Chodzenie na wagary tak naprawdę nie ma żadnego sensu. Nie dość,że i tak trzeba nadrobić lekcje i tematy z zajęć tego dnia to do tego trzeba się wytłumaczyć z nieobecności. Oczywiście chyba nikt nie jest święty i zdarzyło mu się zawagarować . Jakiś pojedynczy wyskok może niczym nie grozi ale więcej to już może być problem. Jeżeli klasa jest zgrana to najczęściej na dzień wiosny wagarowała całą klasa, ale też nieraz z tego powodu nauczyciele robili jakieś problemy, ale trudniej było wyciągnąć konsekwencje wobec całej klasy. Najgorzej wychodzili na wagarach uczniowie,którzy mieli jakiś problem z danym przedmiotem bo każdej nieobecności byli bardzo rozliczani a wagary traktuje się jako lekceważenie nauczyciela. Można raz spróbować ale nie radzę nadużywać, kłamstwo ma krótkie nogi.
22
G
gmich2
8 lat temu
Najlepsza
8
Moja klasa nie jest zgrana, bo niektórzy nie szanują niepełnosprawnych. W marcu poszli na wagary, a następnego dnia jedna z koleżanek doniosła na nich, i potem skończyło się u dyrektorki..Nawet nie uwierzysz, jacy byli na nią wściekli, że doniosła na nich.
8
K
kami2002
8 lat temu
7
Wydaje mi się, że kiedyś predzej czy później każdy był na wagarach. Uczeń bez wagarów to nie jest prawdziwy uczeń. Można pójść raz lub dwa razy na wagary ale większa ilość nieobecności nie ma moim zdaniem większego sensu. W końcu po to się chodzi do szkoły żeby się czegoś nauczyć i zdobyć porządne wykształcenie.
7
N
nionio
8 lat temu
5
Cześć ! Wagarowałem ale niezbyt często gdy chodziłem do liceum. W szkole podstawowej zdarzyło mi się to chyba jeden raz. Najczęściej zdarzało się tak że z cała klasą "zrywaliśmy się z ostatniej lekcji. Były z tego czasem konsekwencje, ale nas to nie zniechęcało. Czasem nie chciało się iść na lekcję, a czasem gdy byłem nieprzygotowany lub gdy była klasówka. Zgadza się ze stwierdzeniem, że uczeń który nigdy nie był na wagarach to jak żołnierz bez karabinu. Dlatego myślę, że większość uczniów kiedyś była na wagarach. Oczywiście nie polecam wagarów, bo do szkoły chodzi się żeby się czegoś nauczyć i mieć z tego korzyść w przyszłości. Niemniej każdemu zdarzają się chwile słabości kiedy po prostu nie chce się iść do szkoły. Powodzenia. Pozdrawiam.
5
A
arturgrzyb1
8 lat temu
3
Cześć. Wydaje mi się że większość uczniów kiedyś była na wagarach. Pójście na wagary należy przygotować,bez planu gdzie się idzie zamiast do szkoły nie ma sensu. Trzeba uważać żeby nie przesadzić z wagarami, bo później może być kłopot z obecnością na lekcjach w semestrze. Teraz człowiek jest mądrzejszy, do szkoły chodzi się aby się czegoś nauczyć.
3
J
jj1976
8 lat temu
3
No pewnie, że tak :) W szkole średniej wiele razy... a w podstawówce może kilka też się zdarzyło. :) Zresztą chyba każdemu się to zdarzyło, czasem nawet jak nie ma konkretnego powodu to się idzie na wagary... Chyba czasy pod tym względem aż tak bardzo się nie zmieniły odkąd ja chodziłem do szkoły ;) A czasami w ogóle nie chciało się iść do szkoły, więc albo zostawało w domu, albo gdzieś indziej, albo u jakichś kumpli.
3
M
mok81
8 lat temu
2
Chyba większość uczniów ma za sobą wagary, moim zdaniem nie jest to do niczego potrzebne, a iść tylko dlatego że idzie koleżanka/kolega i chce się komuś "zaszpanować" jest moim zdaniem największą głupotą. Człowiek dopiero po czasie gdy już wydorośleje zauważa ile w młodości zrobił błędów, ja ze swojego miejsca mówię Ci, że nie warto ;)
2
T
TheDreamka
8 lat temu
2
Tak zdarzalo się, ale większość moich wagarów, to były takie wagary, gdzie całą klasą decydowaliśmy się opuścic lekcje i szkołe. Wtedy było to mniej ryzykowne, bo wszyscy byli "winni", wiec nic strasznego nauczyciele nie mogli nam za to zrobic. Zresztą wagary w większej grupie są fajniejsze, ciekawsze, weselsze i potem lepiej się je wspomina. No a wagary w dzień wiosny to juz za moich czasów szkolnych byly wręcz obowiązkowe.
2
W
wiwi111
8 lat temu
1
Wiele razy wagarowałem, chociaż przedmioty, które opuszczałem, były starannie wybrane. Ale po kolei.
Na studiach pojęcie wagarów nie istnieje. Na większość zajęć nie trzeba chodzić.
W liceum i gimnazjum opuszczałem lekcje z przedmiotów, z których byłem dobry albo wiedziałem, że negatywne konsekwencje nie będą duże. Matma i polski odpadały, bo z matmy kulałem, a z polskiego każda nieobecność nieusprawiedliwiona równała się jedynką lub odpytaniem na pałę.
A w podstawówce nie wagarowałem, bo byłem supergrzecznym i posłusznym chłopcem ;). Pozdrawiam!
1
S
sarmanta
8 lat temu
1
Nie wagarowałam, nie miałam powodu, a nasza klasa nie była tak zgrana, żeby zrezygnować z lekcji całą grupą. Nie uciekałam z lekcji, bo było mi głupio tak po prostu nie przyjść. Dopiero na studiach zdarzyło mi się opuścić zajęcia raz na jakiś czas, ale to już inne zasady niż w szkole, więc to nie do końca takie wagary ;) Jeżeli zdarzy Ci się opuścić jedną czy dwie lekcje, to nic strasznego. Gorzej, kiedy wejdzie Ci to w nawyk i będziesz uciekać częściej.