Cześć Wam wszystkim. :) Z góry mówię, a...
A
affirmative131 pkt
130 wyświetleń
raczej proszę, aby Ci, którzy na temat miłości guzik wiedzą, niech klikną iksik na tej karcie zanim cokolwiek napiszą.
Ja i mój Misiek jesteśmy już ze sobą troszkę ponad dwa lata. Oboje mamy po 16 lat, lecz myślę, że wiek nie ma znaczenia, znaczenie ma to, co się ma w głowie. Przez ten czas było między Nami trochę wzlotów i upadków, nie zaprzeczam, że upadków również. Oboje przyznaliśmy, że na początku była to trochę szczeniacka miłość. Teraz jest to już zaawansowana symbioza ;>
Misiek jest czuły, opiekuje się mną, martwi, troszczy. Jeżeli się kłócimy, to zazwyczaj o to, że się nie spotkaliśmy, a mieliśmy możliwość (chociaż widzimy się codziennie + po szkole 1h lub 2 + soboty, czasami niedziele). Rzadko się kłócimy, w sumie nie mamy o co, dogadujemy się świetnie. Codziennie wysyłamy do siebie po ok. 100 sms (na początku znajomości tak było, zostało to do dziś :), plus wieczorne rozmowy na skype i gra w CS'a : I DO TEJ PORY SIĘ NIE ZNUDZILIŚMY. :D
Misiek mówi czasami :"pieprzone 3 lata"; właśnie za trzy lata planujemy wprowadzić się "na swoje". Chcemy razem iść na studia; On na budownictwo (wykończeniówka), ja na architekturę, najlepiej do tej samej uczelni, lub chociaż w tym samym mieście (Jego słowa). Mamy świadomość, że nie będzie tak hop-siup, ale wierzymy, że Nasza miłość wszystko przetrzyma. Do tej pory w swoim towarzystwie czujemy się dobrze, żartujemy prawie non stop, rozmawiamy, nie ma nudy.
Teraz poszliśmy do tego samego liceum, tyle, że do innych klas. W Jego klasie jest moja bliska koleżanka, a jednocześnie mały szpieg, który mówi mi później, która dziewczyna z nim gadała itp.. Jestem wkurzona, jednak nie zazdrosna, gdy słyszę od koleżanki, jak któraś z tych dziewczyn zagaduje do Miśka, aby się mu przypodobać, używając dosyć marnych pretekstów do rozmowy. Nie podoba mi się to, że one za wszelką cenę chcą poflirtować, zdobyć chłopaka (zwłaszcza mojego...). Pocieszeniem jest to, że mój chłopak traktuje je z obojętnością, można powiedzieć nawet pogardą ( wynika to z Jego opowiadań oraz opowiadań mojej koleżanki ). Ani razu nie zdarzyło mi się, że moja koleżanka, zdając mi relacje z całego dnia powiedziała, że Misiek gadał z jakąś dziewczyną - to one próbowały z nim rozmawiać, lecz te rozmowy polegały na wymianie kilku zupełnie neutralnych zdań (dzięki gaszeniu panny przez Miśka).
Misiek mówi, że żadna się dla Niego nie liczy, że jest ze mną szczęśliwy, że chce już być ze mną po ślubie, żeby już nie było tych przeszkód, które są dzisiaj (odległość miejsc zamieszkania, ograniczenia wyznaczone przez rodziców). Misiek też nie wstydzi się mnie przed kolegami - wręcz przeciwnie. Całuje mnie przy nich i na osobności w czoło non stop, przytula, zagaduje. Nie ma dla Niego znaczenia co, gdzie i kiedy.
Czasami jak sobie tak dumam, myślę, że naprawdę chciałabym mieć z Nim dziecko: ja kocham dzieci, lubię się nimi zajmować.
Raz gdy byłam w domu dziecka w mojej miejscowości, było mi strasznie, strasznie smutno, starałam się bawić z każdym z nich, co było skutkiem tego, że lgnęły do mnie bez wyjątku :) dlatego też zapisałam się na koło PCK - wyjazdy do hospicjów, domów dziecka. Misiek mówił, że fajnie byłoby mieć takie słodkie połączenie Nas, ale jeszcze nie teraz, za 6 lat. Też tak myślę. Nie fajnie tak spaprać sobie życie na starcie.
Zdaję sobie sprawę z obowiązków, pielęgnacji i opieki nad dzieckiem, jednak nie przeraża mnie to. Kochałabym wszystko co Jego i moje. Naprawdę poważnie o tym myślę, sądzę, że Misiek też (jestem z Nim od 2-ch lat i do tej pory (POWAŻNIE) nigdy mnie nie oszukał). Nie myślcie, że jestem naiwna, czy coś w tym stylu. Wręcz przeciwnie. Ale z ręką na sercu mówię, że nigdy mnie nie oszukał.
Jego uczucia są szczere, mógłby mieć wiele dziewczyn (jest cholernie przystojny jak dla mnie), a ja nie jestem jakimś cudem nad Wisłą, ale do tej pory był wierny i nigdy nie przejawiał jakiś skłonności do tego, że potrafiłby zdradzić. Flirt u Niego nie ma miejsca i to z dwóch stron. Jest dobrym człowiekiem, żyje w przyjaźni z Bogiem, jest Mu bardzo bliski. Powiem Wam nawet, że co tydzień uczestniczy w Mszy, choć nikt mu nie każe. Przed snem, posiłkiem, zawsze się modli.
Myślę, że Miś zostanie już na zawsze w moim sercu, bynajmniej nic złego między Nami się nie dzieje, nic nie zapowiada. Możecie mówić "ach, szczeniaki", ok. Ale wiedzcie, że to nic nie zmieni. My nadal będziemy kochać się równie mocno, jak wcześniej. Nie wyobrażam sobie życia bez Niego, jak i On beze mnie. Gdyby coś się Mu stało, odszedłby z tego świata, ja również skończyłabym swoje życie. To jest jak człowiek bez powietrza, jak ryba bez wody - jeżeli pierwsze by zniknęło, drugie nie ma szans na dalszą egzystencję.
Proszę Was o wyrażenie swojego zdania o Naszej miłości.
Platoniczna ?
Chcę zapytać również o to, jak radzić sobie z tymi dziewczynami (gasić je?).
Z góry dziękuję.
Ja i mój Misiek jesteśmy już ze sobą troszkę ponad dwa lata. Oboje mamy po 16 lat, lecz myślę, że wiek nie ma znaczenia, znaczenie ma to, co się ma w głowie. Przez ten czas było między Nami trochę wzlotów i upadków, nie zaprzeczam, że upadków również. Oboje przyznaliśmy, że na początku była to trochę szczeniacka miłość. Teraz jest to już zaawansowana symbioza ;>
Misiek jest czuły, opiekuje się mną, martwi, troszczy. Jeżeli się kłócimy, to zazwyczaj o to, że się nie spotkaliśmy, a mieliśmy możliwość (chociaż widzimy się codziennie + po szkole 1h lub 2 + soboty, czasami niedziele). Rzadko się kłócimy, w sumie nie mamy o co, dogadujemy się świetnie. Codziennie wysyłamy do siebie po ok. 100 sms (na początku znajomości tak było, zostało to do dziś :), plus wieczorne rozmowy na skype i gra w CS'a : I DO TEJ PORY SIĘ NIE ZNUDZILIŚMY. :D
Misiek mówi czasami :"pieprzone 3 lata"; właśnie za trzy lata planujemy wprowadzić się "na swoje". Chcemy razem iść na studia; On na budownictwo (wykończeniówka), ja na architekturę, najlepiej do tej samej uczelni, lub chociaż w tym samym mieście (Jego słowa). Mamy świadomość, że nie będzie tak hop-siup, ale wierzymy, że Nasza miłość wszystko przetrzyma. Do tej pory w swoim towarzystwie czujemy się dobrze, żartujemy prawie non stop, rozmawiamy, nie ma nudy.
Teraz poszliśmy do tego samego liceum, tyle, że do innych klas. W Jego klasie jest moja bliska koleżanka, a jednocześnie mały szpieg, który mówi mi później, która dziewczyna z nim gadała itp.. Jestem wkurzona, jednak nie zazdrosna, gdy słyszę od koleżanki, jak któraś z tych dziewczyn zagaduje do Miśka, aby się mu przypodobać, używając dosyć marnych pretekstów do rozmowy. Nie podoba mi się to, że one za wszelką cenę chcą poflirtować, zdobyć chłopaka (zwłaszcza mojego...). Pocieszeniem jest to, że mój chłopak traktuje je z obojętnością, można powiedzieć nawet pogardą ( wynika to z Jego opowiadań oraz opowiadań mojej koleżanki ). Ani razu nie zdarzyło mi się, że moja koleżanka, zdając mi relacje z całego dnia powiedziała, że Misiek gadał z jakąś dziewczyną - to one próbowały z nim rozmawiać, lecz te rozmowy polegały na wymianie kilku zupełnie neutralnych zdań (dzięki gaszeniu panny przez Miśka).
Misiek mówi, że żadna się dla Niego nie liczy, że jest ze mną szczęśliwy, że chce już być ze mną po ślubie, żeby już nie było tych przeszkód, które są dzisiaj (odległość miejsc zamieszkania, ograniczenia wyznaczone przez rodziców). Misiek też nie wstydzi się mnie przed kolegami - wręcz przeciwnie. Całuje mnie przy nich i na osobności w czoło non stop, przytula, zagaduje. Nie ma dla Niego znaczenia co, gdzie i kiedy.
Czasami jak sobie tak dumam, myślę, że naprawdę chciałabym mieć z Nim dziecko: ja kocham dzieci, lubię się nimi zajmować.
Raz gdy byłam w domu dziecka w mojej miejscowości, było mi strasznie, strasznie smutno, starałam się bawić z każdym z nich, co było skutkiem tego, że lgnęły do mnie bez wyjątku :) dlatego też zapisałam się na koło PCK - wyjazdy do hospicjów, domów dziecka. Misiek mówił, że fajnie byłoby mieć takie słodkie połączenie Nas, ale jeszcze nie teraz, za 6 lat. Też tak myślę. Nie fajnie tak spaprać sobie życie na starcie.
Zdaję sobie sprawę z obowiązków, pielęgnacji i opieki nad dzieckiem, jednak nie przeraża mnie to. Kochałabym wszystko co Jego i moje. Naprawdę poważnie o tym myślę, sądzę, że Misiek też (jestem z Nim od 2-ch lat i do tej pory (POWAŻNIE) nigdy mnie nie oszukał). Nie myślcie, że jestem naiwna, czy coś w tym stylu. Wręcz przeciwnie. Ale z ręką na sercu mówię, że nigdy mnie nie oszukał.
Jego uczucia są szczere, mógłby mieć wiele dziewczyn (jest cholernie przystojny jak dla mnie), a ja nie jestem jakimś cudem nad Wisłą, ale do tej pory był wierny i nigdy nie przejawiał jakiś skłonności do tego, że potrafiłby zdradzić. Flirt u Niego nie ma miejsca i to z dwóch stron. Jest dobrym człowiekiem, żyje w przyjaźni z Bogiem, jest Mu bardzo bliski. Powiem Wam nawet, że co tydzień uczestniczy w Mszy, choć nikt mu nie każe. Przed snem, posiłkiem, zawsze się modli.
Myślę, że Miś zostanie już na zawsze w moim sercu, bynajmniej nic złego między Nami się nie dzieje, nic nie zapowiada. Możecie mówić "ach, szczeniaki", ok. Ale wiedzcie, że to nic nie zmieni. My nadal będziemy kochać się równie mocno, jak wcześniej. Nie wyobrażam sobie życia bez Niego, jak i On beze mnie. Gdyby coś się Mu stało, odszedłby z tego świata, ja również skończyłabym swoje życie. To jest jak człowiek bez powietrza, jak ryba bez wody - jeżeli pierwsze by zniknęło, drugie nie ma szans na dalszą egzystencję.
Proszę Was o wyrażenie swojego zdania o Naszej miłości.
Platoniczna ?
Chcę zapytać również o to, jak radzić sobie z tymi dziewczynami (gasić je?).
Z góry dziękuję.