Czy boję się relacji?
A
argonautt17 pkt
581 wyświetleń
Jakiś czas temu poznałam chłopaka. Podobał mi się, tak uważałam.
Z czasem on też zaczął sugerować mi, że nie jestem mu obojętna. I w tym momencie, sama nie wiem... Część jego zachować wydawała mi się taka, hm, nieatrakcyja? I sztuczna? Momentami czułam wręcz lęk przed nim. Natomiast nie była to stuprocentowa zmiana w podejściu do niego. Trudno mi to wyjaśnić, ale jednego dnia potrafiłam tęsknić za nim i dążyć do rozwinięcia się tej znajomości, a już następnego być totalnie niepewna, czy to faktycznie to, czy nawet uciekać przed jego towarzystwem, mieć go dość.
Sama nie wiem; czy podoba mi się, ale boję się relacji z nim (zawsze byłam trochę wycofana jeśli chodzi o kontakty z ludźmi)? Czy może wręcz przeciwnie, chłopak nie jest w moim typie, a ja zaczęłam dorabiać sobie do jego osoby jakąś alter-osobowość, w której mogłabym się zakochać, bo okazał mi zainteresowanie, a ja czuję podświadomie jakąś presję bycia w związku (większość moich znajomych była/jest w miarę stabilnych związkach albo w JAKICHKOLWIEK, a ja po pierwsze nigdy nie umiałam doprowadzić do tego, nawet jak wszystko do tego zmierzało, a po drugie nigdy nie miałam jakiegoś szczególnego powodzenia).
Co powinnam zrobić? Dać się tej relacji rozwinąć, pozostać bierną, może totalnie się od niego odciąć? Zazwyczaj byłam w 100% pewna, czy ktoś mi się podoba, czy nie, i podejmowałam jednoznaczne kroki. W chwili obecnej boję się robić cokolwiek; nie wiem, w jaki sposób zmieni się moje podejście do niego za tydzień, za dobę czy nawet za godzinę. Nigdy nie czułam do nikogo niczego do tego stopnia niedojrzałego i zachwianego. Boję się zarówno wejść w to w 100%, jak i doprowadzić do stracenia go.
Z czasem on też zaczął sugerować mi, że nie jestem mu obojętna. I w tym momencie, sama nie wiem... Część jego zachować wydawała mi się taka, hm, nieatrakcyja? I sztuczna? Momentami czułam wręcz lęk przed nim. Natomiast nie była to stuprocentowa zmiana w podejściu do niego. Trudno mi to wyjaśnić, ale jednego dnia potrafiłam tęsknić za nim i dążyć do rozwinięcia się tej znajomości, a już następnego być totalnie niepewna, czy to faktycznie to, czy nawet uciekać przed jego towarzystwem, mieć go dość.
Sama nie wiem; czy podoba mi się, ale boję się relacji z nim (zawsze byłam trochę wycofana jeśli chodzi o kontakty z ludźmi)? Czy może wręcz przeciwnie, chłopak nie jest w moim typie, a ja zaczęłam dorabiać sobie do jego osoby jakąś alter-osobowość, w której mogłabym się zakochać, bo okazał mi zainteresowanie, a ja czuję podświadomie jakąś presję bycia w związku (większość moich znajomych była/jest w miarę stabilnych związkach albo w JAKICHKOLWIEK, a ja po pierwsze nigdy nie umiałam doprowadzić do tego, nawet jak wszystko do tego zmierzało, a po drugie nigdy nie miałam jakiegoś szczególnego powodzenia).
Co powinnam zrobić? Dać się tej relacji rozwinąć, pozostać bierną, może totalnie się od niego odciąć? Zazwyczaj byłam w 100% pewna, czy ktoś mi się podoba, czy nie, i podejmowałam jednoznaczne kroki. W chwili obecnej boję się robić cokolwiek; nie wiem, w jaki sposób zmieni się moje podejście do niego za tydzień, za dobę czy nawet za godzinę. Nigdy nie czułam do nikogo niczego do tego stopnia niedojrzałego i zachwianego. Boję się zarówno wejść w to w 100%, jak i doprowadzić do stracenia go.