Z postacią Baczyńskiego zetknęłam się już wcześniej i czytając kilka jego wierszy nie umiałam się jego do tego poety przekonać. Wydawał mi się nazbyt poważny. Myślałam, że ten film zmieni moje zdanie na jego temat, jednak nie mogę powiedzieć by w większej mierze się ono zmieniło. Pamiętam, że w filmie było powiedziane coś o tym, że miał on dużo poczucie humoru. Niestety ani wiersze, ani film mi tego nie pokazały.
Co zaś do samego filmu - podobał mi się pomysł na film, przeplatanie wierszy K. K. Baczyńskiego z fragmentami jego życia. Również ścieżka dźwiękowa jak dobrze oddawała charakter filmu. Była też odpowiednie kolorystyka. Ale... Właśnie wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to "ale". A moje "ale" dotyczy faktów. Owszem, nie lubię, gdy film jest przesiąknięty faktami, ale w tym filmie pokazane fakty można by policzyć na palcach jednej dłoni. Rozumiem, że był to krótki film i opisanie całego życia Krzysztofa byłoby niemożliwe, jednak powiedzenie tylko o 3 czy 4 rzeczach to lekka przesada minimalizmu. W dodatku rzeczach oczywistych, gdyż wszystko, co o poecie powiedzieli w filmie wiedziałam już wcześniej. Także jeśli chodzi o fakty to nie dowiedziałam się niczego nowego.
Czy żałuję, że na owy film poszłam? Nie wiem. Ale jeśli teraz miałabym zdecydować czy iść, czy nie to poważnie bym się zastanowiła.