cześć, mam problem z autem, otóż dojechałem...
D
d12u245 pkt
622 wyświetlenia
do świateł i od domu zrobiłem jakieś ponad 8 km i zauważyłem jak stałem że zaczęło mi parować z pod maski a na liczniku zauważyłem że wskazówka na liczniku gdzie pokazuje temperaturę osiągnęła max akurat miałem szczęście bo już niedaleko miałem tam gdzie miałem dojechać zaparkowałem otworzyłem maskę i co pierwsze przyszło mi do głowy to może już było mało płynu chłodniczego, otworzyłem korek i wlałem płynu uzupełniłem go tak aby było własnie tak między min a max i widzę że ubyło w szybkim tępie .... wlewam dalej wlałem ponownie i było ok nie ubywało nic i wsiadłem do auta i jade... zrobiłem jakieś 5 km a wskażnik na liczniku od temperatury zaczyna ponownie coraz bardziej wzrastać no stanąłem autem i patrze a tu na chodniku dużo płynu było czyli mi też musi wyciekać można się było ślizgać aż i jak otworzyłem maske to oczywiście znowu parowało .... jakby się dymiło ale tylko parowało ... patrze czy jest płyn a płynu nie było nic .... a zrobilem tylko 5 km musiałem poczekać aż ostygnie auto wlałem wodę i jakoś dojechałem do domu ale fakt faktem zastanawiam sie co się stało z tym płynem co wlałem ponad 1 litr wtedy nie mogło wszystko wycieknąć i pytanie czy mam się bać o silnik czy nic aby sie nie stało ? no i czemu cały czas ubywa mi płynu ? :(