Cześć wszystkim, mam nie mały problem otóż...
A
anonimowy8013 pkt
521 wyświetleń
pewnie już nie raz słyszeliście o takich sprawach itd, ale chciałbym wam opowiedzieć o swojej i może ktoś z was w jakiś sposób mi pomoże.
Zaczynając od początku byłem z pewną kobietą kilka lat wszystko się układało mieliśmy zaplanowane życie całe w sumie może nie aż tak poważnie ale było co nie co zaplanowane, byliśmy idealną parą do pewnego czasu.
Od dobrych kilku miesięcy chyba to były 3 miesiące, zaczeło się wszystko pieprzyć. Otóż moja druga połówka poznała nową koleżankę w pracy której do teraz nie znam na razie. Myślałem że jest w porządku osobą i nie wnikałem że się z nią spotyka. Był też wyjazd firmowy i od tego momentu zaczeło się coś naprawde pieprzyć bawiła się cały dzien sama ze znajomymi z pracy, wiem że jest i była mi zawsze wierna i niczego nie narobiła.
Ale zaczeła mnie inaczej traktować tak po prostu troche z dystansem ale myślałem że to sie zmieni z czasem. I jakoś o tym zapomniałem, w sumie wpadliśmy razem w taki stan "stare dobre małżenstwo" nie rozmawialiśmy poważnie o problemach chodz czuliśmy że coś się pieprzy w związku że się oddalamy. Mieliśmy zaplanowany urlop i byliśmy na nim razem było fajnie bez fajerwerków bo okazało się że nie było w tej mieścinie co robic po za odpoczynkiem.
Wchodząc w sedno było po przyjeździe wszystko dobrze. Ostatnio po moich urodzinach pokłóciłem się z nią bo po prostu nie dawała mi oznak że jest wszystko w porzadku dzwoniłem i pisałem a tu okazało się ze spotkała się z tą koleżanka, bo miała problemy z chłopakiem i się poklociliśmy o to.
Na drugi dzień spotykam się z nią i ona oznajmnia mi że to już koniec myślała kilka miesięcy nad tym i że już nie może tak życ że coś się skończyło. Ja nie moge się z tym pogodzić bo Kocham ją ciągle nie potrafie tak z dnia na dzień odkochać się i wiem że ona coś czuje do mnie dalej ale na siłe próbuje o mnie zapomnieć i chowa nasze pamiątki i oddała mi wszystko co bylo mojej u niej. Mamy dalej dobre relacje i mamy się spotykać jako znajomi po prostu bo inaczej nie wyobrażam sobie by te relacje się skończyły gdy po prostu ja ją kocham bo jest moją drugą połówką dalej tylko nie rozumiem czemu tak na siłe chce o mnie zapomnieć.
Powiedzcie mi czy po prostu trzeba troche czasu by to zrozumiała, czy koleżanka koleżanki na nią wpłyneły na tą decyzje. I czy powinienem o nią walczyć bo bardzo chce? Co o tym sądzicie
Zaczynając od początku byłem z pewną kobietą kilka lat wszystko się układało mieliśmy zaplanowane życie całe w sumie może nie aż tak poważnie ale było co nie co zaplanowane, byliśmy idealną parą do pewnego czasu.
Od dobrych kilku miesięcy chyba to były 3 miesiące, zaczeło się wszystko pieprzyć. Otóż moja druga połówka poznała nową koleżankę w pracy której do teraz nie znam na razie. Myślałem że jest w porządku osobą i nie wnikałem że się z nią spotyka. Był też wyjazd firmowy i od tego momentu zaczeło się coś naprawde pieprzyć bawiła się cały dzien sama ze znajomymi z pracy, wiem że jest i była mi zawsze wierna i niczego nie narobiła.
Ale zaczeła mnie inaczej traktować tak po prostu troche z dystansem ale myślałem że to sie zmieni z czasem. I jakoś o tym zapomniałem, w sumie wpadliśmy razem w taki stan "stare dobre małżenstwo" nie rozmawialiśmy poważnie o problemach chodz czuliśmy że coś się pieprzy w związku że się oddalamy. Mieliśmy zaplanowany urlop i byliśmy na nim razem było fajnie bez fajerwerków bo okazało się że nie było w tej mieścinie co robic po za odpoczynkiem.
Wchodząc w sedno było po przyjeździe wszystko dobrze. Ostatnio po moich urodzinach pokłóciłem się z nią bo po prostu nie dawała mi oznak że jest wszystko w porzadku dzwoniłem i pisałem a tu okazało się ze spotkała się z tą koleżanka, bo miała problemy z chłopakiem i się poklociliśmy o to.
Na drugi dzień spotykam się z nią i ona oznajmnia mi że to już koniec myślała kilka miesięcy nad tym i że już nie może tak życ że coś się skończyło. Ja nie moge się z tym pogodzić bo Kocham ją ciągle nie potrafie tak z dnia na dzień odkochać się i wiem że ona coś czuje do mnie dalej ale na siłe próbuje o mnie zapomnieć i chowa nasze pamiątki i oddała mi wszystko co bylo mojej u niej. Mamy dalej dobre relacje i mamy się spotykać jako znajomi po prostu bo inaczej nie wyobrażam sobie by te relacje się skończyły gdy po prostu ja ją kocham bo jest moją drugą połówką dalej tylko nie rozumiem czemu tak na siłe chce o mnie zapomnieć.
Powiedzcie mi czy po prostu trzeba troche czasu by to zrozumiała, czy koleżanka koleżanki na nią wpłyneły na tą decyzje. I czy powinienem o nią walczyć bo bardzo chce? Co o tym sądzicie