Czesc wszystkim, szukam osob bezstronnych...
W
wiolciik1.2k pkt
661 wyświetleń
ktorzy zapoznaja sie z moim problemem, i powiedza ktore z nas robi zle i ktore ma racje...
Mam chlopaka, oboje mieszkamy na wsi on ma 24 lata a ja 20. Ja nie mam nic ziemi, a on ma kilka hektarow. No i chodzi o to, ze dla niego to pole jest wazniejsze niz ja. Nie moze przyjechac do mnie na tygodniu, bo zawsze cos musi robic. Czas ma w niedziele albo i nie. Zalezy czy beda pracowac,czy tez nie... Nic z tego zycia nie ma procz robienia w polu. Nie mozemy isc na tyg ze znajomymi nad rzeke, ani do kina bo on nie ma czasu. Ja wyjjsc z nikim nie moge, bo przeciez on nie ma czasu... A jak sama pojde to jest zazdrosny. No i oczywiscie jak chce jechac do mnie, to tylko jak nie beda pracowac, i rodzice nie beda mieli nic przeciwko -,- irytuje mnie to, bo ostatnio byla sytuacja taka ze bylam w pracy i on mial jechac do sklepu ale do innej miejscowosci, a powieidzial ze przyjechal do mnie zeby sie ze mna zobaczyc, ale co z tego ze bylam z nim tylko w sklepie, i musial wracac do domu, bo rodzicom nie powiedzial ze bedzie sie ze mna widzial... Co o tym sadzicie? Czy ja przesadzam? Chcialabym spedzic z nim troche wiecej czasu sam na sam, ale nie mamy kiedy... Widzielismy sie teraz czesto bo sa wakacje, i rwalam wisnie u niego Ale gdyby nie to, to nawet nie wiem czy bysmy sie w niedziele chociaz widywali. Ja rozumiem ze kiedys to bedzie jego, i on o to dba i chce rodzicom pomagac, ale kurcze jestesmy mlodzi... Kazdy musi sie wyszumic, bo jak nie teraz to juz nigdy... A jeszcze czepial sie jak ja nie moglam przyjechac do niego, bo musialam sprzatac w domu, ale jak on nie moze to jest wszystko dobrze...
Mam chlopaka, oboje mieszkamy na wsi on ma 24 lata a ja 20. Ja nie mam nic ziemi, a on ma kilka hektarow. No i chodzi o to, ze dla niego to pole jest wazniejsze niz ja. Nie moze przyjechac do mnie na tygodniu, bo zawsze cos musi robic. Czas ma w niedziele albo i nie. Zalezy czy beda pracowac,czy tez nie... Nic z tego zycia nie ma procz robienia w polu. Nie mozemy isc na tyg ze znajomymi nad rzeke, ani do kina bo on nie ma czasu. Ja wyjjsc z nikim nie moge, bo przeciez on nie ma czasu... A jak sama pojde to jest zazdrosny. No i oczywiscie jak chce jechac do mnie, to tylko jak nie beda pracowac, i rodzice nie beda mieli nic przeciwko -,- irytuje mnie to, bo ostatnio byla sytuacja taka ze bylam w pracy i on mial jechac do sklepu ale do innej miejscowosci, a powieidzial ze przyjechal do mnie zeby sie ze mna zobaczyc, ale co z tego ze bylam z nim tylko w sklepie, i musial wracac do domu, bo rodzicom nie powiedzial ze bedzie sie ze mna widzial... Co o tym sadzicie? Czy ja przesadzam? Chcialabym spedzic z nim troche wiecej czasu sam na sam, ale nie mamy kiedy... Widzielismy sie teraz czesto bo sa wakacje, i rwalam wisnie u niego Ale gdyby nie to, to nawet nie wiem czy bysmy sie w niedziele chociaz widywali. Ja rozumiem ze kiedys to bedzie jego, i on o to dba i chce rodzicom pomagac, ale kurcze jestesmy mlodzi... Kazdy musi sie wyszumic, bo jak nie teraz to juz nigdy... A jeszcze czepial sie jak ja nie moglam przyjechac do niego, bo musialam sprzatac w domu, ale jak on nie moze to jest wszystko dobrze...