Cześć,mam poważny problem z facetem i liczę...
D
Dzooanna45 pkt
645 wyświetleń
na Waszą pomoc.Łukasz,mój facet w tym roku skończy 21 lat.Jestem od niego dwa lata młodsza.Jesteśmy ze sobą od 3 lat.Nie sypiamy u siebie.Od dłuższego czasu zastanawiamy się żeby w końcu ze sobą zamieszkać,bo mało czasu ze sobą spędzamy.Mieliśmy wyprowadzić się za miesiąc.Aa ja zastanawiam się czy się z nim rozstać,dlaczego?Kocham go,ale irytuje mnie od dłuższego czasu jego zachowanie.A mianowicie,niby chce się ze mną wyprowadzić ale nic nie robi w tym kierunku,nie szuka mieszkanie itp.Ciągle traci prace,ostatnio wyrzucili go po dwóch tygodniach,pracował jako ochroniarz.W sumie z każdej pracy szybko wylatuje.Jego wytłumaczenie brzmi tak;,,wyrzucają mnie z pracy bo jestem pechowcem."Nie widzi w tym swojej winy,dobrego pracownika przecież nikt nie wyrzuci z pracy.W ostatniej pracy wiecznie marudził,że chce iść na przerwę,że go nogi bolą,że chce się czegoś napić...dlatego go wyrzucili.Ciągle marudzi mi jaki to on jest biedny,wiecznie się nad sobą użala,nie chce mu się pracować,nic mu nie odpowiada,ja koło niego skaczę,ma wszystko co chce,nawet woziłam mu obiady do pracy,a on jakoś nie stara się o nasz związek.W domu wiecznie go ktoś wyręcza,sam nic nie robi.Nawet mama wstawała o 5 rano,żeby zrobić mu śniadanie do pracy,to chore.Jest strasznie nieporadny,nic nie potrafi załatwić,jest leniwy.Najlepiej to siedziałby w domu i nic nie robił.Kocham go,ale nie wiem co zrobić,żeby w końcu się wziął za siebie.Jest mi strasznie ciężko bo zawsze wszystko jest na mojej głowie.Przez te trzy lata ciągle mu coś kupowałam bo on wiecznie nie miał kasy,troszczyłam się o niego.A on nie potrafi nawet tego docenić.Nie wiem jak mam do niego dotrzeć żeby był mężczyzną na którego w końcu mogę polegać.Ciężko być w związku w którym facet nie ma żadnych obowiązków,nic sam nie potrafi zrobić.Nie chcę być z dzieckiem,potrzebuje partnera.Tłumaczyłam mu to milion razy,ale on wiecznie tłumaczy się,że jest pechowcem itp Ciągle użala się nad sobą,mówi jaki jest biedny itp,zachowuje się jak mały ,rozpieszczony chłopiec.A przecież już jest dorosły.Utrzymują go rodzice.Kocham go,ale coraz częściej myślę o tym żeby go zostawić,nie mam w nim oparcia.Mogę liczyć tylko na siebie,co to za związek?!Śmieszy mnie to,żę niby mu tak zależy żeby ze mną zamieszkać,ale tak naprawdę nic nie robi w tym kierunku.Pomóżcie,bo naprawdę nie wiem co mam robić.Co zrobić żeby w końcu się wziął za siebie.