Czy ja do niego coś czuję?
Y
Yuki20933 pkt
538 wyświetleń
Sprawa jest bardzo skomplikowana... Mamy po 14 lat i w podstawówce nie przepadałam za nim (jedna klasa), a on się we mnie bujał, przynajmniej w klasach młodszych. Jak zaczęliśmy chodzić do gimnazjum zostaliśmy przyjaciółmi, w taki sposób: od długiego czasu podobała mu się dziewczyna z równoległej klasy (zakochał się - on ją kochał). Pomagałam mu ją ,,zdobyć". Jest zbyt nieśmiały... Dzięki mnie, sam tak powiedział, odezwał się do niej. Tak było do lutego tego roku. Od pewnego czasu, miałam dziwnie wrażenie, że coś mnie do niego ciągnie. Nie miałam odwagi mu o tym powiedzieć. Gdy pewnego dnia, on napisał do mnie, czy to co jest między nami, nie jest czym więcej... Faktycznie, pisaliśmy do siebie pieszczotliwie, serduszka itd. I zdecydowaliśmy, że będziemy razem. Pisał, że jestem dla niego wszystkim, że o tamtej zapomniał. Było fajnie przed 4 dni. Po w dwa następne zaczął mnie olewać. Wcześniej, gdy wracaliśmy autobusem do domu, złapaliśmy się za ręce. Było bosko. Uśmiech od ucha do ucha. Chciało mi się śmiać, nigdy się tak nie czułam. Jednym słowem szczęście. Ale wracając. W szkole, poprosiłam go o rozmowę i oficjalnie z nim zerwałam. Przed kilka dni, chodziłam smutna, aż do niego napisałam. Spytałam, czy ją kocha. On potwierdził. Sama nie wiem czemu, ale łzy płynęły mi ciurkiem, czułam wszystko co najgorsze. Pisał, że nie chciał, żeby tak wyszło, że on na mnie nie zasługuje, że jestem zajefajną dziewczyną i powinnam mieć innego chłopaka, ale już wtedy czułam do niego więcej. Tydzień, czy dwa później, napisałam do niego, nie mogłam znieść, tego, że jesteśmy od siebie daleko, omijamy się szerokim łukiem. W szkole, nie było jak, bo inni. Zależało mi na nim. Napisałam mu, że mi się podoba, bo faktycznie tak jest, on przeprosił, powiedział, że kocha tamtą i zaproponowałam przyjaźń. Zgodził się. Na początku było fatalnie, a od kilku dni normalnie ze sobą gadamy, ale on uważa, że nie miałam prawa się w nim zakochać, że to nie prawda... Moje BFF uważają, że nie powinnam się nim przejmować, że na mnie nie zasługuje, ale jedna dziewczyna, również przyjaciółka, uważa, że powinnyśmy być razem - to jest ta dziewczyna, którą on kocha. Dwie moje koleżanki (O i B)też tak sądzą. Gdy na niego patrzę, jestem szczęśliwa. Nie lubię, gdy jest smutny. Dzisiaj w autobusie O i B powiedziały coś, nie pamiętam dokładnie co, ale związane to było ze mną i nim. Oboje zrobiliśmy się CALI czerwoni. I moje pytanie brzmi: czy ja go kocham? Czy coś do niego czuję? Sama się już pogubiłam w tym wszystkim. Nie umiem rozpoznawać uczuć - tak mówi moja mama - Jesteś za młodo, żeby wiedzieć co to miłość. Może ma racje?