyświetleń
tyczy też mojej niskiej samooceny ale będąc w zawodówce miałam szefową która nie wpłyneła na mnie najlepiej .
jej osoba zmieniła moje nastawienie na świat i do mojego zawodu .
czasem idzie mi się załamać. Minie za półtora miesiąca od zakończenia praktyk rok , ja wciąż myślę o tym co było i nie mam nie mam dość dużego zaufania do ludzi pod tym względem że trudno mi pomyśleć o ludziach z miłością . Cieżko mi z tym , jestem bardzo wrażliwa a chce spełniać się w zyciu i myślę że to wina właśnie szefowej . Ja wiem że nie powinnam na nią nadawać ale przyniszczyła mi psychike. Teraz powinnam zajmować się tym co będzie a mnie coś trzyma i dekoncentruję się, boje się że mnie ktoś skrzywdzi i będę cierpieć jeszcze bardziej. Nie jestem jakaś nie normalna a wrażliwość to normalna cecha tylko niestety trzeba się na tym ucierpieć. Chciałabym się spotkać z tą kobietą bo daleko niestety nie mam ale jak nadchodzi ten moment gdy chce do niej zadzwonić to aż boję się zaczynać i decydować na to spotkanie i z drugiej strony ciężko z wrogiem i nie mam jakiejś motywacji też że to będzie dobre rozwiązanie. Nie była dla mnie za dobra nie nie mam z nią zbytnio dobrych wspomnień i może dlatego boję się przyszłości. Tylko że czuje że muszę z nią porozmawiać bo to mi sprawi ulgę... ja jej nadal nie wybaczyłam , a ona mnie nie przeprosiła i nie widziała nic specjalnie złego w tym co robiła.. przebaczenie niesie ulgę i chęć do życia a mi czegoś brakuje.. we mnie coś się nagle ułamało i nie wiem jak złączyć to by było normalnie . Jestem po przejściach w życiu i jestem osobą wierzącą , rany zbyt mocno na mnie oddziałują i niekiedy już nic nie pomaga .
Załuję że z praktyki nie zmieniłam bo był czuła się lepiej ale bałam się że jak się na mnie uweźmie to życia mi nie da i to mi też mówiono . Obgadywała mnie i poniżała swoim chamstwem oraz wydrwiała wygląd . Chciałabym powiedzieć o niej dobre słowo ale ciężko mi , nie życzę nikomu źle, acz kolwiek ona mi to uniemożliwiła i nie zmieni się bo jest już taką osobą.
Na jej widok uginały mi się nogi ale nie potrafiłam przecisnąć łzy by widziała że cierpię przez nią ponieważ bałam się jej niesamowicie nie wiem czy na was ktoś tak działam . Zbyt mocne przeżycie dla mnie, chyba już wolałabym wsiąść ze znajomymi na karuzele i poczuć tę adrenalinę i dobrą zabawe niż tą niechęć i presje na praktyce... . Nie wiem co o tym sądzicie ale pytam byście mi w jaki kolwiek sposob pomogli to rozwiązać i moze mnie przekonać bo życie jest takie piękne i nie można się przez kogoś marnować :( . Moja obawa że się z nią spotkam i z nią pogadam i mnie do kogoś wyśmieje i zwyczajnie obgada że nadal przeżywam pierdołę i szczerze mam tego dosyć bo nie szukałabym kolejnego żarna nienawiści u tej osoby tylko raczej tej pokory jakiej do tej pory nie było a przynajmniej szczerości i odwrócenia się w tej chorej pomyłce w dobrą stronę i myślenia już nie odwracalnego i pozytywnego nawet o ludziach którzy mi kiedyś dopieką ...a teraz jak mi ktoś dopiecze to już tak nie przeżywam . Jeśli macie jakieś pytania to pytajcie otwarcie i proszę was o szczerą opinie o tym wszystkim i doradzenie mi nawet tego spotkania czy rozwianie moim wątpliwości w tej sprawie i podzielenie sie podobnymi doświadczeniami z szefem czy szefową ;) . Mam przyjaciółkę ktora studiuje psychologię i nie wyleczyła mnie z tej sytuacji a ja mam na tyle dobrą psychike że nie wpadłam w depresje no i reszta u góry.
Od razu dziękuję za może i skuteczną pomoc/ odpowiedż ! :)
jej osoba zmieniła moje nastawienie na świat i do mojego zawodu .
czasem idzie mi się załamać. Minie za półtora miesiąca od zakończenia praktyk rok , ja wciąż myślę o tym co było i nie mam nie mam dość dużego zaufania do ludzi pod tym względem że trudno mi pomyśleć o ludziach z miłością . Cieżko mi z tym , jestem bardzo wrażliwa a chce spełniać się w zyciu i myślę że to wina właśnie szefowej . Ja wiem że nie powinnam na nią nadawać ale przyniszczyła mi psychike. Teraz powinnam zajmować się tym co będzie a mnie coś trzyma i dekoncentruję się, boje się że mnie ktoś skrzywdzi i będę cierpieć jeszcze bardziej. Nie jestem jakaś nie normalna a wrażliwość to normalna cecha tylko niestety trzeba się na tym ucierpieć. Chciałabym się spotkać z tą kobietą bo daleko niestety nie mam ale jak nadchodzi ten moment gdy chce do niej zadzwonić to aż boję się zaczynać i decydować na to spotkanie i z drugiej strony ciężko z wrogiem i nie mam jakiejś motywacji też że to będzie dobre rozwiązanie. Nie była dla mnie za dobra nie nie mam z nią zbytnio dobrych wspomnień i może dlatego boję się przyszłości. Tylko że czuje że muszę z nią porozmawiać bo to mi sprawi ulgę... ja jej nadal nie wybaczyłam , a ona mnie nie przeprosiła i nie widziała nic specjalnie złego w tym co robiła.. przebaczenie niesie ulgę i chęć do życia a mi czegoś brakuje.. we mnie coś się nagle ułamało i nie wiem jak złączyć to by było normalnie . Jestem po przejściach w życiu i jestem osobą wierzącą , rany zbyt mocno na mnie oddziałują i niekiedy już nic nie pomaga .
Załuję że z praktyki nie zmieniłam bo był czuła się lepiej ale bałam się że jak się na mnie uweźmie to życia mi nie da i to mi też mówiono . Obgadywała mnie i poniżała swoim chamstwem oraz wydrwiała wygląd . Chciałabym powiedzieć o niej dobre słowo ale ciężko mi , nie życzę nikomu źle, acz kolwiek ona mi to uniemożliwiła i nie zmieni się bo jest już taką osobą.
Na jej widok uginały mi się nogi ale nie potrafiłam przecisnąć łzy by widziała że cierpię przez nią ponieważ bałam się jej niesamowicie nie wiem czy na was ktoś tak działam . Zbyt mocne przeżycie dla mnie, chyba już wolałabym wsiąść ze znajomymi na karuzele i poczuć tę adrenalinę i dobrą zabawe niż tą niechęć i presje na praktyce... . Nie wiem co o tym sądzicie ale pytam byście mi w jaki kolwiek sposob pomogli to rozwiązać i moze mnie przekonać bo życie jest takie piękne i nie można się przez kogoś marnować :( . Moja obawa że się z nią spotkam i z nią pogadam i mnie do kogoś wyśmieje i zwyczajnie obgada że nadal przeżywam pierdołę i szczerze mam tego dosyć bo nie szukałabym kolejnego żarna nienawiści u tej osoby tylko raczej tej pokory jakiej do tej pory nie było a przynajmniej szczerości i odwrócenia się w tej chorej pomyłce w dobrą stronę i myślenia już nie odwracalnego i pozytywnego nawet o ludziach którzy mi kiedyś dopieką ...a teraz jak mi ktoś dopiecze to już tak nie przeżywam . Jeśli macie jakieś pytania to pytajcie otwarcie i proszę was o szczerą opinie o tym wszystkim i doradzenie mi nawet tego spotkania czy rozwianie moim wątpliwości w tej sprawie i podzielenie sie podobnymi doświadczeniami z szefem czy szefową ;) . Mam przyjaciółkę ktora studiuje psychologię i nie wyleczyła mnie z tej sytuacji a ja mam na tyle dobrą psychike że nie wpadłam w depresje no i reszta u góry.
Od razu dziękuję za może i skuteczną pomoc/ odpowiedż ! :)