Od czasu do czasu bywam, ale to są szczególne przypadki, kiedy mi się zdarza. Jeżeli ktoś się u mnie narazi, ale później się poprawia, bądź żałuje lub po prostu to się nie powtarza to odpuszczam tej osobie. Szkoda energii. Jeżeli jednak osoba chciała urazić mnie specjalnie, co więcej powtarza to, to wtedy już taka pobłażliwa nie jestem. I nie rozumiem osób, które zostawiają kogoś umyślą złośliwość. Nie jestem zahukana i pokorna względem złośliwców. Irytują mnie, ale także bawią, więc mszczę się, jednak nie jakoś boleśnie, ot, prztyczek w nos. Moim zdaniem nauczki te są potrzebne, aby ktoś nie poczuł się zbyt pewnie.
Ale w większości przypadków nie muszę tego robić i zapominam.
Ludzie wokół mnie z reguły nie są mściwi, bo takiego towarzystwa próbuję szukać. Jednak czasami na towarzystwo nie mam wpływu. Wtedy zdarzają się przypadki mściwości. Co najciekawsze, często ta mściwość nie jest przemyślana. Działa się dla satysfakcji.
16
C
Chychotka
11 lat temu
Najlepsza
18
Zazwyczaj jest tak, że gdy ktoś zrobi dla mnie coś przykrego lub złego, to na początku ze złości mam ochotę się na tej osobie zemścić, żeby poczuła to wszystko na swojej skórze, aczkolwiek po jakimś czasie, gdy zejdą emocje i po głębszym zastanowieniu, stwierdzam, że po prostu nie warto nawet tracić nerwów na taką osobę lub po prostu sprawa robi się dla mnie jakąś nieważną błahostką i po prostu przestaje o niej myśleć. Jeśli coś jest naprawdę poważnego... to w sumie i tak uważam, że mszczenie się jest najgorszą opcją. Lepiej nie zniżać się do poziomu danej osoby. Ta osoba i tak zapłaci za swoje i to z nawiązką, za wszystko w przyrodzie się płaci! Jeśli robisz coś dobrego, dobro może do Ciebie powrócić z podwójną siłą, a jeśli robisz coś złego to życie odpłaci się tym samym, bądź jeszcze gorszym złem. Wierze w karmę, mimo że jestem chrześcijanką.
Ja taka nie jestem, ponieważ życie już wiele razy nauczyło mnie tego, że nie warto zaprzątać sobie głowy fałszywymi ludźmi, bądź złymi... którzy Cię wyzywają, bądź krzywdzą za plecami. Lepiej mieć jednego prawdziwego przyjaciela, niż milion fałszywych. No i po prostu mam taki charakter, nie lubię mieć niczego na sumieniu, raczej staram się szybko rozwiązywać problemy.
Ludzie są różni. Wydaje mi się, że w większości wokół mnie ludzie nie są mściwi :). Wolę otaczać się ludźmi sympatycznymi itd.
18
H
happystrawberry
11 lat temu
13
Nie. To tylko marnowanie czasu i energii na ludzi, którzy nawet nie są tego warci. Moi znajomi także nie są mściwi.
13
A
Ambiwalentny
11 lat temu
13
Zdecydowanie nie - uważam, że nie ma co powielać złych, krzywdzących czynów. Zemsta to rodzaj usatysfakcjonowania samego siebie, tak naprawdę ta kwestia zależy od psychicznej dojrzałości rozumu, bo chyba każdy człowiek, który został poszkodowany wie, że zemsta tak naprawdę nic nie daje. Ogólnie mściowość kojarzy mi się z prawem talionu, które jest cóż - dość niemoralne... Eh, w naszym kraju większość ludzi jest mściwa, to widać po ich postępowaniu, a w kręgach moich znajomych bywa różnie, jedni są bardziej mściwi, drudzy w ogóle...
13
B
blackforeststories
11 lat temu
12
Trochę jestem,ale zemsta mnie nie zaślepia.
12
H
hihihihiheh
11 lat temu
12
Ja nauczyłem się odpuszczać. Mściwość to zła energia, mocno powiązana ze złymi emocjami, a to z kolei ma bezpośrednie przełożenie na zdrowe fizyczne i psychiczne.
Polska nacja ma to do siebie że jest przepełniona, tego typu emocjami. A to jest powodem wielu nieszczęść. Praca nad sobą w formie samorozwoju jest najlepszą formą wyjścia z tego błędnego koła nakręcanego przez społeczeństwo.
12
P
PanBroda
11 lat temu
10
wiara chrześcijańska właśnie zakłada, że jak ktoś źle postępuje to spotka go kara, a jak dobrze to nagroda
10
S
szumny009
11 lat temu
4
Cząstka mściwości siedzi w każdym z nas, to naturalne i ludzkie. Ja osobiście takową cząstkę w sobie posiadam i się tego nie wstydzę :) aczkolwiek ma to swoje granice, nie biegnę ślepo w zemstę.